REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Cesarz jest tylko jeden

Opublikowano 28 lutego 2020, autor: Piotr Piotrowski

Właścicielka Cesarskiego Ogrodu, której burmistrz grozi eksmisją, poprosiła o pomoc żagańskich radnych. Na niewiele się to zdało. – Niech sobie kupi lokal – mówi Andrzej Katarzyniec.

O sprawie pisaliśmy w artykule „Tak dbają o przedsiębiorców!” Monice Możdżonek, dzierżawiącej budynek przy ul. Skarbowej, w którym prowadzi restaurację Cesarski Ogród, umowa najmu kończyła się w sierpniu ubiegłego roku. Dostała zapewnienie, że umowa będzie przedłużona aneksem, tak jak we wcześniejszych latach. Pani Monika zaczęła podpisywać zlecenia na imprezy i catering, nawet na dwa lata do przodu. Była bardzo zdziwiona, gdy w listopadzie wezwano ją do dobrowolnego opuszczenia i opróżnienia budynku, w terminie 7 dni.

Pani Monika terminowo płaciła czynsz. Mimo tego burmistrz ukarał ją, naliczając jej trzykrotność czynszu, czyli ponad 6 tys. zł miesięcznie.

M. Możdżonek zwróciła się o pomoc do Rady Miasta. Już miesiąc temu, ale dopiero teraz radni pochyli się nad jej sprawą. Pochylili, ale na tym koniec.

Niech sobie kupi

– Jakie jest stanowisko burmistrza w tej sprawie? Czy zanim wypowiedziano umowę tej pani, próbowano z nią rozmawiać? – dopytywał radny Tomasz Kwarciński na poniedziałkowej komisji gospodarki (24.02.).

– Ta pani zajmuje budynek bezumownie – odpowiedział burmistrz Andrzej Katarzyniec. – My ten lokal chcemy sprzedać w przetargu. Ta pani również mogłaby wystąpić o jego kupno.

–  Przedsiębiorca zwrócił się do nas z prośbą o pomoc. Chce prowadzić działalność. Jaka jest odpowiedź? – nalegał Kwarciński.

– To nie jest sprawa radnych, tylko burmistrza i osoby bezprawnie zajmującej budynek – skwitował Katarzyniec. – My chcemy, aby ona prowadziła ten lokal, ale niech ona sobie go kupi. Pieniądze ze sprzedaży być może przeznaczymy na remont niecki kąpieliska.

– Ci państwo mieli zapewnienie, że umowa zostanie im przedłużona automatycznie – zauważył radny Jakub Witek. – Pamiętam to z jednej z zeszłorocznych komisji.

Burmistrz ma ważniejsze problemy

Burmistrz obstawał przy swoim. Wypomniał, że najemczyni Cesarskiego Ogrodu miała bardzo niski czynsz.

– Za tak wielki lokal płaciła 2 tys. 132 zł miesięcznie. To tyle, co za 20-metrowy sklepik – wyliczał Katarzyniec.

Radny Witek skwitował, że idąc tym tokiem myślenia, trzeba by było zrewidować wszystkie umowy najmu lokali należących do miasta. I podkreślił, że za atrakcyjniejsze miejsca niż lokal przy Skarbowej, przedsiębiorcy płacą podobne stawki.

– Liczymy na jakieś negocjacje – próbował łagodzić dyskusję Wiesław Bochenek, przewodniczący komisji gospodarki.

– Ja nie mam zamiaru się dogadywać. Byli tacy, co się dogadywali i teraz siedzą. Poczekajmy, aż sąd zdecyduje – skwitował burmistrz. – Mamy ważniejsze problemy do rozwiązania.

Sąd zdecyduje

Pani Monika nie zamierza się poddawać. Nadal płaci Urzędowi Miasta dotychczasową stawkę za dzierżawę, a jednocześnie wystąpiła na drogę sądową, z art. 354 kodeksu cywilnego. Twierdzi, że jej działalność wiąże się z wielomiesięcznymi planami i ustalaniem terminarza. Dotyczy wzajemnego zaufania. Tymczasem nagłe działania władz miasta, a także pomówienia, jakoby miała zaległości z opłatami za dzierżawę lokalu, naraziły ją na straty finansowe i osobiste. Pozew trafił do żagańskiego Sądu Rejonowego.

Urzędnicy naliczają jej opłaty za bezumowne zajmowanie lokalu. Dziś wynoszą już blisko 20 tys. zł. Kolejnym krokiem będzie sądowy nakaz eksmisji. Jak ustaliliśmy, Katarzyniec zaprosił do Urzędu Miasta panią Monikę na spotkanie, 3 marca. Do sprawy wrócimy.

Napisz komentarz »