REKLAMA

Gospodarka

Jest tragicznie. Będzie jeszcze gorzej

Opublikowano 03 kwietnia 2020, autor: mk

Skarżą się żarscy przedsiębiorcy. Już od 3 tygodni branża usługowa i gastronomiczna niemal się zatrzymały, a nic nie zapowiada, że życie wkrótce wróci do normy.

Wielu świadczących usługi przedsiębiorców nie pracuje już od kilku tygodni. Od środy (1.04) zakłady fryzjerskie, kosmetyczne, studia tatuażu i masażu oficjalnie zostały zamknięte. Dramatycznie jest też w branży gastronomicznej, gdzie obroty spadły o 2/3. Przedsiębiorcy boją się, że może im się nie udać utrzymać na powierzchni.

Walka o przetrwanie

– Jest po prostu tragicznie – mówi Michał Gała, właściciel baru „Hades” w Żąrach. – Nie jestem mikro-przedsiębiorcą. Zatrudniam 12 pracowników, a nasze obroty spadły o 2/3. Nie załapałem się na pomoc od rządu (przysługuje mikrofirmom zatrudniającym do 9 osób – przyt. red.), choć ona i tak jest niewielka. Skróciliśmy godziny, w których pracujemy. Odpadło nam sporo zamówień, m.in. catering do zakładów pracy. Szczęśliwie nie jestem przedsiębiorcą, który wszystko co zarobi, to wydaje. Ale to nie zmienia to faktu, że stać mnie jeszcze tylko na 2 miesiące takiej sytuacji. Martwię się o firmę, jeżeli kryzys będzie się przeciągał – przyznaje M. Gała

Nie lepiej ma się sytuacja u przedsiębiorców, którzy zajmują się organizacją wesel, komunii styp czy imprez.

– Klienci rozumieją sytuację i są wyrozumiali, gdy kontaktujemy się z nimi w sprawie  nowego terminu imprezy – zapewnia Przemysław Końcowik, który zarządza salą bankietową „Styl” w Żarach. – Na razie nie boję się o firmę, ale z tygodnia na tydzień wchodzą nowe przepisy, zabraniające nam coraz więcej. Jeżeli to potrwa dłużej, to ciężko przewidzieć, co będzie.Terminy wesel, które przepadły w kwietniu, przekładamy na późną jesień i zimę. Klienci, którzy zaplanowali swoje wesela na wrzesień, nie mogą mieć przesuniętych terminów bo teraz coś się posypało. Co do imprez takich jak np. urodziny, których nie można zrobić w innym terminie, zwyczajnie oddajemy klientom zaliczki – zapewnia P. Końcowik.

Na skraju zapaści

W jeszcze gorszej sytuacji są właściciele salonów fryzjerskich i salonów kosmetycznych. Nowe zasady mówią jasno, że takie firmy muszą być zamknięte na czas epidemii.

– Wszyscy się teraz bardzo boimy – przyznaje Mateusz Cyrana, właściciel salonu fryzjerskiego i barberskiego „Hair & Barber” w Żarach. – Pracy nie ma, a opłaty trzeba robić. Myślę, że jeszcze miesiąc damy radę. W naszej branży, jak się nie pracuje, to się nie zarabia. Oprócz siebie zatrudniam jeszcze 2 osoby. Ten ZUS, który zaproponował rząd, to i tak kropla w morzu potrzeb.

– Muszę wyłożyć swoje oszczędności, by utrzymać firmę – mówi Grażyna Krukar, właścicielka salonu kosmetycznego „Uroda” w Żarach i Szprotawie. – Zatrudniam 2 osoby, a nie mam żadnych dochodów. Kiedy gabinety są zamknięte, to nie mamy żadnych przychodów, więc te 40% dopłat do minimalnej pensji, które nam proponują, to zwyczajnie śmieszne. Bo skąd mam wziąć resztę? – zastanawia się G. Krukar. – Pogodziłam się już z tym, że muszę to przetrzymać. Moje wykształcenie pozwala mi dobrze rozumieć ryzyko związane z koroanwirusem, dlatego nie chcę się denerwować i staram się wyciszyć, by się niepotrzebnie nie narażać.

Jeszcze jest ok

Nie wszystkie branże przeżywają recesję. Jednak i tam widać zmiany.

– Nie chcę się nawet porównywać z kolegami przedsiębiorcami z innych branż – mówi Bożena Wierzbicka, właścicielka firmy „Centro-metal” w Żarach. – My na razie pracujemy normalnie, widać jednak, że rynek się zmienił. Ale to i tak bez porównania z branżami typowo usługowymi, które się zwyczajnie zatrzymały. Trzymam za nich kciuki, by to przetrzymali, bo inaczej za kilka miesięcy czeka nas wszystkich lawina.

Napisz komentarz »