REKLAMA

Ludzie, wydarzenia, Zdrowie

Musimy dać radę

Opublikowano 20 marca 2020, autor: bj

Mówi Agnieszka Król, żaranka, która pracuje na OIOM-ie szpitala MSWiA w Szczecinie.

Agnieszka Król to żaranka z pochodzenia, pielęgniarka anestezjologiczna na OIOM-ie szpitala MSWiA w Szczecinie. Przez lata miała do czynienia z wieloma trudnymi sytuacjami. Ale epidemia na taką skalę jest czymś zupełnie innym. Opowiada o tym „Regionalnej”.

– Jestem poruszona. Apeluję, aby pozostać w domach. Sytuacja jest ciężka nie tylko dla nas medyków, ale my mamy pojęcie o temacie. A nie każdy ma, wielu ludzi lekceważy, inni boją się. A epidemia już trwa i musimy ją przetrwać. I tylko od nas wszystkich zależy, na ile nam się to uda – mówi

Wielu odpadło

Opowiada, jak wygląda codzienność w szpitalu.

– Wszyscy jesteśmy mocno zmobilizowani. Nie chodzimy na zwolnienia. Musimy dać radę. Dużo koleżanek nam odpadło, ponieważ wróciły z wakacji i muszą być objęte kwarantanną. Nie ma kto ich zastąpić – mówi A. Król.

Pacjenci na oddziale pani Agnieszki są zaintubowani. Taka sytuacja to dla niej codzienność. Często takiej terapii wymagają pacjenci zarażeni koronawirusem i cierpiący na silne duszności.

– Mamy wystarczającą liczbę respiratorów. Jednak są one pozajmowane przez pacjentów. W pierwszej kolejności zabezpieczamy tych pacjentów, których już mamy „na stanie” – zastrzega. – Nie można komuś zabrać, aby innemu dać.

Niebezpiecznie każdego dnia

Wszyscy wiedzą, że ta epidemia to coś zupełnie innego niż dotychczas. Przed budynkiem, tak jak przed każdym szpitalem, mają ustawione namioty.

– Sytuacja jest bardzo niestabilna i wszystko może się zmieniać z minuty na minutę. Wiem, że równie dobrze mogę przyjść do pracy i już w niej zostać, np. na kwarantannie. Mam też świadomość, że mogę zostać oddelegowana do walki z epidemią, tak jak większość moich koleżanek – podkreśla.

Po ludzku nie wiedzą, kiedy zagrożenie może stać się realne.

– Jasne, że się boimy. Najbardziej ja i moje koleżanki, które nie mają dzieci. Bo to my będziemy obstawiały dyżury tych, którzy nie będą mogli – wyjaśnia.

Przerażające doniesienia z Włoch komentuje krótko.

– Jeśli opanujemy tę sytuację stopniowo i powoli, to powinniśmy sobie poradzić. Najważniejsze to teraz nie dopuszczać do tego, aby nadeszła wielka fala zakażeń i po to jest kwarantanna – wyjaśnia.

Docenia wszystkie gesty w stronę pielęgniarek i ratowników.

– To naprawdę dodaje sił. A te będą potrzebne. Już dostaliśmy informację, że będzie trzeba pracować ponad normę. Tym bardziej proszę, by posłuchać i zostać w domu – kończy A. Król.

Napisz komentarz »