REKLAMA

Gospodarka

Sam chleb nie wystarczy

Opublikowano 20 marca 2020, autor: bj

Rękawiczki, maseczki, płatność kartą, wydzielona strefa, w której powinien zatrzymać się klient. Tak robimy zakupy w piekarniach. A piekarze liczą straty. Bo sprzedają tylko chleb, a z tego nie utrzymają firmy i pracowników.

Marek Czajkowski, właściciel firmy AlMar w Żarach, w samej piekarni zatrudnia ponad 20 osób. M. Czajkowski jest też współwłaścicielem hotelu i restauracji.

– Musiałem mocno ograniczyć produkcję. Ludzie kupują tylko podstawowe pieczywo. Teraz zupełnie nie ma popytu na cukiernię. Wiadomo, że to nie czas na imprezy. W restauracji z wiadomych względów musieliśmy też odwoływać imprezy – mówi Marek Czajkowski, właściciel firmy AlMar w Żarach.

Część jego pracowników jest na razie na urlopach.

– Nie wiem, co będzie, jak to potrwa dłużej, bo przecież trzeba płacić pensje, ZUS, podatki. Samego podatku od nieruchomości mam 50 tys. zł – wylicza M. Czajkowski.

Na razie nie podejmuje żadnych decyzji, ale nie wyklucza tych radykalnych.

– Firma działa od 1979 r. Nie wiem jednak, czy jeżeli sytuacja się utrzyma, nie będę zmuszony jej zawiesić. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Na razie nastawiamy się na przeczekanie – przyznaje.

Los pracowników

Właściciel piekarni Furtak w pasażu sklepu Kaufland w Żarach też liczy straty. Musiał ograniczyć produkcję o 70 proc.

– Niestety, spadły zamówienia na ciasta bądź zostały odwołane – przyznaje Paweł Furtak. – Nasza firma w tej formie funkcjonuje od 1980 r. Ta działalność rodzinna. Teraz zatrudniamy 160 osób. Obawiamy się o przyszłość. Pozostaje mieć nadzieję, że pomoc dla przedsiębiorstw, od których zależy los pracowników, będzie realna, a nie ograniczy się do przesuwania terminów płatności składek ZUS – mówi P. Furtak.

Jak się okazuje, nie to może być największym problemem.

– Sklepy na razie są otwarte i będziemy starali się, żeby tak pozostało, ale nie wiemy, czy w końcu nie będziemy musieli ich zamknąć – zastrzega P. Furtak.

Są też inne kłopoty.

– Dostawca środków czystości, który nas zaopatruje od 10 lat, teraz powiedział, że ma zakaz dostarczania. Bo takich środków brakuje w szpitalach. Ale przecież my też ich potrzebujemy, bo produkujemy i sprzedajemy żywność – denerwuje się P. Furtak. – Zaopatrujemy naszych pracowników w środki higieny i wszystko, co zapewnia bezpieczeństwo. Jeżeli chodzi o maseczki, to zdajemy sobie sprawę, że tu bardziej chodzi o spokój pracownika, dlatego nie wymagamy, by były używane, choć część naszego personelu z nich korzysta – tłumaczy. I dodaje: – Ze względów bezpieczeństwa prosimy też klientów o płacenie kartą, przypominamy, żeby zachowywać przynajmniej metrową odległość od siebie.

Napisz komentarz »