REKLAMA

Gospodarka

Z biznesem coraz gorzej

Opublikowano 17 kwietnia 2020, autor: Michalina Kozarowicz

Żarskie firmy z różnych sektorów przeżywają kryzys. Po branży gastronomicznej i kosmetycznej, kryzys dotknął także przedszkola i żłobki niepubliczne.

W Żarach sytuacja jest niepewna. Wiele osób podjęło decyzję o zawieszeniu działalności gospodarczej. Jedni rejestrują się w Powiatowym Urzędzie Pracy, inni ratują się pożyczkami.

Gastronomia stoi

Branża gastronomiczna od początku kryzysu wywołanego koronawirusem przeżywa prawdziwe chwile grozy. Przedsiębiorcy boją się o swoje firmy. Niektórym obroty spadły nawet o 2/3, a są sektory, w których nie zarabia się nic. Tylko przez pierwsze dwa tygodnie kwietnia w Powiatowym Urzędzie Pracy liczba zarejestrowanych osób wzrosła o 132 osoby. Na koniec marca w PUP-ie było 1.796 bezrobotnych, a w połowie kwietnia – już 1928. W Żarach kilkadziesiąt osób zawiesiło swoją działalność gospodarczą, a kilkanaście ją zlikwidowało.

Niektórzy pracodawcy starają się przetrzymać kryzys bez redukcji załogi, inwestując w ich pensje własne oszczędności.

– Nasza załoga jest dla nas bardzo ważna – mówi Jolanta Tomalak, właścicielka restauracji „Lew” w Żarach. – Zawsze uważałam, że pracodawca musi czuć się odpowiedzialny za swoich pracowników. Póki będę mogła, będę utrzymywać miejsca pracy z własnych środków – zapewnia restauratorka

Będą zwalniać

W żarskich prywatnych żłobkach i przedszkolach zaczęło ubywać dzieci. Rodzice je wypisują. Właściciele zdecydowali się obniżyć czesne. Jednak to nie pomaga, zgłasza się coraz więcej rodziców, którzy chcą zrezygnować. Przedszkola starają się prowadzić zdalne nauczanie, jednak nie zawsze jest to możliwe. W części placówek konieczne będą zwolnienia.

– Nie mamy zbytniej możliwości zdalnego nauczania – mówi Agnieszka Maj-Skobelska z niepublicznego żłobka  „Radosny Skarb” działającego przy Łużyckiej Szkole Wyższej w Żarach. – Wprowadziliśmy różne zabawy online, jednak z małymi dziećmi możliwości są ograniczone. Z przedszkola rodzice wypisali już 7 dzieci. Liczba dzieciaków zmniejszyła się z 29 do 22. W tym momencie nie mam już pracy dla jednej wychowawczyni. Obniżyliśmy czesne o 15%. Otrzymaliśmy też dotację z programu „Maluch”. Nasze czesne wynosi teraz 437 zł. A nie mamy możliwości dorobienia. Utrzymujemy się tylko z czesnego. Jeżeli będę musiała zamknąć lub zawiesić działalność, będzie się to wiązało ze zwolnieniem wszystkich pracowników – dodaje A. Maj-Skobelska.

Nieco lepiej przyszłość swojej firmy widzi właścicielka przedszkola „eNCe-peNCe” w Żarach.

– Mamy tylko 15 dzieci – mówi Ewa Laskowska, właścicielka przedszkola. – Rodzice nie wypisali od nas żadnego dziecka. Jesteśmy elastyczni, jeśli chodzi o opłaty. Mamy też własny lokal, więc nie musimy płacić czynszu ani kredytu, jak moje młodsze koleżanki z prywatnych przedszkoli w Żarach. Zatrudniam dwóch pracowników na pełen etat i nie zamierzam ich zwalniać. Sama jestem już emerytką. Opłata w naszym przedszkolu wynosi obecnie 300 zł z 450 zł, które rodzice płacą normalnie – dodaje E. Laskowska.

Napisz komentarz »