REKLAMA

Aktualności, Sport

To było całe moje życie…

Opublikowano 17 stycznia 2020, autor: hakma

Na posiedzeniu zarządu Agrosu Żary, swoją rezygnację z funkcji trenera złożył Ryszard Dynowski. Człowiek legenda i ikona żarskich oraz krajowych zapasów.

Ikona i legenda

Ryszard Dynowski ma 63 lata. W domu otaczały i otaczają go same kobiety: żona Urszula i trzy córki: Olga, Dominika i Patrycja. Dochował się wnuczki Kornelii. Można zaryzykować twierdzenie, że psychikę kobiety zna jak mało kto. Może dlatego, jak nikt inny, potrafił się dogadać z młodymi zapaśniczkami Agrosu, w którym pracował 42 lata.

Wychował setki zapaśników, którzy zdobywali dla żarskiego klubu medale mistrzostw Polski, Europy i Świata. Jest znany nie tylko w lokalnym sportowym światku, ale na arenie krajowej i międzynarodowej.

To on trenował m.in. Iwonę Matkowską, Darię i Dominikę Osockie, Emilię Drzewińską, Martę Podedworną. Był też trenerem koordynatorem i prowadził chłopców w stylu klasycznym. Do jego wychowanków zalicza się obecny prezes klubu, Damian Fedorowicz. Oprócz pracy trenerskiej doglądał spraw organizacyjnych. Jego nazwisko i osoba jest rozpoznawalna także przez sportowców innych dyscyplin. To encyklopedia wiedzy o Agrosie.  Ma bogate archiwum zdjęć z zawodów, walk i turniejów.

Trudna decyzja

R.Dynowski po odejściu z klubu w 1990 r. Marka Cieślaka, z którym budował świetność Agrosu i rezygnacji w funkcji prezesa Franciszka Dendewicza w 2017, pozostał sam ze starej gwardii. Od lat był zatrudniony na stanowisku pierwszego trenera. Dlaczego podjął taką zaskakującą decyzję?

– Nie planowałem przed zebraniem rezygnacji z pracy w klubie, w którym spędziłem ponad 40 lat- informuje Ryszard Dynowski.- Jednak w trakcie rozmowy z zarządem, stwierdziłem, że dalsza praca w klubie, w takiej formie, nie ma sensu. Od czasu nastania nowych władz nie było między nami chemii i nie potrafiliśmy się dogadać. Do tego doszły komplikacje po operacji kolana jakiej musiałem się poddać.

R. Dynowski nieoficjalnie mówi, że nie czuł się w klubie najlepiej. – Nie było w klubie takiej atmosfery jak kiedyś. To inne podejście do sportu i inne zarządzanie. Ja jestem starej daty i może czas odejść wtedy, kiedy ma się sukcesy i osiągnięcia. Pożegnać się z klasą.

Prezes Agrosu przyjął dymisję zasłużonego trenera i działacza.

– To prawda. Trener Ryszard Dynowski przestał pracować w klubie Agros Żary. Jako powód odejścia podał problemy zdrowotne ?poinformował Damian Fedorowicz, prezes Agrosu.- Nic mi nie wiadomo na temat konfliktu Pana Dynowskiego z zarządem – dodaje popularny „Fedor”.

Wspaniały człowiek i trener

R. Dynowski nie trenuje już zawodniczek, które z ostatniego turnieju znów przywiozły medale.

Maja Majdańska, Nikola Drozdek, Daria Osocka-Palińska, Wiktoria Niewrzędowska oraz Oliwia Charchalis są ogromną nadzieją żarskiego klubu na tryumfy w przyszłości. -To zawodniczki, które na przy solidnej pracy są w stanie pójść w ślady Iwony Matkowskiej- twierdzi R. Dynowski.

Dla zapaśniczek i rodziców decyzja R.Dynowskiego jest szokiem. Szkoleniowiec tuż przed świętami pożegnał się ze swoją grupą. Poleciały łzy wzruszenia.

– Maja tak jak i inne zawodniczki bardzo mocno przeżyły jego odejście, ponieważ to on w największej mierze przyczynił się do ich dotychczasowych sukcesów i pokochania zapasów. Był dla nich nie tylko trenerem. Był dla nich ojcem-powiedziała Ewelina Majdańska, mama Mai.

Był bardzo lubiany i szanowany.

– Cieszył się, gdy wygrywały, ale szanował, gdy się im nie powiodło. Po przegranej walce pozwolił zawodniczce „przetrawić” porażkę, nie pouczał, nie unosił się. A to wcale nie taka częsta cecha u trenerów. Powtarzał, że porażki też są potrzebne dla rozwoju. Było widać, że kocha to, co robi. Zapasy były i są całym jego „światem”. Często robił więcej niż wymagały  obowiązki trenera. Bardzo angażował się w treningi i przygotowania do zawodów. Nigdy nie spóźniał się, nie odwoływał treningów i dbał aby młodsze dzieci bezpiecznie wróciły do domu. Był bardzo zaangażowany w pozyskiwaniu sponsorów dla zawodniczek, tak aby były docenione. Brał zawodniczki na obozy i wycieczki w góry, aby odpoczęły. Można było też liczyć na jego pomoc i wsparcie, gdy zawodnik odniósł kontuzję. – dodaje Stanisław Majdański, tata utalentowanej zawodniczki.

Mistrzynie są w szoku

Dla starszych wychowanek trenera to także szokująca informacja.

Mistrzyni Polski seniorek i mistrzyni świata – Emilia Tabaczek (Drzewińska) zdobyła dla Agrosu bardzo dużo medali. ?Dzisiaj trenerzy pracują dla pieniędzy, a on w hali spędzał całe życie. Zawsze był, jeździł, załatwiał i pilnował wszystkiego. To była jego pasja-wspomina Emilia Tabaczek.

Daria Osocka, zdobywczyni tytułu mistrzyni Polski, w ub. roku wzięła ślub, na którym oczywiście nie zabrakło R.Dynowskiego, bo dziewczyny traktowały go jak członka rodziny. Dzieliły się z nim smutkami i radościami. – Nie potrafię zrozumieć, dlaczego trener odszedł z klubu. Popłakałam się, jak rozmawiałam z nim. To była ikona żarskich zapasów.  Bardzo porządny człowiek. Traktował nas jak własne dzieci. To jego zasługa, że sala była zawsze otwarta i można było przyjść, kiedy się chciało i ćwiczyć. Dzisiaj nie wiem jak to będzie – powiedziała Daria Palińska(Osocka), która na zgrupowaniu kadry, razem z I. Matkowską przygotowuje się do walki o kwalifikację olimpijską.

-To świetny trener i fachowiec. Przychodził pierwszy i wychodził ostatni. O klubie nie mówił inaczej jak tylko: „Moje dziecko”- wspomina Iwona Matkowska(Sadowska).

Zaskakująca decyzja

Dariusz Kołacz wychowanek, a ostatnimi czasy jego współpracownik, także jest niepocieszony.- Trener Dynowski wyciągnął do mnie rękę wtedy, kiedy tego bardzo potrzebowałem. Będę mu za to wdzięczny do końca życia- twierdzi trener Kołacz. -To była dla niego na pewno bardzo trudna decyzja. To ogromna strata dla żarskich zapasów.

Marek Cieślak, mentor i współpracownik Ryszarda Dynowskiego, także jest zdziwiony całą sytuacją. ?To ja ściągnąłem 42 lata temu Ryśka do Żar i razem z nim i Frankiem Dendewiczem budowaliśmy żarskie zapasy. To świetny szkoleniowiec i sędzia. Miał ogromne sukcesy, a nasi wychowankowie zawsze przywozili z każdego turnieju medale- stwierdza M. Cieślak.

To był dla mnie drugi dom

Ryszard Dynowski jest całą sytuacją przytłoczony. Widać, że ta decyzja nie była łatwa i odcisnęła na nim ogromne piętno.- To była dla mnie nie tylko praca. To był dla mnie drugi dom, a także ogromna pasja – mówi załamującym od tłumionych emocji głosem. O swoich wychowankach wypowiada się w samych superlatywach. Snuje opowieści i pokazuje zdjęcia. Uczestniczka igrzysk olimpijskich jest dla niego Iwonką, a z mistrzyni świata Emilką. To jego dzieci, które jak jeden mąż stanęły murem za swoim mentorem. Przez ponad 40 lat nie tylko trenował ich ciała, ale także kształtował ich charaktery. Był trenerem, wychowawcą i powiernikiem. -Myślę, że już nie wrócę do Agrosu. Dla mnie ten rozdział został zamknięty- stwierdza stanowczym głosem Ryszard Dynowski.

Czy jego decyzja jest nieodwołalna? Czy będzie potrafił się obyć bez zapasów, które były całym jego życiem? Pytań bez odpowiedzi jest całe mnóstwo. Jedno na pewno nie ulega wątpliwości, że dla żarskich zapasów to ogromna strata.

Napisz komentarz »