REKLAMA

Sport

Nazwisko zobowiązuje…

Opublikowano 20 marca 2020, autor: hakma

Łukasz Michalczewski ma 40 lat. Ponad połowę życia zajmuje się sportem.

Łukasza wspiera go w tym żona Joanna, z którą ma dwoje dzieci. Nikodema, który poszedł w ślady ojca i trenował piłkę nożną w UKS Promień Żary, a teraz boksuje w sekcji ŻKSW oraz ośmioletnią Dominikę. Łukasz założył w Żarskim Klubie Sportów Walki sekcję bokserską i szkoli młodych pięściarzy i pięściarki. O swojej sekcji mówi z przymrużeniem oka: manufaktura. Z Dariuszem Michalczewskim, znanym pięściarzem, ma niewiele wspólnego, ale łączy ich sławne nazwisko, które zobowiązuje.

Regionalna: Od kiedy zainteresował się pan boksem i dlaczego to był akurat boks?

Łukasz Michalczewski: Na początku lat 90 ub. wieku trenowałem kick boxing i judo u Arkadiusza Szczepańskiego w żarskim Fortiusie. Niestety z różnych przyczyn musiałem zrezygnować. Druga połowa lat 90 to boom w Polsce na koszykówkę. Koszykówka w Żarach był bardzo popularna, chyba nawet bardziej niż teraz. Odbywały się mecze ligi ŻNBA (organizowane przez panów Mantyka i Skorupę), potem z tej grupy powstała trzecioligowa drużyna koszykówki prowadzona przez Tadeusza Płóciennika. Drużyna złożona praktycznie z zapaleńców z Żar.

Czyli sport był z panem przez cały czas?

Sport był ze mną cały czas, na studiach we Wrocławiu grałem w reprezentacji uniwerku u Teresy Swędrowskiej (reprezentantka kraju i legenda Ślęzy Wrocław). Kolega ze studiów namówił mnie na treningi boksu, udałem się na zajęcia w klubie Puncher Wrocław, do trenerów Janusza i Grzegorza Swędrowskich z Wrocławskiej Gwardii.

Ale po studiach nie wrócił pan od razu do rodzinnego miasta?

W 2008 r. przeniosłem się z rodziną do Lublina, a tam trafiłem na treningi do lubelskiego Paco, do trenerów Murata i Maciejewskiego. Tam stoczyłem kilkanaście pojedynków na szczeblu okręgowym (zbywając 2 razy v-ce mistrzostwo województwa lubelskiego w wadze do 91 a potem 81). Niestety miałem świadomość, że w tym wieku już pewnego pułapu już nie przeskoczę.

I postanowił pan wrócić do Żar?

Tak, po powrocie trenowałem jeszcze w Fortiusie i postanowiłem rozpocząć zajęcia na we własnym zakresie. I tak trafiłem do Dawida Poloka i do ŻKSW, w 2014r.. I tutaj z Bartoszem Kozłowskim założyliśmy sekcję pięściarską.

Dużo ma pan chętnych do uprawiania tej bardzo trudnej dyscypliny?

Mam świadomość, że boks to nie jest sport pierwszego, drugiego, czy nawet trzeciego wyboru przez młodzież czy też rodziców. Dlatego mówimy, że to nie ty wybierasz boks tylko boks wybiera ciebie. W naszej sekcji mamy dwie grupy – dzieci do 13 roku życia (uczą się podstaw techniki bokserskiej, główny akcent kładziemy na ćwiczenia koordynacyjne). Druga grupa (ze względu na ograniczenia finansowe) to młodzież oraz oldboye i młodzież, która trenuje wyczynowo. Treningi odbywają się 4-5 razy w tygodniu. W przygotowaniach wydolnościowych zawodników wspiera nas Adrian Rezlerski.

Pana zawodnicy osiągają już jakieś znaczące sukcesy?

Mamy wyselekcjonowaną grupę, które w perspektywie 2 lat powinny zdobyć medal na MP czy to w grupie młodzik, kadet czy też junior. Nasi zawodniczy uczestniczą w turniejach ogólnopolskich i międzynarodowych. Oprócz przygotowań zawodników boksu olimpijskiego mieliśmy zawodnika boksu zawodowego Marcina Kujdę z Żar, który reprezentował grupę RCP z Poznania.

 Nie jest tak, że każdy kto do nas trafia, musi boksować, nie wszyscy mają na to ochotę, czy też predyspozycje. Boks uczy przede wszystkim pokory. Wielokrotnie osoby trenujące szybko się o tym przekonują. Jeśli decydujesz się na uprawianie boksu, to musisz to robić na 100 %, bo to nie zabawa.

Jakie plany i cele?

Najważniejszym jest zdobycie medalu Mistrzostw Polski. Niestety plany pokrzyżował nam koronawirus i odwołanie wszystkich imprez i rozgrywek sportowych. Piotr Jarocki i Szymon Jarmolski rozpoczynali cykl przygotowań do eliminacji do Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży, a Sandra Rybak miała wystartować w eliminacjach do OOM i te eliminacje zostaną przesunięte. Zawodnicy dostają rozpiskę jednostek treningowych do wykonania w domu. Mam nadzieję, że już niedługo wrócimy do normalnych treningów. 

Napisz komentarz »