REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Każdy może zawalczyć o siebie

Opublikowano 29 listopada 2019, autor: Michalina Kozarowicz

Dziesiątki godzin treningu. 5 miesięcy ciężkiej pracy. Ale było warto. Tobiasz Łaszuk schudł ponad 20 kilogramów!

Siły woli i determinacji możemy tylko pozazdrościć. Tobiasz Łaszuk (32 l.) z Tuplic na pierwszy trening na siłownię poszedł 2 lipca. Od tego czasu schudł 21 kg, z czego 17 stanowił sam tłuszcz!

Prezent od syna

Tobiasz Łaszuk (32 l.) z Tuplic, gdy zaczynał się odchudzać, ważył ponad 102 kilogramy. Teraz 81 kg.

– Karnet na siłownię dostałem od syna na dzień ojca – opowiada pan Tobiasz. – Żona Paulina bardzo mnie motywowała. Początkowo myślałem, że pochodzę do końca karnetu i zrezygnuję. Złapałem takiego bakcyla, że teraz nie wyobrażam sobie, że nie idę na trening – przyznaje.

Syn – rezolutny i żywy Remik (5 l.) był największą motywacją do odchudzania.

– Kiedyś, gdy wracałem z pracy, siadałem przed telewizorem. Teraz gramy w piłkę, ścigamy się na schodach, a mieszkamy na 3 piętrze. W weekend robimy coś na dworze – mówi ze śmiechem.

Trzyma dietę

Tobiasz przestrzega diety. Je pięć razy dziennie.

– Wcześniej moim największym problemem było to, że jadłem jeden posiłek dziennie. Podjadania hot-dogów na stacjach, którymi zarządzam, nawet nie brałem pod uwagę, nie myślałem o tym, jakie to bomby kaloryczne. Litr coca-coli dziennie to był dla mnie standard. A teraz wiem, co tam jest i omijam ją szerokim łukiem. Zdarza się, że zjem jakiegoś cukierka. Ale to nie jest codzienny standard – przyznaje.

Od lipca w diecie Tobiasza zagościł kurczak, nabiał oraz warzywa.

– Dzień zaczynam owsianką z owocami. Wstaję wcześnie, więc staram się, by posiłki na resztę dnia przygotować wieczorem. W domu to głównie ja gotuję, więc cała rodzina przestawiła się razem ze mną na zdrowe jedzenie. Do pracy zabieram pudełka z kurczakiem na obiad. Wieczorem jem twaróg z awokado. W sumie 5 posiłków dziennie – zdradza szczegóły swojej zdrowej diety.

Trening na 6.00

Tobiasz dzień zaczyna o 4.00 rano. Punktualnie o 6.00 melduje się na siłowni.

– Trenuję dwa razy w tygodniu. Żeby dojechać na trening, muszę przejechać 30 kilometrów, wcześniej oczywiście śniadanie. Po treningu wracam do Łęknicy, gdzie zarządzam dwiema  stacjami paliw. Dla chcącego nic trudnego. Wszystko jest w głowie. Uwielbiam tak zaczynać dzień – mówi.

Trening Tobiasza jest zróżnicowany. Początkowo był nastawiony na odchudzanie, teraz koncentruje się na uzyskaniu rzeźby.

– Schudłem już ponad 20 kg, chciałbym zejść do 77 kg i wypracować sportową sylwetkę. Nad motywacją czuwa mój trener, Leszek Klimas. Jest dla mnie wzorem. Kiedy poszedłem na ważenie po pierwszym miesiącu i na wadze zobaczyłem, że jest mnie mniej o 9 kilogramów, już wiedziałem, że trening to jest to, czego potrzebowałem. I wiem, że zawalczyć o siebie może każdy, trzeba tylko chcieć – zachęca.

Bywa zabawnie

Znajomi już się przyzwyczaili do tego, że Tobiasz bardzo schudł.

– Na początku ludzie nie poznawali mnie na ulicy. Teraz już się przyzwyczaili, ale zdarzają się zabawne sytuacje. Pojechałem z synem do rodziców do Jasienia. Pukałem, nikt nie otwierał. Zadzwoniłem do mamy, powiedziała, żebym się dobijał, bo tata śpi po nocce. Tata w końcu otworzył. Był dość zaspany. Popatrzył i zapytał „Słucham?” Stałem jak wryty. A tata znów „No słucham?”. Powiedziałem „Tato, no co ty, to ja!”. Dopiero wtedy się roześmiał, że mnie nie poznał. Odchudzanie faktycznie może zmienić człowieka nie do poznania – dodaje z rozbawieniem.

Napisz komentarz »