REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Przygniotło mu głowę

Opublikowano 27 marca 2020, autor: Piotr Piotrowski

31-letni Karol Zamora tragicznie zmarł w pracy, podczas awarii maszyny w żagańskim zakładzie.

31-letni mieszkaniec podżagańskiego Tomaszowa został przygnieciony elementem betonowym. Dramat rozegrał się (19.03) podczas próby rozruchu maszyny w firmie Probet Dasag, przy ul. Fabrycznej w Żaganiu. Karol Zamora doznał poważnego urazu głowy. Mimo  prób reanimacji przez lekarza w karetce pogotowia, mężczyzna zmarł.

– Obrażenia były zbyt poważne – informuje Ryszard Smyk, kierownik żagańskiego pogotowia. 

 

Monitoring da odpowiedź

Prokuratura i Państwowa Inspekcja Pracy wyjaśniają okoliczności wypadku.

– Prowadzimy postępowanie z art. 155 kk i art. 220 kk, tj. nieumyślnego spowodowania śmierci oraz narażenia życia albo zdrowia pracownika – informuje Zbigniew Fąfera, rzecznik Prokuratury Okręgowej. – Prawdopodobnie w trakcie procesu produkcyjnego doszło do awarii jednej z maszyn i 31-letni pracownik podczas próby jej uruchomienia został przygnieciony elementem betonowym, który spowodował ciężkie obrażenia głowy. Pracownik zmarł w drodze do szpitala. Sekcja zwłok wykazała, że zgon nastąpił w wyniku rozległych obrażeń głowy. Zabezpieczono monitoring.

Dochodzenie prowadzi  Okręgowy Inspektorat Pracy.

– Wyjaśniamy, czy błąd popełnił pracownik, czy był przeszkolony do obsługi maszyny, czy może zawinił pracodawca, czy doszło do awarii urządzenia – mówi Krzysztof Kozak z OIP w Zielonej Górze. 

Matka czeka na wyjaśnienia

Rodzina Karola ma żal do dyrekcji firmy, że do tej pory nie otrzymała żadnej informacji. 

– O śmierci Karola dowiedzieliśmy się od policji, która tuż po wypadku, na terenie zakładu wraz z prokuratorem ustalała okoliczności – żali się Jacek Wika, wujek Karola. – Niestety, od właściciela zakładu nie usłyszeliśmy żadnych wyjaśnień, nawet „przepraszamy” czy „przykro nam”.  Nie wiemy, czy coś na niego spadło, czy wciągnęło mu głowę przez awarię maszyny. A takie nieoficjalne informacje dochodzą do jego matki, która jest zdruzgotana śmiercią syna.

 31-latek zatrudnił się w firmie Probet Dasag w sierpniu ub. roku. 

– Karol mówił nam, że dwa dni wcześniej został przeniesiony do innego działu – płytek.  Chcemy wiedzieć, czy został odpowiednio przeszkolony do innej pracy – docieka J. Wika. – Dlaczego w chwili tragedii pracował sam, dlaczego w momencie awarii maszyny nie otrzymał wsparcia?

 

Dyrekcja wyjaśnia

Helena Burczyńska-Ardelli, członek zarządu firmy Probet-Dasag, informuje, że okoliczności wypadku są wyjaśniane. Nie chce mówić o szczegółach.

– Bardzo nam zależy na rzetelnym zbadaniu przebiegu zdarzeń i przyczyn wypadku – odpowiada dziennikarzowi. – Gdy tylko zostanie zakończone postępowanie, powiadomimy o ustaleniach rodzinę Karola. Jesteśmy wstrząśnięci tą tragedią. Karol był bardzo sumiennym pracownikiem, lubianym przez załogę – podkreśla H. Burczyńska-Ardelli. – Jest nam bardzo przykro, że doszło do wypadku. W niemal 40-letniej historii naszej firmy to pierwszy  przypadek, w którym zginął nasz pracownik. Nasz park maszynowy jest systematycznie unowocześniany, kładziemy duży nacisk na przestrzeganie procedur bezpieczeństwa. Rodzinie składamy najszczersze kondolencje.

 

Całe życie przed nim

Pan Jacek dodaje, że rodzina czeka na wyjaśnienia.

– Chłopak poszedł do pracy na popołudniówkę i już do domu nie wrócił. Czekała tam na niego narzeczona. Matce pęka serce z bólu. W ubiegłym roku Karol zaręczył się, w przyszłym planował ślub. Chciał założyć rodzinę. Był pogodnym i dobrym człowiekiem – mówi J. Wika. – Uwielbiał gry komputerowe, przez życie szedł z uśmiechem na twarzy. To niesprawiedliwe, że pan Bóg tak szybko go zabrał do siebie.

Najbliżsi 31-latka dziękują wszystkim za udział w ostatniej drodze Karola. Mężczyzna został pochowany w środę, 25 marca, na żagańskim cmentarzu.

Napisz komentarz »