REKLAMA

Samorząd

Krótka kariera naczelników

Opublikowano 24 stycznia 2020, autor: Piotr Piotrowski

Maciej Boryna, najbliższy współpracownik burmistrza Szprotawy, straci posadę naczelnika. To samo czeka Dorotę Grzeszczak.

Zmiany w Urzędzie Miasta szykuje pełniąca obowiązki burmistrza Ewa Gancarz. Najważniejszą będzie likwidacja stanowisk naczelników, utworzonych przez aresztowanego burmistrza Mirosława G. dla ludzi wspierających go w kampanii wyborczej.

Przypomnijmy, rok temu naczelnikiem wydziału inwestycji został Maciej Boryna,  naczelniczką wydziału oświaty Dorota Grzeszczak. Boryna zarabia ok. 8 tys. zł, Grzeszczak – ok. 9 tys. zł. Specjalnie dla nich referaty zostały połączone w duże wydziały. Mirosław G. tłumaczył to „usprawnieniem pracy” i oszczędnościami rzędu ok. 700 tys. zł rocznie. Co aresztowany burmistrz łączył, pełniąca obowiązki burmistrza E. Gancarz zaczyna dzielić.

– Szprotawa jest pod ścianą, ma ogromne zadłużenie i trzeba szukać oszczędności – mówi E. Gancarz. – Niepotrzebne są dwa wielkie superwydziały. W ich funkcjonowanie wkradł się bałagan, bo urzędnicy przerzucają się obowiązkami z jednego do drugiego wydziału. W wydziale inwestycji są aż trzy osoby kierujące – naczelnik, kierownik i zastępca kierownika. Z kolei pani Grzeszczak jest zatrudniona na pół etatu jako naczelnik wydziału oświaty, a na kolejne pół etatu jako dyrektor nowego Centrum Usług Wspólnych, czyli sama siebie kontroluje, bo Centrum podlega urzędowi.

Przypomnijmy, CUW powstało, jak tłumaczył Mirosław G., w ramach oszczędności w placówkach oświatowych, jako jednostka posiadająca jedną księgowość i wspólną administrację dla wszystkich szkół i przedszkoli.

– Trzeba to wszystko przeorganizować i usprawnić pracę magistratu, aby każdy wiedział, jakie ma zadania i kompetencje – podkreśla Gancarz.

Z naczelnika na kierownika

W Szprotawie już się mówi, że zmiany mają na celu nie tyle zwolnienie, co degradację dwóch najważniejszych urzędników aresztowanego burmistrza, Mirosława G. Póki co, Borynę  chroni mandat radnego powiatowego. Jeśli Gancarz będzie chciała się go pozbyć, musi mieć zgodę większości Rady Powiatu. Znacznie łatwiej będzie z D. Grzeszczak. Tyle że naczelniczka od grudnia jest na zwolnieniu lekarskim. Do pracy miała wrócić w styczniu, ale przedłużyła zwolnienie do 8 lutego.

Jak ustaliliśmy, nawet jeśli Boryna i Grzeszczak nie stracą pracy, to na pewno nie będą naczelnikami, tylko co najwyżej kierownikami. Oczywiście z niższym wynagrodzeniem.

Przypomnijmy, że póki co Gancarz zwolniła z pracy sekretarza Iwonę Prokop oraz dokonała zmian w radzie nadzorczej Szprotawskich Wodociągów i Kanalizacji, co z kolei skutkowało odwołaniem prezesa Ryszarda Becli.

Napisz komentarz »