REKLAMA

Aktualności, Zdrowie

Paraliż w przychodni

Opublikowano 13 marca 2020, autor: Piotr Piotrowski

Pacjent z objawami koronawirusa, który niedawno wrócił z Niemiec, zgłosił się do jednej z żagańskich praktyk lekarza rodzinnego. – Zaczął kaszleć i kichać – mówi właściciel przychodni. Przychodnia odwołała wizyty, trzeba było zdezynfekować pomieszczenia.

Informacja o zamknięciu przychodni przy ul. Kopernika w Żaganiu pojawiła się na jej drzwiach w poniedziałek, 9 marca. Na komunikat o treści „Z powodu obecności pacjenta mogącego być zarażonym koronawirusem dziś przyjęcia odwołane”, który pojawił się tuż przed godz. 16.00, pacjenci reagowali nerwowo.

Kichał i prychał

Artur Tołkacz, właściciel praktyki i zarazem lekarz rodzinny, tłumaczy, że do przychodni zgłosił się mieszkaniec Żagania w wieku ok. 40 lat, który miał objawy charakterystyczne dla koronawirusa. W środku była tylko pracownica praktyki.

– Kichał i prychał, więc pielęgniarka poprosiła go o opuszczenie rejestracji – mówi Tołkacz. – Mężczyzna dzwonił do nas parę godzin wcześniej, pytając, gdzie ma się zgłosić z objawami podobnymi do tych, jakie wywołuje koronawirus. Przyjechał z Niemiec, miał kaszel, duszności, podwyższoną temperaturę. Pielęgniarka wyprosiła go na zewnątrz i poinformowała, aby zgłosił się do żagańskiego szpitala lub zadzwonił do Sanepidu na wskazany numer. Ten pan jednak przyszedł do nas, twierdząc, że w żagańskim szpitalu nie znalazł takiego miejsca.

W domowej kwarantannie

Tołkacz dodaje, że aby uchronić pacjentów przed potencjalnym zakażeniem, postanowił zamknąć przychodnię i ją zdezynfekować.

– Nie mogłem ryzykować. Wyszedłem do pacjentów i przeprosiłem za zaistniałą sytuację –  podkreśla. – Odkażenie pomieszczeń odbywało się do wieczora.

Mieszkańcowi Żagania właściciel przychodni polecił iść do domu i zadzwonić do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. Jej przedstawiciel przeprowadził z nim wywiad. Okazało się, że mężczyzna w Niemczech był w miejscu wolnym od zarażenia.  Obecnie żaganian przebywa w domowej kwarantannie. Leczy się pod okiem A.Tołkacza.

– Przepisałem mu leki, nadzoruję stan przez telefon – mówi lekarz.

Gdzie się udać?

Aleksandra Chmielińska-Ciepły, rzeczniczka wojewody lubuskiego, informuje, że pacjent, który ma objawy charakterystyczne dla koronawirusa (temperatura powyżej 38 stopni Celsjusza, kaszel, duszności, miał kontakt z osobą zarażoną lub przebywał w miejscach, gdzie są ogniska zachorowań w Europie), powinien najpierw zadzwonić (nie przychodzić) do lekarza rodzinnego.Ten oceni, czy powinien trafić na leczenie. Jeśli stwierdzi, że są ku temu powody, każe mu zadzwonić do Sanepidu (tel. 68 4 77 66 00 do godz. 15.00 lub 509 609 856 – po godz. 15.00).

– Tam zostanie przeprowadzony wywiad uzupełniający – instruuje rzeczniczka. –  Jeśli lekarz stwierdzi, że zgłaszający może być chory, wyśle po niego karetkę, która przewiezie pacjenta do szpitala w Zielonej Górze. Pobrane zostaną od niego próbki. Jeśli wynik będzie pozytywny, pacjent zostanie objęty kwarantanną na oddziale. Póki co, wszystkie przypadki trafiają do zielonogórskiej lecznicy. Do oddziału kwarantanny w żagańskim i szprotawskim szpitalu pacjenci będą wysyłani, gdy już zabraknie w miejsc w Zielonej Górze. Pod żagańskim szpitalem jest namiot – polowa izba, gdzie osoby z objawami koronawirusa  powinny się zgłaszać.

Napisz komentarz »