REKLAMA

Aktualności, Zdrowie

Test na wirusa nie dla każdego

Opublikowano 27 marca 2020, autor: jb

Trzy osoby z naszego regionu chorują na koronawirusa. Wszystkim wykryto go po badaniach w Zielonej Górze. Ale liczba potwierdzonych przypadków to nie jest liczba faktycznie chorych. Ich może być wielokrotnie więcej. Wszystko przez to, że u nas wykonuje się bardzo mało testów.

Koronawirus nie odpuszcza. Każdego dnia w kraju odnotowywanych jest już ok. 150  zachorowań. W naszym regionie potwierdzono wirusa u dwójki mieszkańców gminy Trzebiel, pozytywny wynik pokazał też test mieszkanki Szprotawy.*

Choć Główny Inspektor Sanitarny zapowiada, że każdy potencjalnie chory zostanie przebadany, w praktyce jest zupełnie inaczej. Przykładem jest rodzina Rybaczków, która będąc u krewnych miała kontakt z osobą, która wróciła z Włoch. Gdy okazało się, że ta osoba gorzej się poczuła, dzwonili do kilku Sanepidów, by wykonać test, ostatecznie po kilku dniach przebadano ich w Zielonej Górze. Z powodu potencjalnego ryzyka zachorowania,  szkoła w Łęknicy, do której uczęszczają ich dzieci, jako jedyna w regionie zawiesiła zajęcia jeszcze wcześniej niż w całym kraju zrobił to rząd.

Lekarz nie decyduje

Nie możemy być uspokojeni stosunkowo małą, w porównaniu do reszty Europy, liczbą zakażonych. Wynika ona z małej liczby przeprowadzanych u nas testów.

Czy u kogoś wykonać test, decyduje Sanepid na podstawie zebranego wywiadu, a nie sami lekarze. Ci ostatni podkreślają, że testów jest robionych za mało, żeby mieć prawdziwy obraz liczby zakażonych osób w kraju.

O tym, że próbki w zasadzie nie są pobierane od dzieci, mówi także Rafał Kołsut, naczelny lekarz Szpitala na Wyspie i ordynator oddziału pediatrii w wywiadzie dla „Regionalnej”. U dzieci prawie każda infekcja górnych dróg oddechowych i układu pokarmowego daje objawy podobne do typowych dla koronawirusa.

– Ministerstwo Zdrowia w ogóle nie przewiduje takiej możliwości, żeby na wirusa testować wszystkie dzieci z takimi objawami, wychodząc z założenia, że one tej choroby nie przechodzą ciężko. Nasze zdanie, pediatrów, jest inne, bo w każdym przypadku chodzi o przerwanie transmisji dalszego zarażania. Nie mamy na to jednak wpływu – mówi R. Kołsut.

Nie każdego badają

W Polsce testy na obecność wirusa prowadzone są w grupie najbardziej narażonych osób, z nasilonymi objawami i tymi, które kontaktowały się z osobami zarażonymi. Wiadomo, że do testów kwalifikowany jest pacjent z wysoką gorączką, ale ze stanem podgorączkowym już nie.

Nie wszyscy wysłani na kwarantannę w ogóle zostaną przebadani. Badania nie doczekał 45-letni kierowca autobusu z Głogowa. Przebywał w domu na kwarantannie, jego ciało znaleźli policjanci, zanim w ogóle został przebadany.

Ci, którzy wracają z zagranicy, mają zalecaną 14-dniową kwarantannę, nie są badani odgórnie. Testy przeprowadza się u osób, które miały kontakt z osobą zarażoną, przebywały w miejscu, gdzie występują ogniska pandemii i mają typowe dla zarażenia objawy (wysoka gorączka, kaszel, duszności). Pierwsza zarażona w naszym regionie osoba to policjantka, która pełniła służbę na zamkniętej granicy w Olszynie.

Według zapowiedzi rzecznika GIS Jana Bodnara, zmieniono już kryteria do badania osób. Rzecznik zapowiedział, że badani będą nie tylko ci, którzy mieli kontakt z osobą zakażoną, ale też ci, którzy mają ciężkie objawy choroby układu oddechowego. Chodzi o dużą niewydolność oddechową.

3 tys. dziennie

Krytykowanie takiej segregacji pacjentów nie jest mile widziane. W sprawie koronawirusa media już nie mogą zasięgać opinii u wojewódzkich konsultantów medycznych. Decyzją Ministerstwa Zdrowia, wszystkie ich wypowiedzi powinny być wcześniej uzgodnione z ministerstwem.

Od początku epidemii w kraju, prowadzono u nas około tysiąca testów dziennie. Podczas konferencji we wtorek, 24.03., minister zdrowia Łukasz Szumowski powiedział, że do różnych szpitali w kraju przesłano na razie 100 tys. testów, a dziennie robi się ich ok. 3 tysięcy.

Póki co, nie wiadomo też, czy w Polsce dostępne będą tzw. szybkie testy, z których korzystają inne państwa w Europie.

– Wsłuchujemy się we wszystkie opinie co do ich przydatności. Na ten moment nie są one dla nas tak wiarygodne, jakbyśmy chcieli – mówił minister. Podkreślał, że przez skrócone procedury prowadzenia takiego badania, mogą one nie wykazać zarażenia.

Nad polską wersją szybkiego testu pracują naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego, szukają sposobu, jak w krótkim czasie potwierdzić wirusa ze stuprocentową skutecznością.

Czekać na wynik

Tylko 11 laboratoriów w kraju przeprowadza testy na wirusa, ale do ministerstwa zgłaszają się kolejne, prywatne, które są gotowe podjąć się takiego zadania. Ich pracownicy podkreślają, że nawet wynik ujemny testu nie wyklucza, że na pewno nie zachorujemy. Osoby z negatywnym wynikiem, u których pojawią się potem objawy zakażenia, też powinny bezwzględnie zgłaszać to w Sanepidzie.

Samo badanie próbki trwa około 3 godzin łącznie z czasem, który trzeba przeznaczyć na inaktywowanie materiału tak, żeby nie zaraził pracowników laboratorium. Zdarza się, że próbki nie są pobrane prawidłowo, jest ich za mało, wtedy szpital musi wysyłać kolejne od tego samego pacjenta. Na wynik pobranej próbki w praktyce czeka się około 30-40 godzin, w zależności od tego, ile testów musi przebadać konkretne laboratorium. Próbki pobierane od mieszkańców powiatów żarskiego i żagańskiego przesyłane są do laboratorium w Gorzowie Wielkopolskim.

W Europie pierwsze przypadki zakażenia koronawirusem odnotowano pod koniec stycznia we Francji i w Niemczech. We Włoszech dwie pierwsze osoby z pozytywnym wynikiem zanotowano 31 stycznia. Pierwszego zakażanego pacjenta w Polsce potwierdzono 4 marca.

Z ostatnich oficjalnych danych (publikowanych do 24 marca), wiadomo, że w Polsce pobrano do tej pory ponad 22 tys. próbek od potencjalnie chorych. W tym samym czasie w Hiszpanii było ich ponad 350 tys., we Włoszech – 260 tys., w Niemczech blisko – 170 tys., a Wielkiej Brytanii – ok. 80 tys.

 Więcej na kwarantannie

Ci, którzy nie mają objawów choroby, ale mieli kontakt z osobą zarażoną albo wrócili z zagranicy, są objęci obowiązkową 14-dniową kwarantanną.

W powiecie żagańskim są 162 takie osoby (stan na czwartek, 26.03.) i liczba ta rośnie, bo zaledwie dzień wcześniej było ich 97. Kontrolą tego, czy faktycznie spędzają ten czas w domu, zajmuje się policja.

– Nie odnotowaliśmy do tej pory żadnych naruszeń łamania kwarantanny – mówi sierż. szt. Aleksandra Jaszczuk, oficer prasowy KPP w Żaganiu.

– Na tę chwilę jest 159 osób objętych kwarantanną w powiecie żarskim. W stosunku do 9 osób prowadzone są postępowania wyjaśniające. Osoby nie odbierały telefonu, wskazywały, że odbywają kwarantannę pod innym adresem niż ten, który pierwotnie podały – mówi kom. Aneta Berestecka, oficer prasowy KPP w Żarach. W porównaniu do środy, 25.03., w czwartek powiecie zanotowano o 3 osoby więcej objęte kwarantanną.

*Statystyki i liczby w artykule są aktualne na dzień 26.03.

Z ostatnich oficjalnych danych (publikowanych do 24 marca), wiadomo, że w Polsce pobrano do tej pory ponad 22 tys. próbek od potencjalnie chorych. W tym samym czasie w Hiszpanii było ich ponad 350 tys., we Włoszech – 260 tys., w Niemczech blisko – 170 tys., a Wielkiej Brytanii – ok. 80 tys.
POLSKA:
1.120 zarażonych
14 zgonów
1 wyleczony

NIEMCY:
38.609 zarażonych
213 zgonów
3.547 wyleczonych

HISZPANIA
49.515 zarażonych
3.647 zgonów
5.367 wyleczonych

WŁOCHY:
74.386 zarażonych
7.503 zgony
9.362 wyleczeni

Wielka Brytania
9.529 zarażonych
465 zgonów
135 wyleczonych

USA:
68.573 zarażonych
1.036 zgonów
394 wyleczonych

CHINY
81.171 zakażonych
3.277 zgonów
73.159 wyleczonych

Ogółem na świecie:
472.037 zarażonych
21.301 zgonów
103.393 wyleczonych

(wszystkie aktualne na 26.03.)

Napisz komentarz »