REKLAMA

Samorząd

Po co ci radni? I tak nikt się z nimi nie liczy!

Opublikowano 14 lutego 2020, autor: Norbert Królik

Czy żarscy radni to maszynki do głosowania? Mają podnieść rękę na sesji, gdy trzeba przegłosować pomysły burmistrza, a gdy dochodzi do poważnych spotkań to nikt o nich nie pamięta.

Roczne koszty utrzymania Rady Miasta w Żarach to blisko pół miliona złotych. Same diety radnych kosztują mieszkańców Żar 425 tys. zł. Do tego koszty obsługi rady.To oznacza, że w kadencji z podatków mieszkańców idzie na ich utrzymanie blisko 2,5 mln zł.

Tymczasem gdy dochodzi do zajmowania się najważniejszymi problemami miasta, to radnych nie ma. Gdy doszło do przejęcia zamku to burmistrz Danuta Madej nawet nie raczyła poinformować radnych, kiedy zamierza podpisać umowę notarialną.

Podobnie zdarzyło się, gdy doszło do wtorkowego (11.02) spotkania marszałka województwa i radnych wojewódzkich w sprawie Swiss Krono z przedstawicielami firmy jak i z żarskimi urzędnikami.

Jak ważna sprawa, to pani burmistrz nie ma

– Nikt nas nie poinformował i nie zaprosił na spotkanie – ubolewał Tadeusz Płóciennik, radny, który angażuje się w walkę o czyste powietrze w mieście.

Okazuje się, że radni miejscy nie zostali zaproszeni na spotkanie marszałka z firmą Swiss Krono w temacie żarskich zanieczyszczeń z premedytacją.

Tym samym w spotkaniu nie uczestniczył żaden przedstawiciel wybierany przez mieszkańców, bo Danuta Madej, burmistrz Żar poszła od poniedziałku (10.02) na urlop.

To nie pierwszy raz. Podobnie było w lipcu ub. roku, gdy pod żarskim ratuszem spotkali się mieszkańcy Żar i pracownicy Swiss Krono, żeby rozmawiać o zanieczyszczeniach żarskiego powietrza. Burmistrz nie znalazła również czasu, żeby spotkać się z pikietującymi mieszkańcami pod żarskim Ratuszem w dniu czystego powietrza (14.11.2019).

Napisz komentarz »