REKLAMA

Sport

My głowy w chmurach, a oni strzelają!

Opublikowano 07 lutego 2020, autor: Sławomir Janusz

Sobieski Żagań jechał do Zielonej Góry, żeby przypieczętować awans do fazy play-off. Akademicy zagrali jednak koncertowo i niemiłosiernie zlali wojskowych. – Po raz pierwszy w tym sezonie przegrywamy do zera. Jak nie wejdziemy do czwórki, będzie tragedia ? komentuje Artur Chaberski, drugi trener naszych siatkarzy.

AZS UZ Zielona Góra ? WKS Sobieski Żagań 3:0 (25:19, 25:19, 25:16)

AZS: Ruciński, Szmigiel, Bangrowski, Głowacki, Bitner, Kupisz, Zasowski (libero)

Sobieski: Zasłonka, Rykała, Mańko, Mendel, Draczyński, Kozdroń, Kukla (libero) oraz Sajdak, Gajo, Kołodziejczyk, Wołowicz.

AZS stał przed tym meczem nad przepaścią. Porażka oznaczała piąte miejsce i koniec sezonu, który jeszcze nie tak dawno zapowiadał się kolorowo (AZS długo był liderem). Nie dziwi więc, że zielonogórzanie zagrali jak o życie. A jak się gra o życie, to trzeba strzelać. AZS strzelał więc z zagrywki jak do kaczek. Królem polowania był były rozgrywający Sobieskiego ? Mateusz Ruciński. Jego serwisy wchodziły jak w masło. Do tego świetnie dyrygował grą akademików. Inna sprawa, że siatkarze Sobieskiego nie utrudniali mu roboty.

– Byliśmy świetnie nastawieni. Żagań nie zrobił nam krzywdy w żadnym elemencie. O przebiegu tego spotkania najlepiej świadczy fakt, że trener w ogóle nie musiał robić zmian ? mówi rozgrywający AZS-u.

Swojej drużyny nie poznawał też Artur Chaberski. Drugi trener Sobieskiego pojechał z córką na ferie i nie przyglądał się treningom przed starciem z Zieloną Górą.

– Nie wiem, co się z nimi stało. Po raz pierwszy w tym sezonie przegrywamy do zera. Do tego w fatalnym stylu. Na przyzwoitym poziomie zagrał tylko powracający po kontuzji Patryk Mendel. Dobrze, że teraz mamy przerwę od grania. Możemy spokojnie potrenować. Teraz na pewno pomogę Krzyśkowi (Krzysztofowi Dobkowi, pierwszemu szkoleniowcowi Sobieskiego ? dop. red.). Jak nie wejdziemy do czwórki, to będzie tragedia ? mówi A. Chaberski.

W podobnym tonie wypowiada się Piotr Sajdak, przyjmujący Sobieskiego. – Wyszliśmy na ten mecz z głowami w chmurach. Wydawało się nam, że jesteśmy mistrzami świata. Zielona Góra szybko sprowadziła nas na ziemię. Mocno serwowali, a my pomagaliśmy im błędami. Teraz czeka nas fajny mecz. Zobaczymy, czy jesteśmy plackami, czy może coś z nas jeszcze będzie. Z Miliczem musimy pokazać jaja – mówi wprost.

Dwóch chętnych, jedno miejsce

Dość nieoczekiwanie do fazy play-off awansowała Bielawianka Bielawa, która w ostatniej kolejce pokonała u siebie ekipę z Wałbrzycha 3:2.

– Bielawa namieszała w tabeli, bo dwa razy ograła Żagań i potrafiła zdobyć dwa punkty z Wałbrzychem. My przegraliśmy z nimi przed świętami i daliśmy im złapać oddech. Gdybyśmy wtedy wygrali nie byłoby o czym teraz rozmawiać ? tłumaczy M. Ruciński.

Jak wygląda sytuacja w tabeli? Sobieski ma 29 punktów, a AZS 27. W ostatniej kolejce rundy zasadniczej wojskowi zagrają u siebie z Miliczem, a akademicy na wyjeździe w Sycowie. Każde zwycięstwo da ekipie z Żagania miejsce w fazie play-off. Porażka w tie-breaku spowoduje, że trzeba będzie wyciągnąć kalkulatory.

– Mamy najbardziej wyrównany skład z całej najlepszej czwórki. Jeżeli awansujemy do drugiej części sezonu, to wtedy namieszamy ? zapewnia A. Chaberski.

– Jak Żagań potknie się z Miliczem, a my to wykorzystamy, to będziemy groźni. Na pewno zmobilizujemy się na lidera z Nowej Soli ? kończy M. Ruciński.

Teraz naszych siatkarzy czeka pauza. Następną kolejkę drugiej ligi zaplanowano na 15 lutego.

Napisz komentarz »