REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Mama boi się bardziej

Opublikowano 27 marca 2020, autor: bj

Mały Lucjan, który ma przyjść na świat, nie wie, jak bardzo martwi się jego mama, Katarzyna Bora.

Odkąd pierwszy raz usłyszała o wirusie, żyje w niepokoju.

– Za tydzień mam stawić się w szpitalu. Walizkę mam spakowaną od dawna. I to w nadmiarze. Bo tak naprawdę nie wiem, co będzie potrzebne. A przecież nikt mi niczego nie doniesie – mówi pani Kasia, mieszkanka Lipinek Łużyckich, która wkrótce zostanie po raz drugi mamą.

Jeszcze do niedawna pracowała jako kosmetyczka. Teraz nie wyobraża sobie, by bezpiecznie móc zajmować się klientką.

Będzie sama

Stara się ostrożnie czytać informacje, tylko sprawdzone, wiarygodne wiadomości.

– I bez tego mam mnóstwo obaw. Przecież, gdy mój drugi synek będzie przychodził na świat, nikt z bliskich nie będzie mógł ze mną być – mówi z troską.

Nie ma też pewności, jak będzie wyglądać poród.

– Wiadomo, że jest mało personelu w szpitalu. Oni są mocno zapracowani, zdenerwowani. Boję się, że mogą być braki w zabezpieczeniu. Nie ma też żadnej pewności, że do czasu porodu nie wejdą nowe obostrzenia – mówi K. Bora.

Wie, że to będzie zupełnie inny poród niż pierwszy. Bo sytuacja jest nadzwyczajna.

– Decyzja lekarzy jest taka, że poród odbędzie się przez cesarskie cięcie. Wcześniej cesarka to była tylko opcja – wyjaśnia.

Boi się też, co będzie po porodzie.

– Czy wypiszą nas do domu? Czy nie zdarzy się jakaś kwarantanna i nie trzeba będzie zostać? – pyta i wie, że nie ma na to odpowiedzi.

W maseczce u lekarza

Pani Kasia jest cały czas w domu. Podobnie jak jej 8-letni syn, Wiktor i narzeczony.

– Nawet kontakt z teściami, z którymi mieszkamy w jednym domu, ograniczamy kontakt do niezbędnego minimum – tłumaczy.

Wiktor wie, że trzeba często myć. Wychodzą tylko na przydomowy ogródek. Wyjątek zrobiła w poniedziałek, 24.03., wtedy miała wizytę u ginekologa.

– Na szczęście przyjmują lekarze w prywatnych gabinetach. Zostałam poinformowana, że mam przyjść na wyznaczona godzinę, nie wcześniej. Przed wejściem był płyn dezynfekcyjny, w poczekalni byłam sama. Potem jeszcze raz dezynfekcja rąk. Podczas wizyty pacjentki mają założone maseczki, lekarz również – opowiada.

Nie ukrywa, że jest pełna obaw o przyszłość.

– Gdy dziecko przyjdzie na świat, co będzie ze szczepieniami? Z wizytami położnej? Z badaniami kontrolnymi? – wylicza swoje troski.

Tych jest więcej. Przez internet kupuje wyprawkę dla maluszka.

– Trochę na zapas, bo nie wiem, co będzie. Dziecko ma dużo potrzeb. Może to taka panika, ale chyba nie da się inaczej w takiej sytuacji – kończy.

Napisz komentarz »