REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Będzie rzeź w lasach

Opublikowano 03 stycznia 2020, autor: mk

Do odstrzału pójdzie 280 dzików w powiecie żagańskim i kolejnych 202 w żarskim. A wszystko przez martwe zwierzaki, znalezione w naszym regionie. Badania wykazały, że były zarażone Afrykańskim Pomorem Świń (ASF).

Po znalezieniu w Borowinie (gm. Szprotawa), żarskich Kunicach i Bieniowie martwych dzików, zarażonych ASF, kilkaset osób, służby weterynaryjne, mieszkańcy, żołnierze, łowczy i leśnicy, przeczesywało lasy w naszym regionie.

Przy siedzibie OSP w żarskich Kunicach zbiórkę zarządzono rano, 28.12.

– Do przeszukiwań stawiło się ponad 90 osób – mówi Józef Radzion, starosta powiatu żarskiego. – To specjaliści, ludzie związani z łowiectwem i lasem. Dobrze znający teren.

Przeczesali prawie 6 hektarów lasu pomiędzy Kunicami a Bieniowem. Znaleźli następne trzy martwe dziki.

Podobna akcja miała miejsce w gminie Szprotawa, gdzie przeszukano blisko 10 hektarów wokół Borowiny.

– Martwy dzik, zarażony tą chorobą, został zjedzony częściowo przez inne zwierzęta. Podczas przeszukania okolic Borowiny, znaleziono trzy kolejne martwe dziki – mówi Janusz Dyba ze sztabu kryzysowego Urzędu Miasta w Szprotawie. – Po zbadaniu próbek wziętych od tych zwierząt, okazało się, że nie są one zarażone ASF.

Kolejne sygnały o ASF spowodowały, że wojewoda wydał zarządzenie o odstrzale sanitarnym 2.177 dzików w całym województwie lubuskim. Zaplanowano go na 15 i 31 stycznia.

– Odstrzał sanitarny zaplanowano w siedmiu obwodach łowieckich powiatu żagańskiego – mówi Krzysztof Roślik z Lubuskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego. – Jeśli ktoś nie musi, to niech nie wchodzi do lasu. Warto zadbać też o bioasekurację, m.in. zabezpieczyć gospodarstwa, w którym utrzymywane są świnie, ograniczyć możliwości wchodzenia na fermę.

Niebezpieczne dla świń

Afrykański pomór świń to szybko szerząca się zakaźna choroba, na którą podatne są świnie domowe i dziki. Śmiertelność zwierząt sięga 100%. Wirus łatwo się rozprzestrzenia. Dochodzi do tego za pośrednictwem zwierząt mających swobodny dostęp do gospodarstwa (gryzonie, koty, psy), przez skażoną paszę i wodę, a nawet przez sprzęt, który mógł być dotknięty przez chore zwierzęta.

– Mamy opracowany plan działania – mówi Jan Lesser, nadleśniczy Nadleśnictwa Lipinki Łużyckie. – Gdy grupa poszukiwawcza znajdzie dzika, absolutnie go nie dotyka, zaznacza miejsce czerwoną taśmą w widocznym miejscu. Następnie kontaktuje się telefonicznie ze specjalną grupą, która zajmuje się zbieraniem padłych dzików – wyjaśnia nadleśniczy.

Ludzie nie chorują

– Dziki chore na ASF nie stanowią zagrożenia dla ludzi – mówi Michał Szczepaniak, zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Lipinki Łużyckie. – W tej akcji chodzi przede wszystkim o ochronę trzody chlewnej. Populacja dzików jest bardzo mocna na naszym terenie. Od kilku lat myśliwi próbują z nią walczyć. Jeżeli dzików ubędzie, przestaną mieć ze sobą kontakt i tym samym zaowocuje to wygaśnięciem ASF – komentuje leśnik.

Napisz komentarz »