REKLAMA

Samorząd

Burmistrzowi nie podoba się w areszcie

Opublikowano 07 lutego 2020, autor: Piotr Piotrowski

Aresztowany burmistrz Szprotawy skarży się, że sąd przedłużył mu areszt o kolejne dwa miesiące.

Mirosławowi G. trzymiesięczna odsiadka kończyła się 21 stycznia, ale prokuratorzy z Poznania potrzebowali więcej czasu, aby śledztwo zakończyć aktem oskarżenia. Dlatego poznańska Prokuratura Regionalna skierowała wniosek do żagańskiego Sądu Rejonowego o przedłużenie aresztu dla burmistrza o kolejne dwa miesiące, do 21 marca. Sąd przychylił się do tego. Swoją decyzję śledczy uzasadniali obawą matactwa.

Mirosław G. wniósł zażalenie na decyzję Sądu Rejonowego w Żaganiu do sądu drugiej instancji, czyli Sądu Okręgowego w Zielonej Górze. W środę, 5 lutego, miało się odbyć posiedzenie w tej sprawie. 

– Zażalenie Mirosława G. miało być rozpoznane w środę, 5 lutego, jednak sprawę odwołano z powodu konieczności dołączenia niejawnych materiałów dowodowych. Nowy termin posiedzenia nie został jeszcze wyznaczony – poinformowała nas Diana Książek-Pęciak, rzecznik prasowy zielonogórskiego Sądu Okręgowego.

 Póki co, prokuratura przesłuchuje kolejnych świadków. Na sporządzenie aktu oskarżenia śledczy mają jeszcze półtora miesiąca. Jeśli nie zdążą, do sądu trafi kolejny wniosek o przedłużenie aresztu. 

 

500 tys. zł łapówki

Przypomnijmy, burmistrza Szprotawy agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali w październiku ubiegłego roku, wyprowadzając go z Ratusza w kajdankach. Jak nas wtedy powiadomił rzecznik CBA, Temistokles Brodowski, burmistrz Mirosław G. został zatrzymany w związku z żądaniem pół miliona łapówki. W jego imieniu łapówkę miał przyjąć jego przyjaciel, Ryszard Sz., proboszcz jednej ze szprotawskich parafii. 500 tys. zł w torbie odebrał w pałacu w Wiechlicach, po spotkaniu z przedsiębiorcą, zainteresowanym kupnem działek w szprotawskiej strefie przemysłowej. Ksiądz również został aresztowany. Agenci zatrzymali  jeszcze jedną osobę – Zdzisława Sz., geodetę i byłego urzędnika zielonogórskiego Urzędu Miasta. Miał on się chwalić przedsiębiorcy, że ma wpływy u konserwatora zabytków, dzięki czemu łatwiejsze będzie załatwienie formalności przy odrestaurowaniu zabytkowego pałacu w podszprotawskim Henrykowie, którego kupnem inwestor był zainteresowany. Mężczyzna miał żądać łapówki nie mniejszej niż 200 tys. zł. Usłyszeli zarzuty popełnienia przestępstw dotyczących przyjęcia korzyści majątkowej albo jej obietnicy, które zagrożone są karą do 12 lat oraz przestępstwa płatnej protekcji, za co grozi do 8 lat pozbawiania wolności.

Również geodecie i duchownemu sąd przedłużył areszt o dwa miesiące. Ich pełnomocnicy nie składali zażaleń. Do sprawy wrócimy.

Napisz komentarz »