REKLAMA

Zdrowie

Nasz generał wyzdrowiał

Opublikowano 10 kwietnia 2020, autor: Piotr Piotrowski

– Pilnujcie się, noście maski, nie wychodźcie z domu bez konieczności! – radzi czytelnikom „Regionalnej” gen. Jarosław Mika, były dowódca żagańskiej Czarnej Dywizji, a obecnie dowódca generalny Rodzajów Sił Zbrojnych w Polsce, który właśnie wygrał swoją najważniejszą walkę w życiu – ze śmiertelnie niebezpiecznym wirusem.

Generał J. Mika (57 l.) zakaził się od włoskiego generała na początku marca, podczas narady z udziałem wojskowych z pozostałych państw NATO, która odbyła się w Wiesbaden w Niemczech. Do szpitala trafił 9 marca. Miał objawy podobne do przeziębienia –  podwyższoną temperaturę i ból głowy. 

– Nie zlekceważyłem tych objawów. Gdy tylko pojawiły się po powrocie z Niemiec, poddałem się badaniom. Wiedziałem, że gdybym następnego dnia poszedł do pracy, zaraziłbym dziesiątki moich współpracowników i osób postronnych – mówi „Regionalnej” gen. J. Mika. – Gdy test wyszedł pozytywny, trafiłem do szpitala. Byłem w nim 28 dni. To były trudne chwile. Szczególnie, gdy doszły do mnie informacje o fali krytyki pod moim adresem, typu „Mika chodzi po Rzepinie i zaraża ludzi”. Gdybym wiedział, że zostałem zakażony, to bym nie chodził. Po powrocie z Niemiec przyjechałem na weekend do rodzinnego miasta, bo mam tutaj dom, rodzinę i przyjaciół. Nie wiedziałem, że jestem zakażony. Dopiero w niedzielę, 8 marca wieczorem, miałem objawy przeziębienia, które mogły wskazywać na koronawirusa.

 

28 dni w szpitalu

 Dowódca generalny Rodzajów Sił Zbrojnych walczył z koronawirusem w warszawskim szpitalu blisko miesiąc. Wyszedł w miniony weekend. 

– Po 28 dniach hospitalizacji wróciłem do innej rzeczywistości. Mam bagaż spojrzeń na tę chorobę jako pacjent. I jestem bardzo wdzięczny tym wszystkim, którzy każdego dnia walczą o życie Polaków – mówi w rozmowie z „Regionalną” Mika.

Generał podkreśla, że jego leczenie nie wymagało użycia respiratora ani przenosin na oddział intensywnej terapii. 

– Czułem się w miarę dobrze. Podczas pobytu w szpitalu mogłem liczyć na wsparcie nie tylko swoich najbliższych, ale i kolegów z wojska. Zrobiło mi się miło, gdy zadzwonił do mnie 101-letni weteran, major Marian Słowiński, uczestnik kampanii wrześniowej z 1939 roku, pytając: „Jareczku, jak się czujesz?” Takie słowa były dla mnie bardzo krzepiące. Ale to nie ja jestem bohaterem, tylko ludzie, którzy narażają swoje życie, opiekując się takimi zarażeńcami, jak ja.  Każdego dnia ryzykują, bo przecież walcząc o nasze zdrowie i życie, sami mogą zarazić się wirusem. Wielki szacunek dla nich! 

 

Pilnujcie się!

Mimo że generał został uznany za ozdrowieńca, do pracy w wojsku nie wrócił.

– Po 28 dniach w szpitalu nosi mnie, aby wrócić do pracy, być aktywnym. Póki co, czeka mnie jeszcze okres poszpitalnej rekonwalescencji. Mam cały czas kontakt telefoniczny z moimi podwładnymi – zapewnia J. Mika. – Zdrowy jest również mój kierowca, którego zaraziłem. Ze szpitala wyszedł wcześniej niż ja. Może dlatego, że młodszy organizm lepiej radzi sobie z tą chorobą.

Generał apeluje do czytelników „Regionalnej”: – Nie wychodźcie z domu, jeśli nie ma takiej konieczności, uważajcie na siebie i bliskich. Jeśli macie jakieś objawy podobne do tych, które wywołuje koronawirus, obserwujcie siebie, zawiadomcie służby. Tylko tak razem wygramy z tą pandemią!

Generał Mika wróci do pracy po świętach Wielkiej Nocy. Dowódcą żagańskiej Czarnej Dywizji był w latach 2014-17. Pół roku temu został czterogwiazdkowym generałem. W lutym 2020 roku odebrał nominację na kolejną trzyletnią kadencję na stanowisko dowódcy generalnego wszystkich Rodzajów Sił Zbrojnych.

Napisz komentarz »