REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Ksiądz molestował dziewczynki

Opublikowano 06 grudnia 2019, autor: Piotr Piotrowski

Proboszcz z Ruszowa koło Iłowej jest oskarżony o molestowanie dwóch 10-letnich dziewczynek. W środę, 4 grudnia, w sądzie zeznawali kolejni świadkowie. Duchownemu grozi 12 lat odsiadki.

Piotr M. usłyszał zarzut molestowania dziewczynek, którego miał się dopuścić podczas przygotowań do komunii św., w maju tego roku. 10-latki opowiedziały wtedy o wszystkim swoim rodzicom. Duchowny miał im wkładać ręce pod bluzkę i majtki, całować, szeptać do ucha. Rodzice zawiadomili organy ścigania. Proboszcza z parafii w kajdankach zabrali policjanci. Do dziś siedzi w areszcie.

Jedni z różańcami, drudzy z banerami

W środę, 4 grudnia, w zgorzeleckim sądzie odbyła się trzecia już rozprawa, na której zeznawało sześcioro świadków. Sprawa podzieliła nie tylko wieś pod Iłową, ale całą Polskę. W sądzie pojawili się zarówno zwolennicy księdza, jak i osoby wspierające pokrzywdzone dziewczynki. Ci pierwsi, w momencie wejścia proboszcza do budynku, zaczęli odmawiać różaniec. Drudzy stali z transparentem „Wspieram Ulę i Ewę. Opowiemy wszystkim”. Całe piętro sądu zostało tego dnia wyłączone. Ochroniarz wpuścił tylko księdza z policyjną obstawą, świadków oraz pełnomocników obu stron.

Księdza wprowadzili policjanci. Miał kajdanki na rękach i nogach. Proboszcz konsekwentnie nie przyznaje się do winy.

– „Jeżeli chcesz mnie naśladować, to weź swój krzyż na każdy dzień” – śpiewał Piotr M., wchodząc na salę rozpraw.

W jego winę nie wierzy jego brat, który towarzyszył mu w sądzie.

– Rodzice tych dzieci i media zniszczyli go, zanim sąd wydał werdykt. To bardzo dobry człowiek, wierzę, że się obroni przed tymi oszczerstwami – powiedział „Regionalnej”.

Święty

Podobnego zdania było kilka kobiet, mieszkanek Ruszowa, które przyjechały do sądu wpierać księdza. W rękach trzymały różańce, modliły się przed wejściem na piętro, na którym odbyła się rozprawa. O Piotrze M. mówią „święty”, a o dziewczynkach, które go oskarżyły o molestowanie – że są „małymi prostytutkami”. Uważają, że 10-latki zostały opętane przez szatana.

– To, co wyprawiają te osoby, to analfabetyzm religijny – mówią kobiety, które z kolei wspierają pokrzywdzone dzieci. – My nie mamy nic przeciwko religii i księżom. Przyjechałyśmy wspierać pokrzywdzone dzieci i ich rodziny, które już zostały napiętnowane przez część społeczności Ruszowa  – mówi jedna z nich, Stanisława Kauzo-Podrucka.

– Uważamy, że ksiądz zostanie skazany, bo jest winny. Inaczej nie siedziałby tyle w więzieniu. A w areszcie jest od maja – przypomina pani Halina, mieszkanka Ruszowa. – Matka jednej z molestowanych dziewczynek jest moją znajomą. Wierzę jej dziecku. Nie ma przyzwolenia na wykorzystywanie nieletnich, nieważne, czy to jest ksiądz, czy inny człowiek!

Aktywistki podkreślają, że dla Piotra M. parafia w Ruszowie była już piątą w karierze. Jak przekonują, przełożeni przenosili go w nowe miejsca, aby wyciszyć pewne sprawy.

– Był już w Jędrzychowicach, Bogatyni czy Nowym Dworze – wymienia pani Halina.

Kuria przysłała go do Ruszowa trzy lata temu.

– Od początku było coś nie tak. Lubił brać dzieci na kolana, głaskać, dotykać. Rodzice mówili mu, aby tego zaprzestał – dodaje kolejna kobieta, która do sądu przyjechała z Ruszowa. – On nam morały prawił, spowiadał nas, rozliczał, gdy nie poszliśmy do kościoła. A jakiego ohydnego grzechu on się dopuścił!? – pyta.

18 pokrzywdzonych. Będą kolejne?

Właśnie w Nowym Dworze, jeszcze w latach 80., ksiądz miał wykorzystywać seksualnie 9-letnie dzieci. O molestowanie obecnie oskarża go 18 kobiet, które do prokuratury zgłosiły się po obejrzeniu filmu Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu”. Opowiadają, że ksiądz na własny koszt zabierał je jako małe dziewczynki na wakacje nad morze. Mieszkał z nimi sam w domach udostępnionych przez nadmorskie parafie. Woził też dzieci na basen, własnym samochodem. Częstował słodyczami, fundował bilety.

– Przypadki rzekomych molestowań  z lat 80. uległy przedawnieniu i zostały wyłączone do odrębnego postępowania – informuje Agnieszka Kwaśniak z Prokuratury Rejonowej w Zgorzelcu. – Będą jednak pomocne w procesie, jaki obecnie toczy się w sądzie w Zgorzelcu.

Molestowane kobiety o swoich koszmarnych przeżyciach z dzieciństwa po latach opowiedziały „Gazecie Wrocławskiej”.

Joanna dziś jest po czterdziestce. Wspomina: – „Pamiętam półmrok salki katechetycznej i spoconego księdza, całującego w usta. Potem powoli mnie rozbierał aż do majtek. Tłumaczył, że jestem źle ubrana, że mogę się przeziębić, że plecy odkryte, że bluzeczka w spodniach. Potem poczułam jak wkłada mi rękę do majtek. Nic nie mówiłam rodzicom”. 

Pani Agata do komunii szła w 1984 r. Pamięta „egzamin”, który miał zadecydować o tym, czy będzie dopuszczona do sakramentu. Jej relacja brzmi tak: – „Zdawało się go samemu, przed księdzem. Pamiętam jak mówił „siądź na kolanka”, „daj buzi”. Wtedy myślałam, że to normalne”.

Małgorzata i Grzegorz pamiętają mszę, podczas której ksiądz Piotr płakał, że ktoś doniósł na niego do kurii i będzie musiał się pożegnać z parafią. Przeniesiono go.

Wobec proboszcza wszczęto także postępowanie kanoniczne. Został zawieszony w czynnościach kapłańskich. Proces w zgorzeleckim sądzie nabrał tempa. 6 i 10 grudnia zaplanowano wokandy, na których zeznawać będą kolejni świadkowie. Do tematu wrócimy.

Napisz komentarz »