REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Żąda odszkodowania, stanie przed prokuratorem

Opublikowano 06 grudnia 2019, autor: mk

Przywrócenia do pracy żąda Danuta Szewczyk (59 l.), była skarbniczka Lubska. Została zwolniona dyscyplinarnie przez Janusz Dudojcia. Jego zdaniem, razem z poprzednim burmistrzem, majstrowała przy finansach miasta. W sprawę włączyła się prokuratura.

W czwartek (28.11) w Żarach odbyła się kolejna rozprawa z powództwa Danuty Szewczyk, byłej skarbniczki gminy Lubsko, która wniosła oskarżenie do sądu pracy po tym, jak została zwolniona dyscyplinarnie przez burmistrza Janusza Dudojcia. D. Szewczyk domaga się odszkodowania w wysokości 3-krotności wynagrodzenia, a także przywrócenia do pracy. Powrotu do pracy sobie nie wyobraża, ale przywrócenia żąda, by anulowana została dyscyplinarka.

Czarne chmury

Przypomnijmy. Problemy D. Szewczyk zaczęły się w marcu 2019 roku, gdy uchwałę o odwołaniu jej ze stanowiska po 16 latach pracy podjęła Rada Miasta. Zarzutem wobec skarbnik był brak uwzględnienia przez nią w budżecie 300 tys. zł na modernizację oświetlenia ulicznego. Okazało się, że są dwa dokumenty z tą samą datą i numerem. Jeden to umowa z dostawcą oświetlenia i taki dokument był w urzędzie, a drugi wyglądał identycznie, ale był do niego dołączony aneks z terminarzem spłat 300 tys. zł. Aneks do gminy przywieźli pracownicy Enei, wskazując że są na nim podpisy byłego burmistrza i skarbnika. Były też krytyczne pisma z Regionalnej Izby Obrachunkowej, po kontroli finansów Lubska, zarzucające wieloletnie nieprawidłowości, głównie przy budowie kanalizacji. Według RIO, polegały na tym, że skarbnik nieprawidłowo stosowała wyłączenia kredytów branych przez gminę na to zadanie, dzięki czemu możliwe było dalsze zadłużanie Lubska. Łączna skala tych wyłączeń oszacowana została na ponad 11 mln zł.

Płakała przed burmistrzem

D. Szewczyk nie zgadza się z zarzutami.

– To zwolnienie bardzo się na mnie odbiło – mówiła przed sądem. – Zostałam zwolniona na kilka miesięcy przed emeryturą. Wcześniej współpraca z burmistrzem Dudojciem nie układała się najlepiej. Byłam przez niego oskarżana niemal o wszystko. Od niepochlebnych komentarzy na jego temat na Facebooku, po źle załatwione sprawy kadrowe. W mojej ocenie to był mobbing. Nieraz płakałam, nawet przed samym burmistrzem – powiedziała podczas rozprawy D. Szewczyk

–  W naszej ocenie doszło do naruszenia przepisów kodeksu pracy, dlatego wnosimy o unieważnienie odwołania skarbnik. Podtrzymujemy także punkt o odszkodowaniu – mówiła Aleksandra Walicka-Kotlarska, pełnomocnik D. Szewczyk, podczas swojej mowy końcowe.j

Burmistrz podtrzymuje decyzję

Pełnomocnik lubskiego Ratusza, Michał Zwolak, w swojej mowie końcowej, argumentował, że nie można zapomnieć o istocie problemu, jakim jest naruszenie przepisów prawa.

Przed sądem wypowiedział się też J. Dudojć.

– O tym, że umowa ma dwa aneksy, dowiedziałem się pod koniec lutego – stwierdził. – Dopiero teraz, gdy sprzedaliśmy część majątku gminy, możemy spłacić zadłużenie wobec Enei. Na razie jesteśmy na etapie wezwania przedsądowego. W budżecie gminy nie było pieniędzy na to zobowiązanie, ponieważ nie zostało ujęte w Wieloletniej Prognozie Finansowej. Gmina ma program naprawczy i nie mamy skąd przesunąć środków – mówił J. Dudojć.

Ogłoszenie wyroku w sądzie pracy zaplanowane jest na najbliższy czwartek, 12.12.

Wyrok w grudniu

W sprawę prowadzenia finansów miasta włączyła się żarska Prokuratura Rejonowa.

– W październiku zostało wszczęte śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień w 2018 r. przez burmistrza miasta i skarbnika gminy poprzez podawanie nieprawdziwych danych w budżecie gminy i Wieloletniej Prognozie Finansowej, na szkodę interesu publicznego – informuje Robert Brzeziński, szef żarskich prokuratorów.

O sprawie prokuraturę powiadomili lubscy urzędnicy. Przekazali śledczym m.in. tabelę ze szczegółowymi kwotami. Wynika z niej, że zadeklarowane przez skarbnika w dokumentacji koszty inwestycji miejskich w latach 2018 i 2019 r. sięgały ok. półtora miliona zł. Regionalna Izba Obrachunkowa uznała z tych sum jedynie 124 tys. zł. W kolejnych latach wyłączenia były jeszcze wyższe. W 2020 r. – 2 mln 700 tys. zł (RIO uwzględniła tylko 220 tys. zł), w 2021 r. – 3 mln 300 tys. zł (RIO uznało niespełna 181 tys. zł). Zawyżone o 90 proc. wartości podawane były w dokumencie do roku 2023.

Ale to nie wszystko. Bo kompleksowa kontrola RIO zakwestionowała również inne dane. Dotyczyły m.in. wydatków na budowę hali sportowo-widowiskowej i kręgielni, łącznika i termomodernizacji Szkoły Podstawowej nr 2, świetlicy w Dłużku, przebudowy ul. Warszawskiej, uzbrojenia terenów inwestycyjnych przy ul. Reymonta, budowy ścieżki rowerowej na odcinku Brody-Lubsko-Jasień. Łącznie na kwotę ponad 11 mln zł. Te kwoty również nie zostały ujęte w WPF, a tym samym nie zostały zabezpieczone w gminnej kasie. Wszystko to miało wpłynąć na pogarszającą się sytuacje finansową, opóźnienie wprowadzenia planu naprawczego, bo RIO i radni na czas nie zostali o fatalnym stanie finansów poinformowani.

– Uzasadnienie zawiadomienia do prokuratury jest bardzo obszerne – przyznaje R. Brzeziński. Zastrzega jednak: – Postępowanie prowadzimy w sprawie, czyli jak dotychczas nikt nie usłyszał zarzutów.

Wiadomo, że śledczy już wystąpili do Ratusza o przesłanie m.in. protokołów z sesji Rady Miasta, na której była uchwalana WPF na lata 2017-2019 oraz akt osobowych skarbniczki i byłego burmistrza Lecha Jurkowskiego.

Napisz komentarz »