REKLAMA

Sport

Mam swoją filozofię

Opublikowano 07 lutego 2020, autor: Małgorzata Fudali Hakman

Karol Widerowski ma 26 lat. Jest szkoleniowcem drużyny Kado Górzyn, która od tego sezonu gra w okręgówce. Oprócz tego zajmuje się bramkarzami w czwartoligowej Carinie Gubin. Jego zespół był rewelacją rundy jesiennej. Czy młody szkoleniowiec wytrzyma ciśnienie i na wiosnę także będzie walczył z faworytami jak równy z równym?

Czym dla pana jest piłka nożna?

Piłka nożna od zawsze jest i była moją wielką pasją, mimo że mam inne zajęcia zawodowe, to nawet gdy nie jestem na boisku głowa jest zazwyczaj koło niego, nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez niej.

Zanim został pan trenerem był pan piłkarzem. Kiedy zaczął pan uprawiać sport, piłkę nożną?

W piłkę zacząłem grać, jak większość młodych chłopaków, w młodym wieku. Sport wypełniał większość mojego czasu i nieskromnie powiem, że byłem raczej wszechstronnie uzdolniony, choć to piłka zawsze była na pierwszym miejscu.

W jakich klubach był pan trenerem?

Zacząłem pracę już w wieku 18 lat jako trener zespołu juniorów młodszych w Bobrze Bobrowice, którego jestem wychowankiem, później prowadziłem grupy młodzieżowe w akademii z Krosno Odrzańskiego, następnie ponownie trafiłem do Bobrowic, ale już jako trener zespołu seniorów, skąd przeniosłem się do Kado Górzyn, w którym jestem do dzisiaj pierwszym trenerem i łączę te obowiązki z pracą w IV ligowej Carinie Gubin, gdzie odpowiadam za pracę z bramkarzami w pierwszym zespole. W międzyczasie był krótki epizod w lidze wojewódzkiej juniorów młodszych, także z Cariną.

Czy bycie trenerem jest łatwiejsze, od bycia piłkarzem?

Bycie trenerem jest zdecydowanie trudniejsze. To praca, która nie kończy się tylko na poprowadzeniu jednostki treningowej. Dochodzi do tego mnóstwo spraw organizacyjnych i problemów z tym związanych, nawet tak prozaicznych jak infrastruktura czy frekwencja. Do tego, jeżeli ktoś solidnie podchodzi do swoich obowiązków, dochodzą analizy, różnego rodzaju plany czy to mikrocykli czy samych jednostek. Moim zdaniem nie można nawet porównywać skali trudności.

Czyli trudniej się prowadzi drużynę z ławki trenerskiej?

Zespół prowadzi się trudniej z ławki rezerwowej głównie z tego powodu, że nie ma się zbyt dużego wpływu na przebieg meczu, momentami praktycznie żadnego. To, co udało się wypracować w trakcie tygodnia i w przygotowaniu przed meczem, jest najważniejsze. Trener nie ma prawa wymagać czegoś, czego nie zrobił na treningu, bo tam jest czas na pokazanie swojego warsztatu. W trakcie meczu zostają drobne korekty, reakcja na sytuacje boiskowe.

Jest pan jeszcze bardzo młody, a ma pan już spore sukcesy. Czy zawodnicy nie traktują pana bardziej jako kolegę?

Żeby zespół piłkarski dobrze funkcjonował, muszą być jasno ustalone zasady. Jest czas na bardziej koleżeńskie stosunki, ale jest czas kiedy hierarchia musi być sztywno ustalona. Trener-zawodnik, nie może być wtedy żadnych odstępstw i tak jest w moim przypadku. Są momenty, gdy wspólnie żartujemy, ale są momenty, kiedy to ja muszę być szefem i mój wiek nie ma żadnego znaczenia. Uważam, że to tylko liczba, znam swoją wartość i mam więcej doświadczenia niż niejeden starszy ode mnie trener.

Kado w tym sezonie awansowało do klasy okręgowej. Jak udało się panu zbudować drużynę, która w każdym meczu potrafi zawalczyć z najlepszymi?

Przede wszystkim ogromna w tym rola moich zawodników, którzy w pełni mi zaufali i praktycznie od pierwszego dnia „zmierzaliśmy jednym kierunku”. Do tego ich zaangażowanie na treningach dało mi duży komfort pracy. Z czasem przyszły pewne automatyzmy w naszej grze, jej organizacja była na wyższym poziomie, co pozwoliło zdecydowanie wygrać rywalizację w klasie A.

Na pewno po treningach i meczach analizuje pan spotkania, co na pewno pochłania sporo czasu.

Dochodzą do tego na ile jest to możliwe analizy przeciwnika, są zespoły o których wiem naprawdę sporo, choć tak naprawdę to najwięcej uwagi poświęcam naszej grze, fakt wszystko to czas który trzeba poświęcić, ale jak już mówiłem wcześniej, piłka wypełnia większość mojego życia.

Czy ma pan gotową receptę na sukces? Bo styl w jakim gra Kado na pewno jest także pana zasługą.

Gotowej recepty na pewno nie mam. Uważam, że na pierwszym miejscu musi być praca i zaangażowanie w to, co się robi. Jeżeli chodzi o sposób gry mam swoją filozofię i są mecze, w których można przynajmniej w znacznej części ją zobaczyć, choć raczej nie w 100%. Są też takie, kiedy gramy zupełnie inaczej i nie jestem zadowolony, a potrafimy wygrać.

Życie sportowca zarówno piłkarza jak i trenera nie jest łatwe. Treningi, wyjazdy w sobotę i niedzielę. Jak udaje się panu pogodzić życie na walizkach z życiem rodzinnym?

Jeżeli chodzi o mnie, to przez łączenie obowiązków w dwóch klubach tego czasu jest naprawdę niewiele, ale mam to szczęście, że dziewczyna jest bardzo wyrozumiała i daje mi dużo wsparcia, bez którego na pewno byłoby zdecydowanie trudniej utrzymać chłodną głowę.

Dziękuję za rozmowę.

Napisz komentarz »