REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Dzik nie taki dziki

Opublikowano 20 marca 2020, autor: jb

Malutki dzik przybłąkał się na podwórko przy ul. Szprotawskiej w Żaganiu. Łasił się jak szczeniak. Groził mu pobyt w kwaratnannie, przez afrykański pomór świń (ASF). Co teraz go czeka?

Warchlak przywędrował na prywatny ogród w nocy z piątku (13.03.) na sobotę.

– Wieczorem w piątek przycinaliśmy gałęzie, które wrastają nam w płot. Rano w tej stercie widzieliśmy, że rusza się jakieś zwierzątko. Syn wziął chwytak do łapania zwierząt, bo myślał, że wyciągnie stamtąd kota. Byliśmy w  szoku, jak zobaczyliśmy, że to młody dzik – opowiada Felicja Kasztel. – Z tym chwytakiem wynieśliśmy go do lasu w stronę Bobru. Wiedzieliśmy, że pewnie przez przypadek odłączył się od matki. Ale w pobliżu jej nie było, a przerażony mały dzik… wrócił za nami do domu. Nie chciał odejść, zaczął się łasić do butów jak szczeniak – dodaje.

Młody i niechciany

Warchlak ma około 2 tygodni, bo jego szczecina ma na sobie białe pasy. Gdy dzik jest starszy, przyjmuje jednolity kolor.

– Wezwaliśmy policję. Usłyszeliśmy, że zwierzaka Straż Miejska powinna wywieźć do lasu. Ale nie pracują w weekendy. Zdjęliśmy klatkę ze strychu, kupiłam butelkę i smoczki. Zajęliśmy się nim. Bo jak wywieźć do lasu zwierzaka, który nie poradzi sobie bez matki? Dzwoniliśmy wszędzie, od Nadleśnictwa, przez starostwo i ośrodki do rehabilitacji dzikich zwierząt, do kół łowieckich. Wszyscy twierdzili, że zwierzę w mieście nie należy do nich. – mówi pani Felicja. 

Sarna tak, dzik nie

Urzędnicy szukali miejsca dla dzika. 

– Byliśmy dogadani z ośrodkiem rehabilitacji. Po przejściu kwarantanny i przebadaniu, mógłby tam trafić. Okazuje się, że powinien wrócić do lasu. Problemem jest zagrożenie chorobą afrykańskiego pomoru świń ASF. Dzików nie można nigdzie przewozić – mówi Agnieszka Zychla, rzecznik żagańskiego Ratusza.

Temat przerósł urzędników, bo nikt nie wydał decyzji, kto ma dzika odebrać.

– Zniesiono już u nas zakaz wstępu do lasu, ale jesteśmy w tzw. strefie czerwonej  i dzika nikt nie przyjmie. Nie wolno go przewozić. Dzikiej zwierzyny w domu chować nie wolno. Są sytuacje, kiedy można w starostwie starać się o opiekę nad takim zwierzęciem. Przez to, że jest to dzik z terenu zagrożonego, nikt takiej zgody nie wyda, choć np. z sarną już problemu by nie było. Zwierzę powinno wrócić do lasu, pomimo ryzyka, że samo sobie nie poradzi – mówi Andrzej Olczak, zastępca powiatowego lekarza weterynarii w Żaganiu. – Trzeba podjąć niepopularną decyzję. W moim odczuciu są to kompetencje miasta – dodaje.

Jak on sam sobie poradzi

 – Oddam tego dzika odpowiednim służbom, choć ciężko mi sobie wyobrazić, jak on sobie sam w lesie da radę. Nigdy nie sądziłam, że będę o 5:00 rano wstawać, żeby karmić dzika butelką. Albo chodzić po sklepach i szukać dla niego najbardziej tłustego mleka w sprzedaży. Wiem, że każdy dzień, który spędza u nas nie jest dla niego dobry. On się przyzwyczaja do nas, my do niego – mówi pani Felicja. – Skoro nikt nie potrafi powiedzieć, kto powinien zająć się tym dzikiem, to chyba powinni wlepić mu mandat, że śmiał wejść na moje podwórko – dodaje.

Do czasu aż urzędnicy podejmą decyzję, dzik nadal mieszka z rodziną pani Felicji.

Napisz komentarz »