REKLAMA

Kultura, Oświata

Najgorsza jest niepewność

Opublikowano 10 kwietnia 2020, autor: jb

Zajęcia w szkołach i przedszkolach zawieszono do 26 kwietnia i nie wiadomo, czy to ostateczny termin. Maturzyści i uczniowie ósmych klas nadal nie wiedzą, kiedy napiszą egzaminy.

Nowe wytyczne rządu co do zaleceń dla szkół w trakcie epidemii koronawirusa przedstawiono podczas konferencji prasowej w czwartek, 9.04.

Poprzednie rozporządzenia mówiły o tym, że zajęcia w szkołach zawieszone są do 10.04., a egzaminy na koniec szkoły planowano w terminie. Ósmoklasiści mieli pisać egzamin na koniec szkoły od 21.04, a matury miały ruszyć 4.05.

Dzisiaj wiadomo już, że zawieszenie zajęć wydłużono przynajmniej do 26.04.

– Ze względu na stan epidemii musimy przełożyć terminy egzaminów i matur. Myślę, że nie odbędą się one wcześniej niż w drugiej połowie czerwca – mówił premier Mateusz Morawiecki.

– Przedłużamy zawieszenie zajęć, by ograniczyć kontakty i możliwość przenoszenia się wirusa. Wiemy, że macie ogromny stres i nie wiecie, jak się przygotowywać do egzaminów. Dla nas też jest to nowa sytuacja, do której musimy się przygotowywać. Chcemy, żebyście o nowych terminach dowiedzieli się z wyprzedzeniem minimum 3-tygodniowym – zwrócił się do uczniów Dariusz Piontkowski, minister edukacji narodowej.

Napiszą czy nie?

Minister nie odpowiedział wprost, czy rok szkolny zostanie wydłużony.

– Na razie nie ma powodu, by przedłużać rok szkolny. Zresztą, świadectwa nie trzeba odbierać równo w dniu zakończenia, można to robić później. Będziemy zalecać dyrektorom, by świadectwa udostępniali uczniom drogą elektroniczną – mówił.

Nie było też  konkretów dla tych, których interesują zasady rekrutacji do szkół średnich i na studia.

– Jeżeli egzaminy odbędą się w drugiej połowie czerwca, to terminy rekrutacji trzeba będzie przesunąć nieznacznie. Jesteśmy gotowi na takie rozwiązanie – dodał. D. Piontkowski.

Nie wiadomo, jak sytuacja by wyglądała, gdyby egzaminy miałby się odbyć jeszcze później.

Ci, którzy egzaminy powinni pisać już za niecałe dwa tygodnie, nadal nie wiedzą, kiedy w ogóle będzie to możliwe.

– Rodzice, uczniowie są zdezorientowani i zestresowani, nie wiadomo, czy ten egzamin na koniec ósmej klasy rzeczywiście się odbędzie. Nigdy wcześniej nie było takiej sytuacji, więc ten stan jest zupełnie zrozumiały. Uczniowie pracują i przygotowują się do egzaminów w domu, choć po cichu liczą na to, że zostaną w ogóle odwołane – mówi Iwona Budziłło, matematyczka z SP nr 7 w Żaganiu, a także wychowawczyni klasy 8c. – Jako nauczyciel nie jestem pewna, czy zdalna praca jest tak efektywna jak prowadzona w szkole. Jest to trudne zarówno dla dzieci, rodziców i nauczycieli – dodaje.

Najgorsza niepewność

O ile mówi się o tym, że do szkół średnich można rekrutować na zasadzie konkursu świadectw, o tyle na studia nie da się iść bez matury.

 Kamila Biórka z Lubieszowa jest w klasie maturalnej technikum w Zespole Szkół Technicznych i Ogólnokształcących w Żarach.

– Jesteśmy bardzo zestresowani, w ogóle nie wiemy, na czym stoimy. Każdy z nas chciałby zdać maturę, iść na studia albo do pracy,a ta cały czas jesteśmy w kropce. Nie wiemy czy egzamin w ogóle będzie, a jeżeli tak, to kiedy, skoro liczba chorych cały czas rośnie. Zamiast trzymać maturzystów w niepewności, powinniśmy już wiedzieć, że piszemy np. w  lipcu, żeby się chociaż przygotować do tego psychicznie. Żeby wiedzieć, jak zaplanować powtórki mówi.

Niepokoją się też rodzice maturzystów.

– Najgorsza jest niepewność. Według zwyczajnego harmonogramu roku szkolnego, maturzyści już mogą rejestrować się na uczelniach, na których chcieliby studiować, a atak naprawdę nie wiedzą, kiedy w ogóle będą pisać egzamin. Moja córka wybrała kryminologię w Lublinie, już się zapisała, a dalej nie wiadomo co z maturami. Ja czasami nie wiem, jak uspokajać córkę, albo czy czasem sama bardziej nie potrzebuję takiego uspokojenia – mówi Agnieszka Dziewiatnik, której córka jest w ostatniej klasie LO im. S. Banacha w Żaganiu. – Matura w liceach jest najważniejsza, do niej uczniowie uczą się tak naprawdę całe trzy lata. Dzisiaj wszyscy martwią się maturą, a nie mówi się już nawet o wystawianiu ocen czy zakończeniu roku szkolnego – dodaje.

– Staramy się pomagać uczniom w pracy zdalnej, ale humory mają średnie – przyznaje Elżbieta Kowala, wychowawczyni klasy IVME w Zespole Szkół Technicznych i Licealnych w Żaganiu. -Im szybciej zapadnie decyzja o terminie matur, tym lepiej dla samych uczniów, bo po prostu lepiej wiedzieć na czym się stoi, niż tak ciągle czekać. Uczniowie w zasadzie codziennie pytają o to, czy wiem, coś o terminie matur. A ja mogę przekazać tylko to, o czym mówi minister edukacji – dodaje.

Możemy tylko uspokajać

Co do terminów matur sceptyczni są też dyrektorzy szkół.

– Widzimy, że epidemia się cały czas zaostrza. Nie wiemy tak naprawdę, który termin uznany będzie za bezpieczny dla zdrowia uczniów. Musimy czekać na kolejne komunikaty rządu, a uczniom możemy tylko zalecać, żeby się jak najmniej stresowali. Póki com na studia bez matury iść nie można- mówi Krzysztof Neska, dyrektor Zespołu Szkół Ekonomicznych w Żarach.

– Jeszcze niedawno martwiłem się, gdzie zorganizujemy maturzystom uroczystość na koniec roku szkolnego w kwietniu, a teraz to jest prawie nieważna sprawa, bo i tak go nie będzie. Uczniów staramy się uspokajać. Próbowaliśmy przeprowadzać próbną maturę, choć przygotowane przez MEN arkusze okazały się po prostu tymi z poprzednich lat – dodaje Zbigniew Stebelski, dyrektor ZSTiL.

– W trakcie matur dużo osób musi się znaleźć w jednym miejscu na raz, dlatego nierealne wydaje się ich przeprowadzenie, szczególnie teraz. Gdyby w trakcie egzaminu mogłoby być w sali np. tylko 3 uczniów, to potrzebowalibyśmy minimum 30 sal. W szkole nawet tylu nie ma. Póki co, cały czas uczymy się jak najlepiej prowadzić lekcje online – mówi Mieczysław Śmieszek, dyrektor LO im. S. Banacha w Żaganiu. – Samemu wydaje mi się, że nawet jak terminy rekrutacji do szkoły średniej zostaną wydłużone, to dla nas nie będzie problem z ich realizacją, więc ósme klasy są w lepszej sytuacji – dodaje.

Napisz komentarz »