REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Hiena, nie człowiek

Opublikowano 24 stycznia 2020, autor: bj

Złodziej bez serca i sumienia ukradł skarbonkę z datkami dla żarskiego hospicjum. Szuka go policja, ale nawet jeśli znajdzie, będzie mogła mu zarzucić jedynie wykroczenie. Bo pieniędzy z datków było za mało, by tę ohydną kradzież uznać za przestępstwo.

Była przezroczysta, z pleksy, przymocowana do stolika stojącego przy ścianie w holu, pomiędzy korytarzem prowadzącym do administracji i do części dla pacjentów.

– To się stało 14 stycznia po godz. 19. Ale nikt z pracowników nie zauważył braku skarbonki, dopiero ja to dostrzegłem następnego dnia. W czwartek, 16 stycznia, powiadomiliśmy policję – mówi Stefan Łyskawa, dyrektor Hospicjum św. Brata Alberta.

To, co się stało, wyjaśnił monitoring.

– Na nagraniu widać około 30-leniego mężczyznę. Najpierw przesunął stolik w kierunku wyjścia. Potem odkręcił skarbonę i zabrał ją – opowiada S. Łyskawa.

Przypuszcza, że złodziej musiał zrobić wcześniej dobre rozeznanie. Wiedział, że jest monitoring i kiedy jest najbardziej sprzyjający moment. 

– Przyszedł w czasie, gdy zmienia się dzienna i nocna obsługa. Swój dyżur właśnie kończyła ranna zmiana. Pielęgniarki wychodziły do domu, te, które przyszły do pracy, przejmowały obowiązki, sprawdzały stan pacjentów. Ten moment sprzyjał złodziejowi – wyjaśnia S. Łyskawa.

Do budynku wchodził dwa razy. Za pierwszym szybko wyszedł, bo prawdopodobnie ktoś go spłoszył. Kolejna próba się powiodła. Mężczyzna przesunął delikatnie stolik na środek pomieszczenia, żeby schować się za słupem przed okiem kamery. Mógł to zrobić po cichu, bo stolik jest na kółkach.

Wówczas, schylając się pod stolik, sprawnie odkręcił zabezpieczenie. Miał ze sobą zapewne odpowiedni śrubokręt, bo pod blatem manipulował zaledwie kilkanaście sekund. Potem złapał skarbonkę i wybiegł z budynku. Kolejna kamera, na zewnątrz, uchwyciła jego ucieczkę.

– Oceniamy, że mogło tam być około 500 zł. Ostatnio skarbona była opróżniana w grudniu, wiec zapewne taka kwota mogła być już zebrana – mówi S. Łyskawa.

Okradł hospicjum

– Otrzymaliśmy zgłoszenie i prowadzimy sprawę o wykroczenie. Sprawca na razie nie został ustalony – informuje Aneta Berestecka, rzeczniczka żarskiej policji.

 Datki były przeznaczane na bieżące potrzeby.

– Rodziny pacjentów zazwyczaj przynoszą jakieś napoje czy jogurty, ale kupujemy dodatkową wodę. Korzystają z niej chorzy i osoby, które ich odwiedzają. Staramy się, żeby naszym podopiecznym niczego nie brakowało, ale jest to oczywiście strata. Tym bardziej, że zostali okradzeni ludzie w naprawdę ciężkich sytuacjach życiowych – podkreśla dyrektor hospicjum. I zapowiada: – Kolejną skarbonę zamierzamy zainstalować przy dyżurce pielęgniarek, żeby był stały nadzór.

Pracownicy hospicjum i najbliżsi chorych są oburzeni. Bo – jak się okazuje – nawet jeśli policja złapie złodzieja, zarzucić będzie mu mogła jedynie… wykroczenie. A to dlatego, że kwota, jaką ukradł, nie kwalifikuje się do tego, by tę kradzież uznać za przestępstwo. Karą za wykroczenie jest zazwyczaj grzywna albo prace społecznie użyteczne. Za przestępstwo groziłoby złodziejowi do 5 lat więzienia.

– Słyszałem komentarze, że skoro to tylko wykroczenie i nie czeka go poważna kara, to powinien ulice zamiatać z napisem na plecach „okradłem hospicjum” – uzupełnia S. Łyskawa.

 Każdy, kto ma informacje mogące pomóc w złapaniu złodzieja, proszony jest kontakt z policją pod nr. tel. 68 476 33 11.

Napisz komentarz »