REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Uwięziona w Turcji

Opublikowano 17 kwietnia 2020, autor: Piotr Piotrowski

Izabela Bedniuł, 21-letnia stypendystka i radna gminy Brzeźnica, uwięziona w Turcji. Do kraju nie może wrócić przez pandemię.

Do Turcji Izabela wyjechała na stypendium studenckie programu Erasmus+, w połowie stycznia. Z Antalyi do domu miała wrócić miesiąc temu.

Tymczasem w Turcji koronawirus zbiera śmiertelne żniwo w dużo większym stopniu niż w Polsce. Zarażonych jest już ponad 70 tysięcy osób, ponad 1,5 tysiąca zmarło z powodu COVID-19. Codziennie służby notują ponad trzy tysiące nowych zachorowań i ponad 70 zgonów.  Zawieszono loty do Polski, mało tego – w miniony weekend zakazano mieszkańcom opuszczania największych 31 miast bez zgody ich władz, wprowadzając na dwa dni godzinę policyjną. W tym również w Antalyi, z której Izabela od kilku tygodni próbuje wrócić do swojej rodzinnej Karczówki (gm. Brzeźnica).

Czeka na lot

Izabela utknęła w pułapce.

– 1 kwietnia ze względu na sytuację z koronawirusem odwołano nasze zajęcia do końca semestru, jednak nie mam możliwości wrócić do domu, ponieważ Turcja zawiesiła loty międzynarodowe do 20 maja – mówi „Regionalnej” Izabela, na co dzień również radna gminy Brzeźnicy. – Ostatni lot do Polski miał miejsce 1 kwietnia, nie byłam w stanie nim wrócić ze względu na niepewną sytuację na mojej uczelni odnośnie egzaminów końcowych i zajęć online. Teraz, kiedy wiem, że mogłabym wrócić w każdej chwili, nie ma lotów zorganizowanych nawet dla samych obywateli Polski. Staram się myśleć pozytywnie, nie wpadam w panikę – zapewnia.

Pani Izabela przyznaje, że poradziła sobie w trudnej sytuacji.

– Wynajęłam mieszkanie ze współlokatorką, za wszystko płacimy same, jednak uzyskujemy dofinansowanie z programu Erasmus+ – dodaje.

Panika na ulicach

Gdy w piątek, 10 kwietnia, rząd Turcji zakazał mieszkańcom największych 31 miast opuszczania domów, na ulicach Antalyi pojawiły się tłumy ludzi i ogromne kolejki do sklepów. Obywateli ogarnęła panika, interweniowała policja.

– Na szczęście miałyśmy z koleżanką wszystko, co potrzebne do przeżycia, oprócz wody, którą udało nam się kupić w osiedlowym sklepie. Nie panikowałyśmy, starałyśmy się podejść do tej sytuacji ze spokojem, ale kiedy zobaczyłyśmy ludzi w ogromnych kolejkach pod sklepami, które w ostatnim czasie były zazwyczaj puste, poczułyśmy się niekomfortowo – mówi I. Bendiuł. –  Chociaż mimo wszystko w naszym mieście sytuacja nie wyglądała tak strasznie jak np. w Stambule.

Mieszkanka Karczówki usilnie próbuje wrócić do kraju. Skontaktowała się z ambasadą, poinformowała o swojej sytuacji i czeka na dalsze informacje. W środę, 15 kwietnia, dostała e-mail od konsula z informacją o przedłużeniu zawieszenia lotów. Póki co, Izabela ma ciągły kontakt z rodzinami.

– Są zmartwieni i chcieliby, żebym jak najszybciej wróciła – mówi.

Napisz komentarz »