REKLAMA

Gospodarka

Próbujemy przetrwać

Opublikowano 17 kwietnia 2020, autor: jb

Już ponad miesiąc przedsiębiorcy muszą się liczyć z ograniczeniami w pracy. Nie wiadomo, kiedy będą mogli prowadzić działalność tak, jak przed epidemią koronawirusa.

Zastój odczuwają prawie wszystkie firmy, które oferowały usługi i sprzedaż.

– Sklep mam zamknięty – mówi Iwona Olender, właścicielka sklepu z dewocjonaliami „Fatima” w Żaganiu. – Na drzwiach do sklepu jest podany numer telefonu do mnie. Przykładowo pogrzeby zdarzają się cały czas, bywa, że komuś zabraknie gromnicy czy różańca, więc gdzieś musi je kupić – mówi I. Oleder. – Czekamy też na decyzję w sprawie komunii. Szyliśmy dla dzieci zamówione szaty. Część jest już nawet gotowa do wydania, choć nie wiadomo, na kiedy uroczystość zostanie przełożona – dodaje.

Pani Iwona nie skorzystała z rządowej pomocy.

– Pracuję sama. Nie mam żadnych ulg w opłatach za czynsz, media też płacić muszę, a utargów nie mam. Nie tak dawno świętowałam 30-lecie istnienia sklepu, nawet sobie nie wyobrażam tego, że musiałabym go teraz zamknąć – mówi.

Czy kurs jest niezbędny do życia?

Szkoły nauki jazdy zawiesiły jazdy po tym, jak do odwołania wycofano prowadzenie egzaminów w Wojewódzkich Ośrodkach Ruchu Drogowego.

– Stoimy z pracą – mówi Waldemar Sacharuk, właściciel Profesjonalnej Szkoły Jazdy „Delta” z Żagania. – Zatrudniam  10 osób w biurze i jako instruktorów. Z czegoś im muszę zapłacić. Póki co, wszyscy siedzimy w domach. Nie mamy nowych kursantów, jazd ani zapisów. Przychodów nie mamy od miesiąca – mówi. I dodaje: – Zastanawialiśmy się nawet, czy jakoś próbować jeździć w maseczkach, rękawiczkach i ozonować samochody. To by się nawet dało zrobić, problem w tym, że nawet jak ktoś zrobi teraz kurs jazdy, to nie wiadomo, kiedy będzie mógł podejść do egzaminu. Bez kontaktu z instruktorem jest nauka jazdy na motor. Też rozważaliśmy czy jej nie prowadzić, ale jeżeli policja zatrzyma osobę idącą na kurs, to nie potrafimy powiedzieć, czy zostanie to ocenione jako sytuacja niezbędna. Zrezygnowaliśmy.

Szkoła może szkolić tylko z teorii.

– Z osobami, które są zapisane do nas na zajęcia, prowadzimy teorię przez internet. Czekamy na to, co będzie dalej – dodaje W. Sacharuk.

Nie chcę zamykać

W kryzysie są także przedsiębiorcy w dziale gastronomii. Nie wolno im przyjmować klientów, mogą jedynie serwować posiłki na wynos.

Pierwszy raz od miesiąca restaurację „Tropik” w Żaganiu otworzono w środę, 15 kwietnia.

– Walczymy o to, żeby przetrwać. Nie wiem, jak to będzie funkcjonować. Były osoby, które pytały o zamawianie posiłków na wynos, ale nie wiemy, czy przyjdą je kupić – mówił w dniu ponownego otwarcia właściciel Henryk Wołyniec. – Pierwsze efekty będziemy mogli ocenić tak naprawdę po dwóch, trzech dniach. Do tej pory nie dostałem ani złotówki w ramach jakiejkolwiek pomocy i liczę same straty. Walczymy, bo nie chcę zamykać restauracji po ponad 30 latach w tej branży – dodaje.

Napisz komentarz »