REKLAMA

Sport

Przegrał najważniejszy mecz w życiu

Opublikowano 13 marca 2020, autor: Piotr Piotrowski

Były trener Czarnych Żagań, Piasta Iłowa i Sprotavii Szprotawa, przegrał z nowotworem jelita grubego. Zbigniew Szymkowicz miał 64 lata.

Szymkowicz przez blisko 30 lat grał w Czarnych, od drużyn młodzieżowych, po zespół oldbojów. Był trenerem żaganian m.in. w II lidze, prowadził też drużyny ze Szprotawy i Iłowej. Ostatnio z powodzeniem trenował drużynę drugoligowego Gryfa Wejherowo. Zmarł w środę, 4 marca. Posiadał najwyższej rangi klasę trenerską – licencję UEFA Pro, która pozwalała mu prowadzić drużyny w ekstraklasie.

– Mąż zaczął się źle czuć rok temu. Chudł, tracił apetyt – mówi Lucyna Szymkowicz. – W końcu poszedł do lekarza. Badania wykazały, że to rak jelita grubego. Zbyszek zawsze dbał o dietę, prowadził sportowy tryb życia, jadł dużo warzyw i owoców. Jak się okazało, to nie miało znaczenia.

Pan Zbigniew długo walczył z ciężką chorobą. Mimo że schudł 30 kg, wrócił do trenowania zespołu z Wejherowa. Na krótko, bo choroba postępowała, guz się rozrastał, a lekarze ciągle odwlekali decyzję o jego usunięciu.

– Mąż przyjął dwie chemie, ale na kolejne dawki i sam zabieg jego organizm był zbyt słaby – dodaje pani Lucyna. – Guz się rozrósł do takich rozmiarów, że przebił jamę brzuszną, uciskał na biodro. Mąż miał problem z poruszaniem.

Ostatnie tygodnie Z. Szymkowicz spędził w domu, z rodziną, żoną i trójką dzieci.

– Robiliśmy wszystko, aby mu ulżyć w cierpieniu – dodaje żona. – Tuż przed śmiercią miał życzenie, aby wszystkim podziękować za współpracę, piłkarzom, trenerom, działaczom, z którymi pracował przez te kilkadziesiąt lat. Zapamiętam go jako kochanego męża i ojca.

Oddał serce piłce

Szymkowicza ciepło będzie wspominać jego pierwszy trener i przyjaciel, Józef Potyrała.

– W Czarnych Zbyszka trenowałem w latach 70. Był obiecującym pomocnikiem, nazywanym „dziordzinio” z uwagi na bujną fryzurę. Zawsze był zaangażowany w to, co robi. Futbol był jego całym życiem – mówi Potyrała.

– Ze Zbyszkiem graliśmy w piłkę od lat 80. Najpierw na podwórku, na Formozie, potem na placu przy Stalagu, a następnie w Czarnych. Ostatnie lata – w zespole żagańskich oldbojów – mówi Jan Koziniec, jego przyjaciel i kolega z drużyny oldbojów. – Zawsze można było na niego liczyć. Wspaniały kolega, świetny trener, dobry człowiek. Wspieraliśmy Zbyszka w walce z chorobą przez organizację turniejów charytatywnych. W kwietniu chcieliśmy zorganizować kolejny, ale w tej sytuacji będzie to memoriał imienia Zbyszka.

Szymkowicza najbliżsi pożegnali w sobotę, 7 marca.  Rodzina dziękuje wszystkim za udział w ostatniej drodze pana Zbyszka.

Napisz komentarz »