REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Podpalenie czy wypadek?

Opublikowano 31 stycznia 2020, autor: bj

Gęsty ciemny dym i ogień. Strażackie wozy, karetki i policja. To efekt pożaru, który wybuchł w Żarach przy ul. Okrzei.

Policja, straż pożarna, pogotowie ratunkowe i energetyczne zostały postawione na nogi, gdy w środowy (29.01.) wieczór w mieszkaniu na pierwszym piętrze 3-klatkowego bloku przy ul. Okrzei 116, w którym znajdują się mieszkania socjalne, pojawiły się płomienie. 

Na miejscu okazało się, że poza ogniem w mieszkaniu, cała klatka schodowa jest mocno zadymiona.

– Część mieszkańców zdołała sama wyjść z budynku, 15 osób,  w tym 9 dzieci, z uwagi właśnie na zadymienie wyprowadzali strażacy – wyjaśnia bryg. Grzegorz Lisik, oficer prasowy Komendy Powiatowej PSP w Żarach.

– Było czarno od dymu. Prąd jeszcze nie był wyłączony, ale wyjścia dosłownie nie można było znaleźć, tak było ciemno – relacjonuje jeden z mieszkańców.

Wyjaśni policja

W mieszkaniu na pierwszym piętrze, w środkowej klatce, płonął dywan i podłoga.

– Lokatorzy tego mieszkania zostali poszkodowani najciężej. Strażacy udzielili im pierwszej pomocy, podali tlen, potem zostali oni przekazani zespołowi ratownictwa medycznego – dodaje G. Lisik.

Pojawiły się informacje, że ogień nie był dziełem przypadku, że 23-letni lokator oblał mieszkanie łatwopalną substancją i podpalił. Mieszkająca z nim matka miała w tym czasie spać. Strażacy nie chcą przesądzać, czy pożar był efektem celowego działania.

– Według naszych wstępnych ocen, przyczyną pożaru było zaprószenie ognia, ale szczegółowym wyjaśnianiem okoliczności zajmuje się policja – zaznacza G. Lisik.

Potwierdza to Aneta Berestecka, rzeczniczka żarskiej policji.

– Prowadzimy postępowanie w tej sprawie. Wiemy, że ogień pojawił się w lokalu zajmowanym przez 52-letnią kobietę i 23-latka – informuje.

-To matka i syn. On jest niepełnosprawny. W zasadzie spokojny, ale czasem zdarzały się tam kłótnie. Myślę, że ktoś powinien im pomóc – mówi Anna Bystroń, mieszkanka sąsiedniej klatki.

Matka i syn trafili na SOR 105. Szpitala Wojskowego w Żarach.

– Obojgu natychmiast została udzielona pomoc. Mężczyzna miał oparzenia II stopnia. Został przetransportowany do szpitala w Nowej Soli na oddział intensywnej opieki medycznej. Kobieta w chwili przyjęcia do szpitala była nietrzeźwa. Trafiła na oddział wewnętrzny, ale w czwartek, 30.01., zdecydowała się wyjść ze szpitala na własne życzenie – informuje Deniz Mrozik, rzeczniczka 105 Szpitala Wojskowego w Żarach. 

Napisz komentarz »