REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Szczęściem podzielą się za rok

Opublikowano 10 kwietnia 2020, autor: bj

Harmonogram rozpisany co do dnia. To konieczne, gdy chodzi o huczne wesele. Ale to musi poczekać. A z nim młoda para, rodzice i goście.

Od 8 lat mieszka w Norwegii, ale to wielkie wydarzenie zaplanowane było w Żarach. Bo Joanna Konieczna i jej narzeczony, Dawid Łojko, mieli wziąć ślub w rodzinnym mieście panny młodej. Znają się od 3,5 roku. Pani Joasia mieszkała już wtedy piąty rok w Norwegii, Daniel przyjechał pół roku wcześniej.

– Poznaliśmy się przez przypadek, w pracy. Po miesiącu znajomości byliśmy już razem i wprowadził się do mnie tego samego dnia. Wiedziałam, że to  krotko, ale oboje mamy wrażenie, jakbyśmy byli razem od zawsze – zapewnia narzeczona. – Ślub miał się odbyć 27 czerwca w Urzędzie Stanu Cywilnego, mieliśmy załatwione formalności. Była wynajęta sala w „Białym Lwie”, zaproszeni goście – mówi J. Konieczna

Chcieli przyjechać przed świętami, potem jeszcze w maju, by dopiąć szczegóły.

– Nie mam jeszcze sukni ślubnej. Ale nie mogę polecieć do Polski, by ją kupić. Nie dotrę, by zrobić makijaż ślubny i fryzurę. Nie mam jak się spotkać z kucharkami, aby ustalić menu. Nawet moja mama czy świadkowa też nie mogą mnie zastąpić, bo przecież zakazane są spotkania. Planowanie wesela z zagranicy jest jeszcze gorsze niż w kraju. A teraz właściwie niemożliwe – argumentuje J. Konieczna.

Co to za wesele bez gości?

Gdy zaczęła się epidemia, jeszcze wstrzymywali się z podjęciem decyzji o przełożeniu uroczystości.

– Rezygnując w końcu z terminu, przede wszystkim kierowaliśmy się tym, że nie wiemy, czy będziemy mogli przyjechać do Polski tydzień przed weselem, czyli wtedy, gdy mamy wykupiony prom. Jeśli nadal będzie obowiązek kwarantanny, to nie mamy po co jechać. Bo pierwsze dwa tygodnie byśmy musieli siedzieć w domu. Wiec przełożyliśmy ślub na rok później – wyjaśnia pani Joanna.

Podejmując tę decyzję, myśleli też o swoich gościach.

– Doszliśmy do wniosku, że duża część gości jest teraz bez pracy ze względu na zamknięte zakłady. Ludzie będą żyć z oszczędności i takie wesele może ich po prostu stresować lub nie będzie ich na to stać, aby móc być z nami w tym dniu. To jest w tym najgorsze. Bo co to za wesele bez gości? – pyta J. Konieczna.

Teraz starają się znaleźć pozytywną stronę w zmianie planów.

– Wymarzony fotograf, który nie miał terminu w tym roku, na szczęście jest wolny w przyszłym, więc to plus dla nas – podkreśla pani Joasia. – I tak będziemy tworzyć rodzinę, kochać się i szanować jak dotychczas. A dzielić się swoim szczęściem będziemy z naszymi gośćmi za rok!

Napisz komentarz »