REKLAMA

Wasze sprawy

Kangury i małpy z Lubska

Opublikowano 22 listopada 2019, autor: tr

Kangury, pawie i małpy mieszkają przy stacji paliw Jana Deki w Lubsku.

Zwierzęta od zawsze towarzyszyły panu Janowi.

– Skończyłem weterynarię i przyjechałem do Lubska w 1977 r. Pracę zawodową połączyłem z hodowlą zwierząt. Pierwsze było pszczelarstwo, potem hodowla lisów, norek i fretek. – wspomina Jan Deka.

Biznes się rozwijał. Pojawiły się apteka, sklepy, ale i nowe hodowle. Tym razem 18 tysięcy bażantów i 50 danieli.

– Miałem także zające. To nie jest łatwa hodowla. Mało ich jest i trzeba mieć pozwolenia. Podobnie jak z dzikami. Zajęcy miałem 30, na dwóch hektarach. Niestety, pracownik źle zamknął bramkę i uciekły – wspomina J.Deka.

Plan na stację i ZOO

Sześć lat temu Jan Deka na działce na wylocie z Lubska, w kierunku Zielonej Góry, otworzył stację paliw.

– Budowałem stację i od razu miałem w planie małe zoo.Chciałem coś zrobić dla mieszkańców Lubska, bezpłatnie. Pierwsze były lamy. Dzieciom się to bardzo spodobało. Takie miejsce ma też walor edukacyjny. Kto dziś potrafi rozróżnić zająca od królika, bażanta od kuropatwy? – pyta J.Deka.

Wokół stacji rosły nowe woliery, a w nich papugi, kanarki i pawie.

– Te ptaki dają sobie radę w zimie. Podstawa to schronienie, czyli domki, które widać w klatkach, a także suche miejsce dla odnóży. Paw siedząc na suchym kołku opatula nogi piórami i chroni się przed zimnem. – wyjaśnia pan Jan.

Już wiosną przyszłego roku w lubskim mini zoo pojawi się 50 nowych samców pawi.

Małpy się uśmiechają

Atrakcją są też makaki japońskie.

– To są ciekawe małpy. Mam ich pięć. Są najbardziej inteligentne. Mają mimikę twarzy, potrafią się uśmiechać. Czasem widać jak goście stacji stoją przy klatkach i wchodzą w interakcje z małpami. Nie ma się co dziwić. Są nam najbliższe w rozwoju – opowiada właściciel mini zoo. Małpy jedzą banany, jabłka, lody, wafelki. Jedzenie podaję im osobiście – dodaje J. Deka.

500 plus nie dla kangura

Najnowsza atrakcja to kangury, który przyjechały z ZOO w Cottbus.

– Zanim przyjechały, to dyrektor zoo w Cottbus osobiście sprawdził warunki. Ocenił, że mam lepsze niż u niego. Zazdrościł mi, że u mnie samce pawi się nie dziobią.

Kangury w Lubsku to mały gatunek, który rośnie do około metra. – W tej chwili się oswajają, bo inaczej mogą przeskoczyć ogrodzenie i ruszyć w miasto, tak jak to było w Cottbus – mówi przedsiębiorca.

Okazuje się, że kangury to bardzo ciekawe zwierzęta. Samica nieustannie jest w ciąży. Urodzony kangur ma 2 centymetry długości, waży 1 gram i przez 12 miesięcy przebywa w torbie matki. Tych toreb samica kangura ma trzy. Dwie do celów rozrodczych. Jedna do wychowania potomstwa.

– Po 4 miesiącach młody kangur zaczyna się pokazywać. To będzie atrakcja. Mimo, że kangury tak ładnie się rozmnażają, nie ma na nie 500 + – komentuje ze śmiechem Jan Deka. Jedzą trawę, dobre siano i specjalne odżywki – dodaje właściciel.

W zimie trwa budowa oczka wodnego i fontanny, a wiosną właściciel zaprasza do zwiedzania. Będą kangury, małpy, papugi, bażanty, kuropatwy, amadyny, wiewiórki syberyjskie, kozy, lamy, owce, alpaki,  pszczoły, ryby akwariowe, zające i muflony.

– Lepiej spędzić czas ze zwierzętami niż siedzieć przed komputerem czy przy używkach. Wszystkie atrakcje tego mini ZOO są bezpłatne – podsumowuje J. Deka.

Napisz komentarz »