REKLAMA

Aktualności, Zdrowie

Szpitale w pilnej potrzebie

Opublikowano 27 marca 2020, autor: bj

Maseczki, fartuchy, respiratory i płyn antybakteryjny. Tego brakuje w naszych szpitalach.

Do szczytu zachorowań na korononawirusa, zdaniem specjalistów, nie doszliśmy, a szpitale w naszym regionie już borykają się z problemami. Bo muszą czekać na respiratory, zamówienia na maseczki realizowane są w niewielkim ułamku, ceny szybują w górę, a za towar, który firmy dawały na odroczony termin płatności, teraz trzeba płacić z góry.

– Obsługujemy teren, na którym mieszka 300 tys. mieszkańców. Jesteśmy szpitalem podlegającym MON. Do tej pory odpowiednio zaopatrzonym. Jednak jest duża niepewność w związku z epidemią. Nie wiemy, czy wkrótce trafi do nas 30, 300, a może 3 tys. osób – mówi Marek Femlak, zastępca komendanta 105. Szpitala Wojskowego w Żarach.

Potrzeby są spore.

– Obsługujemy też pogotowie ratunkowe na dwa powiaty. W przypadku wzrostu pacjentów z podejrzeniem koronawirusa może dojść do sytuacji, że zacznie brakować kombinezonów i innych środków. Staramy się gromadzić zapasy – dodaje M. Femlak.

Załoga karetki pogotowia to zespół 2-3 osób. Na jeden wyjazd zużywają więc zestaw jednorazowego użytku w takiej liczbie.

– Wdzięczni jesteśmy za dary. My musimy używać atestowanego sprzętu, ale takie szyte samodzielnie maseczki zostaną wykorzystane. Kiedyś na dobę wystarczało nam ok. 100 maseczek. Teraz potrzeba 3 tysiące. Maseczek używają także pracownicy administracji. Choć nie mają bezpośredniego kontaktu, to jednak przez biura przewijają się pracownicy medyczni – tłumaczy M. Femlak.

Podobnie jest w drugim żarskim szpitalu.

– Bez administracji, która zajmuje się naliczaniem płac, rozliczeń dla NFZ, praca lekarzy i pielęgniarek byłaby bardzo trudna. Dlatego ich rola też jest ważna. I cieszę się, że w szpitalu jest niewiele osób, które musiały wziąć opiekę na dziecko – dodaje Jolanta Dankiewicz, prezes Szpitala na Wyspie.

Czekają na respiratory

Wojskowy szpital czeka na 20 zamówionych respiratorów.

– Na stanie mamy kilkanaście stacjonarnych, poza tym przenośne. Czasem pojawiają się pytania od firm, które chciałyby nas wesprzeć w tym zakresie, ale barierą jest ich cena, 35-40 tys. zł za sprzęt stacjonarny, ok. 15 tys. zł za przenośny. Liczymy, że dotrze do nas te 20 sztuk, co pozwoli nam zabezpieczyć pierwszą falę – wylicza M. Femlak.

Kolejną bolączka jest konieczność zabezpieczenia większych ilości środków ochrony osobistej dla personelu.

– Wcześniej w zespołach ratownictwa medycznego nie mieliśmy wielkich zapasów, bez problemu można je było zamówić – zastrzega M. Femlak.

Szpital testów nie wykonuje, ale pobiera wymaz z gardła pacjentów. Na razie nie brakuje materiałów  -specjalnych patyczków i probówek, w których się je umieszcza. Ale inne środki są potrzebne.

– Maseczki, kombinezony, rękawice, płyny antybakteryjne, maski z filtrem. Taka kosztuje ok. 300 zł, wystarcza na kilka godzin. Chodzi, o to, że musimy przede wszystkim zabezpieczyć personel znajdujący się na pierwszej linii – załogę oddziału pulmonologii, pogotowia ratunkowego i SOR – kończy M. Femlak.

Więcej pacjentów

Do Szpitala na Wyspie pacjenci zakaźni nie trafiają. Ale musiał on przejąć mieszkańców tych regionów, gdzie zostały wydzielone oddziały lub szpitale zakaźne.

– Teraz są to trzy powiaty – żarski, żagański i krośnieński, do tego najbliższa nam część województwa dolnośląskiego, np. okolice Bolesławca – wylicza J. Dankiewicz.

Pacjentów jest więcej.

– Zamawiamy cały czas środki zabezpieczające nasz personel, ale realizacja jest znikoma. Ostatnio z 10 tys szt zamówionych maseczek dostaliśmy 300. Przy tym ceny nas po prostu zbijają z nóg. Kiedyś za 100 sztuk płaciliśmy 5 zł, teraz cena dochodzi do 4 zł… za sztukę. – mówi J. Dankiewicz.

Maseczki są niezbędne, choć w szpitalu wykonywanych jest znacznie mniej zabiegów chirurgicznych. Nie tylko z uwagi na epidemię, ale również dlatego, że brakuje krwi.

Do szpitala rzutem na taśmę tuż przed kryzysem dotarło kilkadziesiąt przyłbic.

– Przeznaczone są dla personelu na izbie przyjęć, oddziale dziecięcym i chirurgii. Jak tylko pojawią się kolejne dostawy, przyłbice zostaną wydane pozostałym pracownikom – wyjaśnia J. Dankiewicz.

Czekamy

Szpital na Wyspie ma w tej chwili na stanie ok. 300 fartuchów, 40 kombinezonów. Tu także zostały zamówione kolejne respiratory. Przed pandemią było ich 9.

– Teraz zamówiliśmy 10, w tym 8 przenośnych, 1 dziecięcy. Mamy zapewnienie z Urzędu Marszałkowskiego i Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego, że je otrzymamy. I czekamy – mówi J. Dankiewicz.

Napisz komentarz »