REKLAMA

Gospodarka

Za chwilę zaczną zwalniać?

Opublikowano 03 kwietnia 2020, autor: Piotr Piotrowski

Żagańscy przedsiębiorcy w coraz gorszych nastrojach. Nie wykluczają, że za chwilę będą zmuszeni zwalniać pracowników.

W żagańskiej firmie zajmującej się obróbką i nakładaniem powłok na metale – Kietzmann Coatings – dla bezpieczeństwa pracownicy zostali podzieleni na dwie grupy, aby w razie wykrycia u kogoś koronawirusa, nie doszło do sparaliżowania produkcji.

– Z tygodnia na tydzień mamy coraz mniej zamówień od naszych niemieckich kontrahentów z branży motoryzacyjnej. Obecnie są one na poziomie 50 procent – mówi Aneta Szczepocka-Walas, dyrektor zakładu Kietzmann Coatings i wiceprezes Galvaniki. – Obecnie zakład zatrudnia ok. 90 osób, mamy nadzieję, że nie dojdzie do redukcji.

Zarządza z zagranicy

Redukować póki co 170-osobowej załogi nie zamierza Holger Koehn, prezes firmy VP Polska (m.in. produkującej specjalistyczne koperty z folią babelkową i koperty na listy przewozowe).

– Część osób przebywa na zwolnieniach chorobowych, ale reszta normalnie pracuje. Produkcja nie zwalnia, choć nie wiem, co będzie za dwa tygodnie – mówi H. Koehn. – Ja sam obecnie przebywam w Niemczech i firmą w Żaganiu kieruję zdalnie, bo gdybym przekroczył granicę, czekałaby mnie kwarantanna. Póki co, stanęła nam nowa inwestycja – montaż kolejnej linii produkcyjnej. Podobnie jak niemieccy specjaliści od montażu takich rzeczy, musieliby odbyć przymusową kwarantannę.

Coraz gorzej wygląda sytuacja w żagańskiej firmie budowlanej Tandem, zatrudniającej około 100 osób.

– Dziś została nam już w realizacji tylko jedna inwestycja – przebudowa ul. Zielonogórskiej w Żarach, reszta zamówień stanęła – mówi Henryk Jung, członek zarządu spółki Tandem. – Póki co, zwolnień nie planujemy, czekamy na wsparcie od państwa.

Jaka to tarcza?

Danuta Chodorowska z żagańskiej Galwanizerni przyznaje, że z tygodnia na tydzień jest coraz gorzej.

– Obecnie nie mamy dostaw od niemieckich firm z branży motoryzacyjnej, Bmw, Mercedes czy Toyota – mówi współwłaścicielka Galwanizerni. – Obecnie pracuje tylko jedna z trzech linii galwanicznych. Nikogo nie zwalniamy z 80-osobowej załogi, ale część osób poszła na zaległe urlopy i zwolnienia na dziecko. A ta państwowa „tarcza antykryzysowa” to jakiś żart – kwituje D. Chodorowska, wiceprezes zarządu spółki. – Wsparcie powinno być konkretniejsze. Jeden z naszych holenderskich kontrahentów chwalił mi się ostatnio, że na czas pandemii tamtejszy rząd pokrywa mu 90 procent kosztów utrzymania każdego z pracowników.

Zajmujący się produkcją wełnianych wypełnień do materaców i ocieplaczy oraz nawozów organicznych dla ogrodnictwa żagański Poltops zatrudnia ok. 60 osób.

– Mamy problemy z logistyką i dostawami surowców – mówi Emil Senska, prezes spółki Poltops. – Póki co, produkcja idzie na dwie zmiany, ale kończy się popyt na nasze wybory, szczególnie dla branży meblarskiej, dla takich marek jak Ikea czy Jysk. Zamówienia spadły o 25 procent. Ciężko będzie przetrwać w obecnym kształcie, bez konkretnej pomocy ze strony rządu.

Ireneusz Danieliszyn, żagański deweloper i właściciel marketu „Mrówka”, przyznaje, że bez konkretnego wsparcia państwa, biznes w jego branży sobie nie poradzi. Obecnie zatrudnia 14 osób.

– Dziś wiele firm stoi przed dylematem: zwalniać czy liczyć się z totalnym bankructwem. Póki co, ja nikogo nie zwalniam w markecie, z kolei na pewno kryzys odczuję na rynku deweloperskim – mówi I. Danieliszyn. – O ile w Rynku kończymy budynek pod mieszkania i lokale handlowo-usługowy, to budowa podobnego, przy ul. Brackiej, zostanie wstrzymana.

Szyją maseczki

Ratunkiem dla zatrudniającej ok. 200 pracowników żagańskiej firmy Bartex było przebranżowienie.

– Zamiast poduch, pościeli czy legowisk szyjemy teraz maseczki dla podmiotów prowadzących działalność gospodarczą. Dzięki temu, możemy przetrwać kryzys na rynku – mówi Anna Buganik, właścicielka firmy.

Redukcji nie ma w zatrudniającej ok. 300 osób hucie Vitrosilicon, w Iłowej.

– Wszyscy chodzą do pracy, na swoje zmiany, przy czym dbamy o bezpieczeństwo załogi. Pracownicy mają mierzoną temperaturę, są zaopatrywani w środki dezynfekcji oraz rękawiczki i maseczki – mówi Zenon Kozak, prezes spółki. – Na razie nie odczuwamy skutków kryzysu.

W miejscu stanęła żagańska branża hotelowa. Jan i Halina Okapiec mają trzy hotele (w tym Willa Park w Żaganiu). W tym roku planują otwarcie czwartego, w Legnicy.

– Chcieliśmy go otworzyć już w maju, ale pewnie odwlecze się to w czasie. Zatrudniamy około 50 osób, ale nie planujemy zwolnień. Prędzej weźmiemy kredyt, aby przetrwać ciężkie czasy i uratować miejsca pracy – mówi J. Okapiec.

– Liczymy na pomoc państwa – przyznaje Jarosław Bartosz z żagańskiego pensjonatu Bartosz. – Zatrudniamy 9 osób, więc łapiemy się na wsparcie dla mikroprzedsiębiorstw. Pytanie tylko, na ile ono pomoże nam przetrwać ciężkie czasy?

Napisz komentarz »