REKLAMA

Samorząd

Na bogato w wodociągach

Opublikowano 14 lutego 2020, autor: Piotr Piotrowski

Czy nowa pani prezes Szprotawskich Wodociągów i Kanalizacji robi czystki?

Przypomnijmy, ponad miesiąc temu na wniosek p.o. burmistrza Szprotawy Ewy Gancarz doszło do zmiany rady nadzorczej spółki. Ta z kolei odwołała prezesa SzWiK-u, Ryszarda Beclę. W jego miejsce rada powołała Iwonę Augustyniak. To właśnie ją rok temu, na wniosek aresztowanego burmistrza Mirosława G., zwolnił Becla ze spółki SzWiK,gdzie była zatrudniona na stanowisku kierownika wydziału organizacyjnego.

Czy teraz nowa pani prezes „likwiduje stanowiska i robi czystki w spółce”.

– Z tymi czystkami to nieprawda – zarzeka się prezes Augustyniak. – Zmiany mają na celu racjonalizację struktury zatrudnienia, co obniży koszty działalności spółki.  Niepotrzebne są dwa stanowiska kierownicze i dwa działy techniczne, które  realizowały te same zadania z zakresu zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków. Kierowniczka jednego z tych działów otrzymała wypowiedzenie zmieniające, zaproponowałam jej stanowisko specjalisty ds. technicznych. Nie wiem, czy przyjmie propozycję, bo przebywa na zwolnieniu lekarskim.

Gruba kasa dla zwolnionego prezesa – dyrektora

Spółka musi szykować dużą odprawę dla zwolnionego przez radę nadzorczą prezesa Becli. Okazało się, że był on zatrudniony na dwóch etatach – oprócz stanowiska prezesa, był dyrektorem w spółce. Miesięcznie Becla inkasował 10 tys. 142 zł.  Po rozwiązaniu kontraktu menedżerskiego, Becla otrzymał odprawę w wysokości jednej pensji. Ale to nie koniec. Zwolniony prezes nadal jest zatrudniony w spółce na drugim etacie – dyrektora. I teraz jako dyrektor przebywa na zwolnieniu chorobowym. To stanowisko Augustyniak również zlikwidowała.

– Niestety,zatrudnienie pana prezesa na dwóch etatach było ukrywane. Po powrocie z chorobowego, spółka będzie musiała panu Becli wypłacić trzykrotność pensji z tytułu umowy o pracę na stanowisku dyrektora, tj. ponad 30 tys. zł. – dodaje I. Augustyniak. – Z analizy dokumentów wynika, że w umowie o pracę z panem Beclą, po przestaniu byciem prezesem, przewidziano „automatyczny” powrót do stanowiska dyrektora.

Augustyniak podkreśla, że wypłata odprawy i tak jest korzystniejsza dla spółki niż utrzymanie stanowiska dyrektora (rocznie 120 tys. zł.) –  Panu Becli nie dzieje się krzywda gdyż jest emerytem – kwituje jego następczyni.

Napisz komentarz »