REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Rozdwojenie jaźni burmistrza

Opublikowano 29 listopada 2019, autor: Piotr Piotrowski

– Co jest warte słowo pana burmistrza? – pytają lokatorzy Młynówki. – Pozwolił nam mieszkać, a teraz po cichu wyrzuca nas na bruk.

W piątek, 22 listopada, 13 najemców Młynówki dostało pisma z kancelarii prawnej obsługującej Urząd Miasta.

– Każdy z nas dostał „wezwanie do dobrowolnego opróżnienia i wydania pokoju noclegowego”, w terminie 7 dni od otrzymania pisma – żali się Rozalia Masłowska. – W piśmie grożą nam, że jeśli tego nie zrobimy, sprawę skierują do sądu, co spowoduje dodatkowe koszty, którymi zostaniemy obciążeni.

Mieszkańcy Młynówki pożalili się dziennikarzowi „Regionalnej”, prosząc o interwencję. Mówią, że czują się oszukani przez burmistrza, który na spotkaniu 29 października zapewniał ich, że będą mogli mieszkać w Młynówce do końca marca przyszłego roku. Za 25 zł dziennie. W tym czasie mieli sobie znaleźć nowe lokum.

– Ile jest warte słowo pana burmistrza? – pyta Władysław Romanowski, który w Młynówce mieszka rok. – Najpierw coś obiecał, a teraz każe się nam wynosić. O co tu chodzi? Jestem inwalidą I grupy, grozi mi amputacja nogi z powodu cukrzycy. Stać mnie na pokój w Młynówce, ale na wynajęcie mieszkania już nie. Gdzie mam iść, pod most?

Przypomnijmy, że lokatorów Młynówki prezes spółki Pałac Książęcy, Tomasz Hucał, chciał wyeksmitować przed 1 listopada, a więc okresem ochronnym. A to dlatego, że przedsiębiorca wynajmujący od spółki pensjonat, nie rozliczał się z czynszu. Gdy zaległości sięgnęły blisko 50 tys. zł, sprawa trafiła do sądu. Najbardziej poszkodowani czuli się najemcy, którzy nie chcieli opuścić pensjonatu, twierdząc, że regularnie płacą za najem pomieszczeń – od 300 do 600 zł miesięcznie.

Troskliwy burmistrz

Sprawa mogłaby się wydawać jednoznaczna, choć trudna dla lokatorów, gdyby nie fakt, że burmistrz publicznie pochwalił się, że o nich zadbał.

Pisma nakazujące im wyprowadzkę lokatorzy dostali 22 listopada. Tymczasem dzień wcześniej, w czwartek, 21 listopada, na stronie Urzędu Miasta pojawił się komunikat „Sytuacja mieszkańców Młynówki”, opatrzony pięknym zdjęciem pensjonatu. Czytamy w nim: „Informujemy, że (…) gmina zabezpieczyła podstawowe warunki bytowe dla czasowo przebywających tam ludzi. Staraniem gminy została wznowiona dostawa wody. (…) zostało uruchomione centralne ogrzewanie, zapewniono dostęp do sieci energetycznej, sanitariatów i łaźni osobom w obiekcie przebywającym. (…) w trosce o minimalizację kosztów, przebywający tam czasowo ludzie zostali zakwaterowani w obrębie jednej kondygnacji”.

Pierwszy etap procedury

O co chodzi? Pytamy w Urzędzie Miasta.

Agnieszka Zychla, rzeczniczka, twierdzi, że osoby przebywające w Młynówce zostały wcześniej poinformowane o pozwach do sądu.

– Wezwania do opuszczenia lokali stanowią pierwszy etap procedury sądowej – wyjaśnia. – Procedura sądowa trwa wiele miesięcy. Dopiero wydanie wyroku spowoduje bezwzględną konieczność zwolnienia bezumownie zajmowanych pomieszczeń. Wysiedlenia nie nastąpią przed końcem marca 2020 roku – zapewnia. Przy czym zastrzega: – Cały czas istnieje możliwość opuszczenia lokali, co znacznie przyspieszy postępowanie i ograniczy koszty. Takie rozwiązanie pozwoliłoby również rozpocząć remont zdewastowanego budynku.

– Co innego pan burmistrz mówił na spotkaniu, co innego słyszymy teraz – kwituje pani Rozalia.  – Czujemy się oszukani.

Napisz komentarz »