REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Wirus nas wykończy!

Opublikowano 20 marca 2020, autor: bj

Kilkanaście tysięcy miesięcznych kosztów, pieniądze dla pracowników, którzy do pracy nie przychodzą i brak klientów na horyzoncie. To dziś zmartwienia właścicieli barów.

Właścicielka sklepu i baru Duet przy ul. Domańskiego w Żarach martwi się, że przyjdzie jej  zamknąć biznes, jeśli sytuacja z zagrożeniem koronawirusem będzie się utrzymywać.

– Młode poszły na zwolnienie, a ja stara prawie sama pracuję. Przyjęłam ostatnio 5 osób. No to wypłaty zapłacić trzeba – tłumaczy Maria Michalska, właścicielka baru.

Obroty lecą na głowę. – Ludzi jest mniej na ulicy, mało kto chodzi do lekarza, do szpitala, a w dodatku my możemy wydawać posiłki tylko na wynos – mówi pani Maria, która obsługuje bar, sklep i załatwia faktury z dostawcami

Stop w drzwiach

W lokalu, tuż przy wejściu stoi stół. Tam klienci zamawiają posiłki, które potem są pakowane w jednorazowe opakowania.

– Pracujemy w rękawiczkach, mamy środki do dezynfekcji.-tłumaczy.

Wie, że obostrzenia są konieczne, ale liczy na pomoc. Nie ukrywa, że w tej sytuacji wkrótce przyjdzie jej zamknąć działalność. – Mam nadzieję, że tam na górze opracują jakiś plan na pomoc dla przedsiębiorców. Ja mam co miesiąc 18 tys. zł kosztów. ZUS-u, prądu, wody, gazu. Nie licząc pensji. Po prostu biznes padnie – narzeka M. Michalska.

Rąk ciągle nie załamuje. – Staramy się możliwie jak najszybciej uruchomić dowóz na telefon (509 423 121). To może poprawi sytuację – mówi z nadzieją pani Maria.

Na razie jest mocno zmartwiona. – Teraz mam ok. 500 zł utargu. Z tego to ja nawet na wypłaty nie zarobię. – dodaje. Na razie stara się przetrzymać ciężki okres. – Pracujemy krócej. Normalnie od 6 do 22. Teraz przychodzimy na 9 do godz.17. Wszyscy zarobią mniej, ale może się jakoś utrzymamy. Dla mnie ta firma to 30 lat pracy. Tyle istnieje sklep. Ostatnie 7 to bar-wylicza M. Michalska.

Myślała o rozbudowie, wzięła kredyty. Teraz stara się nie myśleć, co przyniesie przyszłość.

Napisz komentarz »