REKLAMA

Kronika policyjna

Był grill, było mordobicie

Opublikowano 17 kwietnia 2020, autor: bj

Impreza przy grillu może być niebezpieczna nie tylko z powodu koronawirusa. Przekonali się o tym mieszkańcy kamienicy przy ul. Kościuszki w Trzebielu.

Kilkoro mieszkańców budynku przy ul. Kościuszki w Trzebielu w świąteczny weekend zorganizowało na ogródku grilla.

– Wiem, że jest epidemia, ale byliśmy tylko my, czyli sąsiedzi. Wszyscy tu razem mieszkamy – tłumaczy Kamil Rękas, mieszkaniec budynku.

Nie ukrywa, że pili alkohol. Około godz. 23 wydarzenia przybrały niespodziewany obrót.

– W pewnym momencie na ogródek wtargnęło dwóch mężczyzn. Nie patrzyli, że to teren prywatny. Jeden z nich skoczył do mojego sąsiada z łapami. Poszarpał go. Drugi uderzył mnie jakąś pałką w głowę. Normalnie głowę mi rozwalił – opowiada i dodaje: – Nie wiem, o co mu chodziło. Nic do mnie nie mówił. Ani słowa.

Kamil twierdzi, że na chwilę stracił orientację, zalał się krwią.

– Było tej krwi tyle, że całą bluzę miałem czerwoną – tłumaczy. I zapewnia, że rozpoznał napastników.

Po tym, jak napastnicy się ulotnili, K. Rękas poszedł do domu.

– Ręką tamowałem krew, potem, jak przyjechało pogotowie, opatrzyli mi ranę, dali zastrzyk. Ale do szpitala nie wzięli – mówi.

Gdy odjechała karetka, na miejsce dotarł wezwany patrol policji. To potwierdza Aneta Berestecka, rzeczniczka żarskiej komendy.

– Interwencję odnotowaliśmy w nocy z piątku, 10.04. na sobotę, 11.04. – mówi policjantka.

Kto bił?

I to jest pewna informacja. Ze sprawdzeniem wersji pobitego mężczyzny było już gorzej. Mundurowi, którzy dotarli na miejsce, łatwego zadania nie mieli. Bo relacje uczestników imprezy niekoniecznie pokrywały się z zeznaniami Kamila. K. Rękas zapewnia, że ma świadków na to, kto go uderzył.

 – Policjanci nie potwierdzili zgłoszenia mężczyzny. Patrol ustalił, że na miejscu był policjant w czasie wolnym od służby. Zjawił się, bo usłyszał odgłosy awantury. Poszedł tam, aby sprawdzić, co się wydarzyło. Zastał tam poszkodowanego mężczyznę oraz samochód osobowy jasnego koloru. Pasażer tego auta uderzył mężczyznę w głowę. Potem wsiadł do samochodu i odjechał. Potwierdzili to inni świadkowie. Zarówno osoba, która zgłosiła interwencję, jak i pokrzywdzony byli pod wpływem alkoholu – informuje A. Berestecka.

K. Rękas jest przekonany, że to nie mężczyzna z jasnej osobówki go pobił.

Sprawę mógłby ostatecznie rozstrzygnąć sąd.

– Obrażenia mężczyzny lekarz zakwalifikował jako naruszające czynności organizmu poniżej 7 dni. W tej sytuacji, zgodnie z przepisami, pokrzywdzony musi złożyć pozew do sądu. Z urzędu postępowanie wszczynamy, gdy mówimy o cięższych obrażeniach – kończy A. Berestecka.

Napisz komentarz »