REKLAMA

Ludzie, wydarzenia, Samorząd

Bitwa o komisję do Śnieżki

Opublikowano 14 lutego 2020, autor: Piotr Piotrowski

Mieszkańcy Szprotawy zarzucili radnym, że po wyborach przestali się interesować wysypiskiem śmieci w Kartowicach.

Na sesji (10 lutego) żądali powołania specjalnej komisji przy Urzędzie Miasta, która zajęłaby się sprawą składowiska. Choć góra śmieci zwana szprotawską Śnieżką została zrekultywowana rok temu, to dalej jest, jak podkreślają – tykającą bombą ekologiczną. Wysypisko zamknięto nad rok temu po protestach szprotawian, narzekających na smród i przedostanie się odcieków do gruntu. Kontrole lubuskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska wykazały liczne naruszenia przepisów.

Tykająca bomba

Na ostatniej sesji grupa radnych: Henryk Ostrowski, Zdzisław Zagórski i Tadeusz Kosmatka zasygnalizowała, że problem składowiska nie zniknął. Podkreślali, że radni biorą diety, ale po wyborach samorządowych przestali się interesować sprawą  składowiska. I powinni powołać specjalną komisję, która będzie reprezentować gminę w sporach z właścicielem składowiska – firmą SUEZ a także prokuraturze i instytucjach kontrolujących instalację.

H. Ostrowski, który mieszka w sąsiedztwie składowiska, podkreślił, że walczy w sądzie o uznanie wysypiska za samowolę budowlaną. Ostrowski dodał, że gmina powinna wspierać mieszkańców w walce o całkowitą likwidację „Śnieżki”.  Góra śmieci i substancji chemicznych, która  ma być monitowana przez 30 lat przez spółkę SUEZ, ciągle „pracuje” i w każdej chwili może dojść do skażenia gleby czy wód.

– Większość radnych boi się sprawy wysypiska – grzmiał Z. Zagórski.

Nie róbcie z nas złodziei!

Ostrowski postulował, aby komisję powołać od razu.  – Czym się ma ta komisja zająć? – dociekał radny Stefan Gołek. – Jeśli ma być skuteczna, powinniśmy przeanalizować, czym się ma zajmować.  – To jest zły pomysł odkładać tę sprawę na kolejny miesiąc – zaznaczył H. Ostrowski. – Albo jesteśmy radą, albo targowiskiem! – oznajmił Gołek.

Gdy radni nie chcieli wprowadzić takiego punktu do porządku obrad, p. o. burmistrza E Gancarz proponowała , aby przenieść sprawę na kolejną sesję. – Co sesje jedno i to samo, do znudzenia – skwitował  radny  Władysław Sobczak.  – Nie może być tak, że co sesję ta grupa mieszkańców będzie przychodziła i wytykała nam, że czegoś nie robimy, że jesteśmy przestępcami!  Sposób, w jaki pan Ostrowski nas tutaj chce poustawiać jest karygodny. A pan Zagórski co sesję wyzywa nas od złodziei. My chcemy pracować, ale każda sesja jest zdominowana przez tę grupę ludzi. Wałkujemy coś, co można byłoby załatwić przez pięć minut. Tak rada nie może pracować.

Do tematu radni wrócą na kolejnej sesji.

Napisz komentarz »