REKLAMA

Wasze sprawy

Ani gosza za pracę

Opublikowano 22 listopada 2019, autor: Norbert Królik

Walerii Bodnar chciał odmienić swój los. Ciężkiej pracy się nie boi. Ponad 4 miesiące pracował jako kierowca w żarskiej firmie Transport Spedycja Andrzej Pawlik. Nie dostał za to ani grosza.

Waleri ma 24 lata. Jest Ukraińcem. Przyjechał do Polski pracować jako kierowca samochodów ciężarowych. Wahał się, czy przyjechać tu z nadzieją na lepsze życie. „Czego ty się boisz? Przejcież jedziesz do Polski” – powiedziała mu matka.

W lipcu trafił do Żar do firmy Andrzeja Pawlika.

– Od lipca jeździłem po całej Europie. 13 listopada, po ponad 4 miesiącach, zjechałem do Żar i chciałem otrzymać należne wynagrodzenie. Nie dostałem go. Co więcej, okazało się, że pracodawca nie zarejestrował mnie w Urzędzie Pracy i ZUS-ie – twierdzi 24-latek pochodzący z Włodzimierza Wołyńskiego.

– Całe szczęście, że nie wypłaciłem tych pieniędzy, bo okazało się, że samochód, którym jeździł, jest zdemolowany. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Wstępnie uszkodzenia oceniam na ponad 30 tys. zł, ale powołałem rzeczoznawcę, który dokładnie wyceni uszkodzenia – mówi Andrzej Pawlik, właściciel firmy.

Nie miałbym nawet kurtki

Waleri przyznaje się, że uszkodził oponę i dostał kilka mandatów. Do innych szkód się nie przyznaje, twierdząc, że samochód, który dostał, już był uszkodzony.

– Zgadzam się na odliczenie pieniędzy za wymianę opony i mandaty, ale nie mogę się zgodzić na to, żeby właściciel za moją pensję remontował sobie samochód – twierdzi kierowca.

Ukrainiec wylicza swoje wynagrodzenie na ponad 7 tys. euro. Do tej pory nie otrzymał nic.

– Potraktował mnie jak psa. Gdyby nie rodzina, którą znalazłem w okolicy, nie miałbym nawet kurtki. Gdy wyjeżdżałem z domu, wziąłem ze sobą 200 euro i 1 tys. 500 zł i to musiało mi starczyć na 4 miesiące życia, bo mimo że właściciel obiecał mi wypłatę co miesiąc, do tej pory nie dostałem nic – żali się mężczyzna.

– Wszystko, co mu się będzie należało, to mu wypłacę. Chcę jednak najpierw ocenić, jakie są koszty zniszczenia samochodu – mówi A. Pawlik, który  nie zgłosił zniszczeń na policji.

W spór między pracownikiem i pracodawcą zaangażowana została również Państwowa Inspekcja Pracy, który zamierza przeprowadzić kontrolę w firmie A. Pawlika.

Napisz komentarz »