REKLAMA

Zdrowie

Najgorsze dopiero przed nami

Opublikowano 03 kwietnia 2020, autor: jb

O nadchodzącym szczycie epidemii, o tym, jak przetrwać ten czas i seniorach, którzy są szczególnie narażeni na groźne dla życia powikłania po zakażeniu koronawirusem rozmawiamy z Wiesławem Sarneckim, ordynatorem oddziału geriatrycznego Szpitala na Wyspie w Żarach.

„Regionalna”: W tym tygodniu wprowadzono kolejne restrykcje, zaostrzenia przepisów, które ograniczają nasze codzienne życie. Czy jesteśmy już blisko końca pandemii?

Jesteśmy nadal przed głównym szczytem zachorowań. Przewiduje się, że taki nadejdzie prawdopodobnie po świętach. Warto stosować się do restrykcji rządowych, skuteczna będzie tylko izolacja. Odradzałbym też spotkania rodzinne w trakcie świąt. Dla zdrowia siebie i innych powinniśmy święta obchodzić w gronie osób, z którymi na co dzień mieszkamy. Wszystkie inne kontakty mogą powodować, że liczba chorych będzie po prostu rosnąć.

Obserwując ulice, można wysnuć wniosek, że seniorzy najmniej przejmują się koronawirusem. Chodzą do sklepów, na targowisko. Gdy rozmawiamy z osobami starszymi, mówią, że ta choroba ich nie dopadnie, bo już tyle przeszli, a dalej żyją. Jak jest naprawdę?

Wiesław Sarnecki: Ci, którzy mówią, że wirusa się nie boją albo że jest im wszystko jedno, czy zachorują czy nie, są egoistami. Skoro już nie martwią się o siebie, to powinni mieć świadomość tego, że jako osoby bardzo podatne na chorobę mogą ją też przenosić, a wtedy mogą pozarażać swoich bliskich. Może do zmiany przyzwyczajeń przekona ich to, że mogą zarazić swoje dzieci i wnuki.

Dlaczego to właśnie seniorzy najciężej przechodzą infekcje wirusowe, a wszczególności koronawirusa?

Seniorzy mają zazwyczaj najwięcej zmian w układzie odpornościowym. Jest po prostu słabszy, bardziej podatny na wszelkie infekcje wirusowe. W dodatku osoby starsze, ze względu właśnie na wiek, mają więcej chorób współistniejących. I to nie jedną, tylko zazwyczaj kilka. Ktoś jednocześnie może mieć cukrzycę, nadciśnienie, różne przewlekłe zapalenia, na które bierze rozmaite leki. Leki też mogą różnie oddziaływać na układ odpornościowy. Przez to wszystko przebieg kolejnego wirusa może być ostrzejszy, a leczenie po prostu trudniejsze niż u osoby w sile wieku

Czy seniorzy powinni unikać wychodzenia z domu?

Dzisiaj w zasadzie nie powinni robić tego wszystkiego, do czego na co dzień ich zachęcamy. Zazwyczaj mówi się seniorom, żeby się nie izolowali od innych. Żeby wyszli z domu, na zajęcia Uniwersytetu Trzeciego Wieku czy innych kół zainteresowań. Dzisiaj powinni postępować dokładnie odwrotnie, czyli właśnie wychodzić jak najmniej. Jednak monotonne siedzenie w domu może prowadzić do osłabienia mięśni, ich zaniku. Ważne jest więc, żeby zadbać o ruch nawet w czterech ścianach. Każdy z seniorów zapewne pamięta zajęcia z gimnastyki. Warto sobie przypomnieć wymachy, skłony, skręty tułowia. Nie chodzi o to, żeby biegać po mieszkaniu czy po schodach. Ale trzeba zachęcać seniorów do aktywności. Nie mogą leżeć w łóżku i czekać na to, co będzie. Warto, żeby ktoś z domowników z nimi poćwiczył. Czasem wystarczy wspólne przekładanie rzeczy w szafie albo jakieś drobne porządki.

 Nie wszyscy seniorzy mieszkają z rodzinami, dziećmi, wnukami. Wiemy, że powinniśmy wyręczać ich w robieniu zakupów. Jak jeszcze możemy im pomóc?

Ważne jest wsparcie rodziny. Nie wszyscy mają możliwość, żeby widywać się codziennie. Ważne, żeby być z osobami starszymi w kontakcie. To już nawet nie chodzi o zrobienie zwykłych zakupów czy załatwienie innych spraw na mieście. Do bliskich osób starszych, samotnych sąsiadów wystarczy zadzwonić, zapytać, jak się czują, porozmawiać o pogodzie, żeby odciągnąć ich myśli od tego wszystkiego, co się dzieje na świecie. Nie powinni żyć tylko tym stresem.

 Czy oddział geriatryczny Szpitala na Wyspie pracuje inaczej ze względu na koronawirusa?

Zazwyczaj na oddziale mamy zajęte wszystkie łóżka i umówionych pacjentów na kilka tygodni do przodu. Obecnie jest około 70 procent pacjentów. Pacjenci i ich rodziny podchodzą do tej sytuacji z dużym zrozumieniem, bo w większości sami proszą o wyznaczenie innego terminu. Na pewno odpychająco na leżenie w szpitalu działa też zakaz odwiedzin. U nas osoby nie leżą dwa dni, żeby zrobić badania, tylko przynajmniej tydzień. Wizja rozłąki z rodziną na tyle czasu powoduje, że niektórzy po prostu nie chcą teraz przebywać w szpitalu.

Napisz komentarz »