REKLAMA

Kronika policyjna

Masakra na kwarantannie

Opublikowano 17 kwietnia 2020, autor: Piotr Piotrowski

Do bójki oraz ataku scyzorykiem doszło na kwarantannie w Szprotawie. Trzy osoby zostały ranne.

Dantejskie sceny rozegrały się w nocy z wtorku na środę, 14/15 kwietnia, w budynku przy ul. Sienkiewicza, w którym Urząd Miasta wyznaczył miejsce na kwarantannę dla osób wracających do Polski z zagranicy. Feralnej nocy przebywało w nim sześć osób: dwaj mieszkańcy Przecławia, po jednym ze Szprotawy, Witkowa, Małomic i Krosna Odrzańskiego.

– O burdzie w budynku powiadomił mnie szef zarządzania kryzysowego w gminie, około godziny 22.00, po czym od razu się tam udałam.  Doszło do konfliktu między osobami przebywającymi tam na kwarantannie. Jeden z mężczyzn, który nie jest mieszkańcem naszej gminy, przejawiał agresję wobec kilku innych osób. Doszło do wymiany zdań i bójki. Ostrym narzędziem ranił mieszkańca naszej gminy, a także zaatakował mieszkańca gminy Małomice – mówi Ewa Gancarz, pełniąca obowiązki burmistrza Szprotawy. – Wezwane zostało pogotowie i policja. Doszły do nas informacje, że na kwarantannie pojawił się się alkohol, co przecież jest zabronione. Faktem jest, że inicjator bójki agresywnie zachowywał się już w sobotę, 11 kwietnia. Po naszej interwencji, panowie się pogodzili, ale widać, nasze apele nie poskutkowały. Jak się okazuje, nie każdy znosi dobrze kwarantannę.

Te informacje potwierdza policja.   – 23-letni mężczyzna wszczął awanturę w stosunku do dwóch mężczyzn, w trakcie której jednego z nich zranił scyzorykiem. Ponadto osoba kierowała  wobec pokrzywdzonych groźby karalne.  Funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce interwencji zatrzymali 23-letniego sprawcę. Mężczyzna usłyszał zarzut kierowania gróźb karalnych oraz uszkodzenia ciała – informuje sierż. sztab. Aleksandra Jaszczuk, oficer prasowy KPP Żagań.

Co ciekawe, mężczyznom kwarantanna kończyła się w piątek, 17 kwietnia. Ich rany nie okazały się groźne dla życia. Mieszkaniec gminy Małomice, ranny w rękę, został opatrzony na miejscu. Dwaj pozostali trafili do szpitala.

– Aby udzielić pomocy rannym, oczywiście nasza załoga musiała założyć specjalne kombinezony, tak jakby wyjeżdżała do osób potencjalnie zakażonych – mówi Ryszard Smyk, kierownik żagańskiego pogotowia. – Mężczyźni doznali kłutych ran ciała i zostali opatrzeni. Jeden z nich wymagał hospitalizacji i został na oddziale chirurgii żagańskiego szpitala.

Napisz komentarz »