REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Dalej mogą spalać pył

Opublikowano 07 lutego 2020, autor: bj

Nie powiódł się plan ekologów, którzy żądali natychmiastowego zaprzestania spalania pyłu w Swiss Krono. Urzędnicy zasłaniają się przepisami.

Swiss Krono, które spala w swoich piecach pył, może to robić dalej co najmniej pół roku. Wprawdzie marszałek województwa lubuskiego unieważniła swoją wcześniejsza decyzję, która na to pozwalała, ale dała żarskiej firmie pół roku na dostosowanie się do przepisów. Ekolodzy zażądali, by zakaz spalania pyłu obowiązywał natychmiast. Zarówno Fundacja Eko-Lubusz, jak i partia Zieloni zwrócili się do marszałek Elżbiety Polak z takimi pismami. Choć zebrali już 888 podpisów pod swoimi żądaniami, okazuje się, że marszałek zdania nie zmieni.

– Życie i zdrowie ludzi jest wartością bezcenną. Nic nie jest w stanie uzasadnić odroczenia wstrzymania wykonania decyzji. O niewątpliwym szkodliwym oddziaływaniu procesu spalania pyłów pochodzących z produkcji płyt drewnopochodnych wypowiedział się GIOŚ już we wrześniu w wydanym wówczas postanowieniu – mówi Alina Rapacz z partii Zielonych.

Przypomnijmy, że Swiss Krono dostało w grudniu 2018 roku pozwolenie na spalanie rocznie 100 tys. ton pyłów zawierających kleje. Decyzję w tej sprawie, uznającą pyły z klejami za produkt uboczny, a nie odpad, wydał Urząd Marszałkowski w Zielonej Górze, na podstawie opinii Lubuskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Jednakże postanowienie LWIOŚ podważył organ nadrzędny, czyli Główny Inspektorat Ochrony Środowiska w Warszawie. Stwierdził, że w sposób rażący narusza ono ustawę o odpadach. Dlatego je unieważnił. Wobec tego Urząd Marszałkowski wstrzymał wykonanie decyzji z grudnia 2018 roku, ale zdecydował o 6-miesięcznym okresie na dostosowanie się przez firmę do przepisów.

Przepisy nie pozwalają

Ekolodzy wysłali do Urzędu Marszałkowskiego wniosek o natychmiastowe zakazanie spalania pyłu. Na niewiele to się jednak zdało. Urzędnicy zasłaniają się przepisami Kodeksu Postępowania Administracyjnego. Do ekologów urzędnicy wysłali kilkuzdaniową odpowiedź, podkreślając, że marszałek wydała postanowienie, a nie decyzję, a to różnica.

– Rygor natychmiastowej wykonalności można zastosować jedynie dla wydanych decyzji administracyjnych. Nie ma więc podstaw prawnych do nadania rygoru na postanowienie marszałka województwa lubuskiego – informuje Artur Malec, dyrektor departamentu ochrony środowiska w Urzędzie Marszałkowskim.

Remigiusz Krajniak, prezes fundacji Eko-Lubusz, potwierdza, że pismo z Urzędu Marszałkowskiego już dotarło.

– Uważam, że odpowiedź jest skandaliczna. Sprawą powinna się zająć sama pani marszałek, a nie wydział, który przecież wcześniej wydał decyzję unieważnioną przez GIOŚ. Czym się kierował dyrektor wydziału środowiska, przytaczając przepisy KPA? Ochrona życia i zdrowia ludzkiego jest zapisana w Konstytucji! – komentuje R. Krajniak. Dodaje, że ekolodzy odpuścić nie zamierzają. – Jesteśmy w trakcie rozmów, chcemy uzgodnić spotkanie w tej sprawie z panią marszałek. Powinno do niego dojść po feriach. Wówczas zamierzamy jej przekazać petycję z podpisami mieszkańców.

Akcja zbierania podpisów pod petycją do Urzędu Marszałkowskiego trwać będzie do środy, 12.02. Apel można poprzeć poprzez stronę naszademokracja.pl

Do czwartku, 6.02., petycję podpisało prawie 900 osób.

Napisz komentarz »