REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Cicha tylko z nazwy

Opublikowano 28 lutego 2020, autor: Michalina Kozarowicz

Porozbijane butelki, połamane stoły i ławki, walające się wszędzie śmieci. Tak prezentuje się ulica Cicha w Żarach – turystyczna wizytówka miasta.

Ulica Cicha w Żarach miała być wizytówką miasta. Marmurowe stoły i siedziska, odrestaurowana baszta. Można by pomyśleć – urokliwy zakątek. Niestety, to tylko pozory.

Rano jest ponad setka

– Niech pozabierają stąd te stoły i stołki. Tu nie ma spokoju – irytuje się Janusz Szczygieł, mieszkaniec ulicy Cichej. – Ciągle są imprezy. Rano tu jest miejsce zbiórki młodzieży. Zamiast do szkoły, idą na Cichą. Ta ulica… cicha jest tylko z nazwy. Piją, palą, wyzywają. Nie można zwrócić uwagi, bo jak odpyskują, to za głowę można się złapać – mówi J. Szczygieł.

Mieszkańcy ulicy często dzwonią na policję i straż miejską. Jednak interwencje nie przynoszą skutku.

– Przyjeżdżają. Włączą koguty. Nawet nie wysiadają – mówi Beata Szczygieł, mieszkanka ulicy Cichej. – Dzieciaki przebiegną do parku albo na Chrobrego, odczekają 10 minut i spokojnie wracają do przerwanej imprezy – dodaje.

Zniszczony monitoring

Na ulicy Cichej jeszcze do niedzieli (23.02) funkcjonował miejski monitoring. Choć pod okiem trzech kamer działy się różne cuda, to i one w końcu zniknęły.

– Szczątki kamer wylądowały na dachu garażu po drugiej stronie muru. Nie ma takiej możliwości, by złamał je wiatr. Ktoś musiał wejść na mur i złamać drąg, na którym zamontowane były kamery – stwierdza J. Szczygieł.

W poniedziałek (24.02) na ulicy Cichej pojawiła się delegacja z Urzędu Miasta.

– To skandal, co dzieje się na tej ulicy. Przynajmniej raz w miesiącu przyjeżdża tutaj Pekom i naprawia albo stojaki na rowery, albo stoły i ławki. Nad murem nadbudowano drewnianą nadbudówkę, musieli to zamknąć zaraz po otwarciu, bo tam dopiero się działo. Do dziś to pewnie już by spłonęła… – złości się Czesław Kulik, mieszkaniec ulicy Cichej.

Na Cichej często musi interweniować policja. Tylko od stycznia, na tej krótkiej ulicy, po której nie jeżdżą nawet samochody, policjanci odnotowali 11 interwencji.

Policja zajęła się też sprawą kamer, które zniknęły z ulicy Cichej.

– Policjanci prowadzą postępowanie w sprawie kradzieży trzech kamer. Zawiadomienie do komendy wpłynęło 25.02. – informuje Aneta Berestecka, rzecznik prasowa żarskiej policji.

Po co te kamery?

W Żarach monitoringiem objęte jest stare miasto, gdzie znajduje się 9 kamer umieszczonych na ulicy Śródmiejskiej pod numerem 22, Podwale 10, Rynek – 17, 20 i 37, pl. Przyjaźni 17 oraz na Osadników Wojskowych 3 i 3a. Trzy kamery strzegły do tej pory ulicy Cichej. Osiem kamer miejskiego monitoringu znajduje się na ulicy Okrzei, przy MOPS i rondzie z ulicą Górnośląską. Aż 16 kamer monitoruje park przy ulicy Czerwonego Krzyża. W parku przy alei Jana Pawła II znajduje się obecnie 7 kamer. Placu zabaw przy ulicy Westerplatte pilnują 4 kamery. Plac przy zbiegu ulic Szymanowskiego i Chopina monitorowany jest przez 3 kamery. W zeszłym roku za 500 tys. zł powstał monitoring na osiedlu Zawiszy Czarnego, gdzie rozmieszczonych jest 15 kamer w 6 punktach. Centrum dozoru miejskiego monitoringu znajduje się w siedzibie policji na ulicy Legionistów.

Utrzymanie miejskiego monitoringu kosztuje 60 tys. zł rocznie.

– Po co nam w mieście te kamery, jak nic dzięki nim nie udaje się ustalić? Ani złodzieja, ani wandala – zastanawia się J. Szczygieł. – Choćby te z naszej ulicy. Zgłaszaliśmy tyle interwencji. Tyle się tu niszczy. I nic z tego nie ma. Teraz wandale pozbyli się nawet i kamer – komentuje J. Szczygieł.

Napisz komentarz »