REKLAMA

Aktualności, Kronika policyjna

Upijał dzieci, narkotyzował, gwałcił, nagrywał porno

Opublikowano 20 grudnia 2019, autor: bj

Jego ofiarami były bardzo młode, nawet 13-letnie dziewczynki. Zwabiał je do mieszkania. Upijał. Podawał narkotyki. A potem wykorzystywał seksualnie i wszystko nagrywał. Filmy porno sprzedawał w internecie. Do dziewcząt sprowadzał też klientów. Prokuratura zakończyła śledztwo w sprawie Marcina M. (43 l.) z Żar.

O sprawie Marcina M. gazeta „Regionalna” informowała jako pierwsza krótko po jego zatrzymaniu przez śledczych, na początku 2018 r. Wówczas ujawniliśmy ohydną seksaferę.

Przypomnijmy. Przy ul. Górnośląskiej mieszkał mężczyzna, który zwabiał do siebie bardzo młode dziewczyny. Nawet 13-letnie. Uprawiał z nimi seks i kręcił filmy porno. Był też alfonsem. Sprzedawał dziewczęta klientom. Dziewcząt wyszukiwał najczęściej w specyficznym środowisku. Były wśród nich uciekinierki z domów dziecka, z rodzin z marginesu lub w innych ciężkich sytuacjach. Pokrzywdzone przez los, były łatwym celem.

Tysiące płyt z filmami porno

Marcin M. nie wykorzystywał ich sam, bo sprzedawał je klientom z bliższych i dalszych okolic Żar, Zielonej Góry i z Niemiec. Wszystko nagrywał. I to właśnie tysiące płyt z filmikami znaleźli w wynajmowanym przez niego mieszkaniu przy ul. Górnośląskiej policjanci. A także całą gamę gadżetów erotycznych i sadomasochistycznych. Wcześniej policjanci odwiedzili kilka innych adresów, pod którymi 43-latek mieszkał i prawdopodobnie również prowadził swój seksbiznes. Sprawa wyszła na jaw po tym, jak w prokuraturze pojawiła się 17-letnia dziewczyna ze swoją matką. Opowiedziały o tym, jak kilka lat wcześniej, 14-letnia wówczas dziewczynka została wywieziona do lasu, a potem w ohydny i brutalny sposób wykorzystana przez kobietę i Marcina M.

W ślad za tym do akcji przystąpili mundurowi. W mieszkaniu wynajmowanym przez Marcina M. znaleźli kilka tysięcy płyt z filmami pornograficznymi, różne dyski, pliki w komputerach. Treść była wulgarna, szokująca. Filmy kręcone były w mieszkaniu, w plenerze, w różnych okolicznościach. Zazwyczaj przedstawiały seks z młodziutkimi dziewczynkami, w wymyślnych pozach, okolicznościach. Z seksualnymi gadżetami. Zdjęcia pokazywały ich twarze, sylwetki. Widać było, że niektóre z nich to dzieci. Były też starsze dziewczyny, ale ucharakteryzowane na młodsze. Wszystkie w wyuzdanych strojach, obscenicznych pozach, wystylizowane na profesjonalne prostytutki.

Pejcze, wibratory, lateks

To nie wszystko. Szafy i szuflady pełne były wibratorów, kajdanek, sztucznych penisów, a także rekwizytów do bardzo sado-masochistycznego seksu. Do tego pejcze, uprzęże, kneble, maski, peruki, obroże, buty na szpilkach w męskim rozmiarze, lateksowe kostiumy. W mieszkaniu był telefon mężczyzny. Co chwila ktoś dzwonił. To byli klienci, którzy zamawiali dziewczynki. Mężczyźni byli z Zielonej Góry, Żar, Przewozu, nawet z Niemiec.

To, że wielu z nich korzystało z ich usług, utrwalone było na filmach. O nagrywaniu seksspotkań miały wiedzieć tylko dziewczęta. Stręczyciel wyjaśniał im, że dba w ten sposób o ich bezpieczeństwo. Na wypadek, gdyby klienci stwarzali jakieś problemy. Bo ci ostatni raczej  nie mieli o tym pojęcia.

W jego bogatej filmotece, którą przechowywał, miał nie tylko filmy porno z udziałem dzieci, ale też ze zwierzętami.

Na filmikach Marcin M. też zarabiał. Sprzedawał je w internecie, na płatnych portalach erotycznych, ale to nie wszystko.

– W latach 2016 – 2017 w Żarach po sesjach fotograficznych prezentował dziewczętom treści pornograficzne z udziałem niepełnoletnich. Zachęcał do picia i częstował alkoholem. Wszystko po to, by nagrać kolejne filmy, już z ich udziałem – mówi Zbigniew Fąfera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

Marcin M. podawał też dziewczynkom narkotyki.

– W toku śledztwa ustalono, że Marcin M. po rozwodzie wynajął w Żarach mieszkanie. Pod pozorem spotkań towarzyskich zwabiał nastolatki. Niektóre z nich poznawał w sieci. W trakcie spotkań nie tylko częstował alkoholem, niektórym podawał także narkotyki – potwierdza Z. Fąfera.

Swój biznes rozkręcał na całego. Na jednym z portali  wystawiał nawet nagie oferty swojej dziewczyny. Ją również sprzedawał.

Miał pomagierkę

W nagrywaniu filmów pomagała mu kobieta. Jeden z nich został nakręcony w lesie.

– Marcin M. nagrał film wspólnie z inną osobą. Potem udostępnił go w erotycznym serwisie internetowym – tłumaczy Z. Fąfera. Zmieniali się – przy nagrywaniu i przy uprawianiu seksu z dziewczyną. Miała tylko 14 lat.

Prokurator w Żarach wyłączył materiały dotyczące tej kobiety, wspólniczki pornobossa, ze śledztwa i skierował wobec niej akt oskarżenia do sądu.

– Wyrok w sprawie Justyny R. (20 l.) z  Żar zapadł na początku grudnia 2018 r. Została skazana na 1 rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata. Dodatkowo orzeczony został dozór kuratora, obowiązek informowania o przebiegu próby – uzupełnia Dariusz Szczygieł, wiceprezes Sądu Rejonowego w Żarach.

22 zarzuty

Akt oskarżenia w sprawie Marcina M. do Sądu Okręgowego w Zielonej Górze skierowała (13.12.) zielonogórska Prokuratura Okręgowa, która śledztwo przejęła od żarskich prokuratorów.

– Mężczyźnie zarzucono dokonanie łącznie 22 przestępstw. Zarzuty dotyczyły okresu 2012 – 2017. W Żarach, w określonych odstępach czasu, sukcesywnie zwabiał na spotkania do swojego mieszkania małoletnie dziewczęta, w tym poniżej lat 15. Podawał im wysokoprocentowy alkohol, upijając je i w ten sposób doprowadzał do kontaktów seksualnych – mówi Z. Fąfera.

Kolejny zarzut to współżycie z bardzo młodą dziewczynką.

– Od 2012 roku do marca 2014 roku w Żarach wielokrotnie i często współżył z dzieckiem poniżej 15 roku życia – dodaje Z. Fąfera.

Śledczy zajęli się też nagraniami.

-Marcin M. oskarżony został również o to, że nagrywał pornograficzne filmiki z udziałem dziewcząt – tłumaczy prokurator. – Żeby nie miały oporów, częstował je alkoholem.

To nie wszystko. Śledczy oskarżają też Marcina M. o umożliwianie dziewczynom prostytucji. I o zarabianie na tym.

– W latach 2017 – 2018 w Żarach nakłonił nieletnie, a następnie ułatwił im uprawianie prostytucji, wystawiając ogłoszenia o świadczeniu przez nie usług seksualnych, udostępniał im lokal w tym celu, akcesoria erotyczne. Ponadto pośredniczył w nawiązywaniu tych kontaktów z osobami korzystającymi z usług nieletnich i czerpał z tego korzyści – dodaje Z. Fąfera.

Bo… nie wiedział

Marcin M. zatrzymany został 9.01.2018 roku. Częściowo przyznał się do winy. Tłumaczył, że nie wiedział, że przechowywanie filmów pornograficznych jest zabronione. Zarzekał się, że współżył z dziewczętami co najmniej 15-letnimi i za ich zgodą.

W toku śledztwa Marcina M. badali biegli psychiatrzy.

– Uznali, że w chwili dokonywania przestępstw był poczytalny, ale stwierdzili u niego zaburzenia preferencji seksualnych. Dodatkowo posiłkowaliśmy się licznymi opiniami biegłych specjalistów z zakresu antropologii, seksuologii, a także specjalistów z zakresu informatyki komputerowej. Uznali oni kategorycznie, że w znalezionych u Marcina M. plikach  znajdowały się filmy również z udziałem dziewcząt poniżej lat 15 – kończy Z. Fąfera.

Marcinowi M. grozi do 12 lat więzienia. Mężczyzna od niemal 2 lat przebywa w areszcie.

 

komentarz »
  1. Piotr 2 lutego 2020 12:42 - Odpowiedź

    Sprawa bardzo niejasna.Ktos musial kryc tego S….Syna,bezkarnie dzialal za wiele lat.

Napisz komentarz »