REKLAMA

Wasze sprawy

Burmistrz oszczędza na dzieciach

Opublikowano 22 listopada 2019, autor: Piotr Piotrowski

Andrzej Katarzyniec zabiera pieniądze najmłodszym dzieciom. Od stycznia niepubliczne żłobki nie dostaną 300 zł dotacji na jednego malucha.

Pisma w tej sprawie właściciele żagańskich żłobków i klubu dziecięcego otrzymali od Andrzeja Katarzyńca w ubiegłym tygodniu. Burmistrz informuje w nich, że od stycznia 2020 roku „miasto nie udzieli dotacji celowej na sprawowanie opieki nad dziećmi w wieku do 3 lat w związku z brakiem możliwości finansowych”. I dodaje, że uchwała Rady Miasta w sprawie wysokości i zasad ustalania oraz rozliczania dotacji celowej zostanie uchylona w całości.

Dotacja wynosiła 300 zł na jedno dziecko. Resztę, ok. 500 zł, do pobytu dziecka dopłacali rodzice. Od nowego roku będą więc musieli płacić ok. 800 zł. W Żaganiu jest jeden miejski żłobek, w którym są 54 miejsca. W mieście są jeszcze trzy prywatne żłobki i klub dziecięcy, do których chodzi ponad setka maluchów.

– Nikt z władz tej zmiany z nami nie konsultował. Mało tego, nie wiedzą o niej nawet radni – mówi Remigiusz Ryglewicz, właściciel Niepublicznego Przedszkola i Żłobka „Stacyjkowo”. –  Jeśli rodzice zaczną rezygnować, nasza działalność stanie pod znakiem zapytania. Liczę, że władze miasta przemyślą ten krok jeszcze raz i wycofają się z tej fatalnej decyzji. Dlaczego oszczędzają na dzieciach? Czy oszczędności nie można znaleźć gdzie indziej?

– Dodatkowe 300 zł na dziecko to spora kwota – mówi Anna Ciborowska, matka Fabiana, który uczęszcza do „Stacyjkowa”. – Rodzice będą musieli ją dopłacić do i tak niemałej już kwoty, bo łączny koszt  pobytu dziecka z wyżywieniem to 860 zł.

Komfort burmistrza

W podobnym tonie wypowiada się Ewa Bielecka, prowadząca kolejny żagański żłobek niepubliczny – „Wesołe Boberki”.

– Pół roku temu władza chciała nam obciąć te dotacje, ale wtedy, po naszych protestach i artykule w „Regionalnej”, wycofano się z tej decyzji. Teraz temat wraca – mówi Bielecka. – 80 procent dzieci w moim żłobku jest z Żagania. Już mam sygnały, że rodzice nie będą dopłacać tych 300 zł i dzieci będą się wykruszać. Tyle mówi się o wyrównywaniu szans, o tym, żeby kobiety wracały po ciąży do pracy. Takimi decyzjami im się tego nie ułatwia.

– Dzieci – najlepsza inwestycja w przyszłość, ale nie w Żaganiu – kwituje Mateusz Wietrak. – Burmistrz zaczyna grę z mieszkańcami. O co gra? O komfort i spokój, ale nie nasz, tylko swój. Pisemko, kilka zdań i umycie rąk. Przy okazji burmistrz ośmieszył i zdewaluował Radę Miasta, ponieważ zapowiedział z arogancką pewnością, że uchwała, na mocy której żłobki otrzymują pomoc, zostanie uchylona w całości. A jeszcze go nie było głosowania! Smutne i żenujące. Niech burmistrz nie kupuje zbędnych baseników za setki tysięcy, niech nie szuka pieniędzy w naszych kieszeniach, tylko zacznie od siebie. Czy potrzebny mu zastępca za ponad 120 tys. rocznie? Czy trzeba było zatrudnić tyle nowych osób w urzędzie? Windować zarobki prezesów spółek? – pyta.

Radny zdziwiony

Rzeczniczka Urzędu Miasta, Agnieszka Zychla, decyzję burmistrza tłumaczy trudną sytuacją.

– W projekcie przyszłorocznego budżetu, z uwagi na wzrost wynagrodzeń dla nauczycieli oraz wynagrodzeń pracowników obsługi, zabraknie środków na dofinansowanie pobytu dzieci w żłobkach niepublicznych – informuje.

Zdziwiony decyzją burmistrza jest radny Krzysztof Sieńko, szef komisji oświaty w Radzie Miasta.

– Nic nie wiem o planowanej zmianie uchwały. Na pewno temat poruszymy na najbliższej komisji oświaty w przyszłym tygodniu. To radni zdecydują, czy znieść dotacje – zaznacza Sieńko. – Na pewno nie zostawimy żłobków z tym problemem. Będziemy szukali rozwiązania, być może dofinansowanie będzie w innym wymiarze.

Tyle właściciele żłobków, rodzice i radny.

Burmistrz Katarzyniec biadoli, że w budżecie brakuje pieniędzy, tymczasem nie miał nic przeciwko temu, aby ustalono mu pensję wyższą niż poprzednikowi (10 tys. 620 zł). Mało tego! W maju tego roku miasto było stać na podwyżkę diet radnych. Najwięcej zyskali  przewodniczący komisji. Ich dieta wzrosła o 355 zł (do 1.509 zł miesięcznie). Zastępcy szefów komisji dostali 1.368 zł (podwyżka rzędu 342 zł). Wzrosła również dieta szeregowego radnego, który zasiada co najmniej w jednej z komisji (do 1.167 zł). Przewodniczący Rady Miasta otrzymał o 91 zł więcej i miesięcznie inkasuje 1.972 zł. Z kolei dwaj jego zastępcy mogli  liczyć na podwyżkę o 215 zł (dostają 1.711 zł).

Na to kasa się znalazła, ale na dzieci –  już nie.

Napisz komentarz »