REKLAMA

Samorząd

Czy wiceburmistrz straci pracę?

Opublikowano 13 grudnia 2019, autor: Piotr Piotrowski

Wiceburmistrz Żagania zawiesił działalność gospodarczą, choć zdaniem prawników, powinien ją zlikwidować. Czy złamał prawo? To obecnie analizują prawnicy wojewody. Jeśli tak, straci pracę.

O sprawie na sesji Rady Miasta (28.11.) poinformował burmistrza i radnych Daniel Marchewka.

Sebastian Kulesza na wiceburmistrza został powołany przez Andrzeja Katarzyńca 10 grudnia ubiegłego roku. Zgodnie z prawem, miał trzy miesiące na zaprzestanie działalności gospodarczej (prowadził biuro tłumaczeń języka angielskiego). Jak zaznaczył D. Marchewka, z Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej wynika, że Kulesza jedynie zawiesił działalność, zamiast całkowicie ją zlikwidować. Wpisu o zawieszeniu dokonał 28 grudnia ub. roku.

– Każdy, kto ma minimalną wiedzę prawną, wie, że terminy „zaprzestanie” i „zawieszenie” nie są równoznaczne – mówi Marchewka. – Sprawa jest ważna dla nas tu obecnych, ale i mieszkańców. Może rzutować na ogromny zakres spraw, od indywidualnych decyzji administracyjnych wydawanych przez wiceburmistrza, po kwestie związane z pozyskiwaniem środków przez miasto. Pan Kulesza podpisywał szereg dokumentów, teraz mogą być one unieważnione. To będą poważne konsekwencje dla miasta, również finansowe – skwitował Marchewka, który o swoich spostrzeżeniach poinformował wojewodę.

Tak łatwiej

Wiceburmistrz obstawał przy tym, że prawa nie złamał.

– Zawiesiłem działalność we właściwym czasie. Nie ma pan żadnego rachunku ani innego dowodu na to, że prowadzę działalność – odpowiedział Marchewce.

W rozmowie z „Regionalną” wiceburmistrz przekonuje, że prawnik poradził mu jedynie zawieszenie działalności, a nie likwidację.

– Ważne jest, by jej nie wykonywać. Uznałem, że w ten sposób łatwiej mi będzie wrócić do prowadzenia działalności, bez potrzeby ponownej rejestracji, nadawania numeru REGON i tym podobnych. Oczywiście, w razie gdybym nie zagrzał zbyt długo miejsca na stanowisku wiceburmistrza – tłumaczy Kulesza. – Większość osób wie, że już nie jestem tłumaczem, ale zdarza się jeszcze, że dzwonią do mnie klienci. Wyjaśniam im, że ze względu na objęte stanowisko wiceburmistrza nie prowadzę już działalności i wysyłam numer do innego tłumacza przysięgłego w Żaganiu. Nie uzyskuję dochodów z tytułu zawieszonej działalności.

Zawieszenie nie wystarczy

D. Marchewka na dowód swoich słów przytacza ustawę o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej, która posługuje się terminami „prowadzenie” oraz „zaprzestanie”. Przytacza m.in. stanowisko MSWiA z 22 grudnia 2009 r. w sprawie zawieszenia działalności gospodarczej przez osoby wykonujące funkcje publiczne. Czytamy w nim: „(…) ustawodawca nakazując „zaprzestanie” prowadzenia działalności gospodarczej, obliguje jednocześnie do wykreślenia jej z ewidencji (rejestru). W konsekwencji, samo „zawieszenie” działalności gospodarczej (wpis do ewidencji informacji o zawieszeniu wykonywania działalności gospodarczej) nie wyłącza dyspozycji formułujących zakaz jej prowadzenia oraz skutki prawne związane z jego naruszeniem”.

Wymóg „zaprzestania prowadzenia działalności gospodarczej” jest zatem równoznaczny z jej wyrejestrowaniem. Skutkiem prawnym złamania ustawy może być pozbawienie funkcji wiceburmistrza.

Powinien zlikwidować

O sprawę zapytaliśmy kilku prawników. Twierdzą, że wiceburmistrz powinien zlikwidować działalność, a nie jedynie ją zawiesić.

– W mojej ocenie osoba zostająca wiceburmistrzem powinna zlikwidować działalność w określonym przez ustawę terminie – mówi radca prawny, Andrzej Skibiński. – Samo zawieszenie nie wystarczy.

W podobnym tonie wypowiada się zielonogórski radca prawny, Przemysław Sztejna.

– Wpis o zawieszeniu nie przesądza o tym, że faktycznie działalność nie jest prowadzona. Z orzecznictwa, które posiadam, wynika, że zawieszenie nie jest wystarczające. Teraz burmistrz, jako pracodawca wiceburmistrza, powinien wyjaśnić z nim tę sprawę. Sankcje, jakie w tym przypadku przysługują burmistrzowi, to rozwiązanie stosunku pracy ze swoim zastępcą, po czym powiadomienie o tym wojewody. Ma na to miesiąc. Jeśli tego nie zrobi, wojewoda sam go wezwie lub wyda zarządzenie zastępcze.

Do czasu oddania tego numeru do druku, nie otrzymaliśmy odpowiedzi z Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego, który poprosiliśmy o stanowisko w sprawie S. Kuleszy. Do tematu wrócimy.

Napisz komentarz »