REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Poparzony na lekcji

Opublikowano 17 stycznia 2020, autor: bj

Płonącymi oparami benzyny oparzył (7.01.) rękę 15-letni uczeń zasadniczej szkoły zawodowej w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Żarach. Pogotowie przewiozło chłopaka na SOR 105. Szpitala Wojskowego, potem do zielonogórskiego szpitala.

– Wszystko działo się podczas zajęć praktycznych w grupie kształcącej w zawodzie mechanik pojazdów samochodowych. Uczniowie używają czasem benzyny, np. do czyszczenia elementów silnika. W tym przypadku naprawiali gokart. 15-latek trzymał w ręku pusty baniak po benzynie. Nie chciał dokładnie wytłumaczyć, jak to się stało, że zapaliły się opary benzyny – mówi Robert Nowaczyński, dyrektor szkoły.

R. Nowaczyński ma swoją teorię na temat przebiegu zdarzeń.

– Przypuszczam, że tylko w imię źle pojętej solidarności uczeń zapewnia, że nikt nie brał w tym udziału. Ale ja sądzę, że ktoś podbiegł i prawdopodobnie odpalił zapalniczkę – mówi.

O chłopcu ma bardzo dobrą opinię.

– Rzetelny, nie opuszcza zajęć. I z tego, co wiem, nie pali papierosów. Dla nas najważniejsze, żeby doszedł do siebie. Po jego powrocie do szkoły będziemy szczegółowo wyjaśniać sprawę – zastrzega.

Szczęście w nieszczęściu

Niewiele pomogą tu wyjaśnienia nauczyciela, opiekuna praktyk, który prowadził feralne zajęcia. Bo w chwili gdy doszło do zapłonu, nie było go w gabinecie.

– Na moment wyszedł po jakąś część czy narzędzie. I wtedy to się stało – wyjaśnia R. Nowaczyński. – Nie powinien zostawiać uczniów bez nadzoru i opieki. Nauczyciel został ukarany upomnieniem.

– To niedopuszczalna sytuacja, nawet jeżeli nieobecność była chwilowa – dopowiada Bartłomiej Kubiak, naczelnik wydziału edukacji i zdrowia w Starostwie Powiatowym.

Opary z pustego baniaka, w którym chwilę wcześniej była benzyna, zapłonęły i oparzyły rękę 15-latka

– To szczęście w nieszczęściu, że pojemnik był pusty. Gdyby była w nim benzyna, uczeń mógłby stanąć cały w ogniu – dodaje B. Kubiak.

Skóra odeszła

Do uszkodzenia innych części ciała jednak doszło.

– Otrzymaliśmy wezwanie do nastolatka, który miał poparzoną rękę. Został przewieziony do SOR, a następnie do zielonogórskiego szpitala – informuje Ryszard Smyk, szef żarskiego pogotowia.

– Rozmawiałem z ojcem ucznia. Pokazywał zdjęcia ręki, Widać oparzenie, silne zaczerwienie, pęcherz i skórę, która „odeszła” – relacjonuje R. Nowaczyński.

komentarz »
  1. Ja 23 stycznia 2020 00:10 - Odpowiedź

    To żadna nowina, że nauczyciel zostawia uczniów samych na zajęciach praktycznych, jak ja chodziłem do tej szkoły i miałem zajęcia praktycznych, to nauczyciel sprawdzał obecność i wychodził zostawiał nas samych bez opieki niby poszedł po jakąś cześć do samochodu wracał po godzinie sprawdzał czy jesteśmy i znów wychodził. Myślałem, że po tylu latach od kiedy skończyłem szkołe coś się zmieniło, a jednak nie.

Napisz komentarz »