REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Naczelnik do spraw oszczędzania

Opublikowano 22 listopada 2019, autor: Piotr Piotrowski

Pracę w szprotawskich szkołach stracili: księgowe, kadrowe, woźni, sprzątaczki, kucharki. Ile osób? Pytana o to naczelniczka od oświaty stwierdziła, że nie pamięta. Nie musi. Ona pracę dostała.

Naczelniczce wydziału oświaty, Dorocie Grzeszczak, dostało się od radnych na sesji (14.11.) przy okazji raportu o sytuacji w szprotawskim szkolnictwie. Poszło o pracowników szkół, którzy stracili zatrudnienie w momencie powołania Centrum Usług Wspólnych. Centrum prowadzi administrację, usługi informatyczne, obsługę zamówień i zakupów czy księgowość dla wszystkich szkół w gminie. Miało to przynieść oszczędności.

– Ilu pracowników administracji zostało zwolnionych. Jakie są koszty utrzymania CUW? – dociekał radny Józef Rubacha.

D Grzeszczak odpowiedzią się nie popisała.

– Teraz nie pamiętam. Tych stanowisk było dużo. Na przykład w jednej ze szkół było 5 woźnych i 14 pań sprzątających – oznajmiła. – Był przerost zatrudnienia. Część przeszła do CUW. Została też zlikwidowana kuchnia, którą teraz zajmuje się spółdzielnia. To dało spore oszczędności, około 104 tys. zł miesięcznie – zapewniała.

– Po pół roku pani nie wie, ile osób pani wyrzuciła z pracy? – oburzyła się radna Józefa Śliska. – Czy pani jest naczelnikiem do spraw oświaty, czy naczelnikiem do spraw oszczędzania!? Ludziom dzieje się krzywda!

„Regionalna” ustaliła, że łącznie pracę straciło 37 osób: księgowe, kadrowe, woźni, sprzątaczki, kucharki. Część odeszła do CUW, inni musieli zatrudnienia szukać gdzie indziej lub wybrali się na emeryturę.

Dobra współpraca

Naczelniczka nie musi pamiętać, ile osób razem z burmistrzem zwolnili. Ważne, że ona dostała pracę. Od burmistrza. Zaraz po wyborach, w których mocno Mirosława Gąsika wspierała. Ta współpraca ułożyła się równie pomyślnie po wyborach. Gdy tylko M. Gąsik wygrał, zrobił z Grzeszczak pełnomocnika do spraw oświaty. Podkreślał wtedy, że szprotawską oświatą powinna zarządzać „świeża” osoba, spoza układu jego poprzednika. Przez dwa miesiące Grzeszczak pracowała na umowę zlecenie, za ok. 1,5 tys. zł. A potem wygrała konkurs! Na stanowisko naczelnika wydziału oświaty i spraw obywatelskich, które burmistrz utworzył w ramach tak zwanej reorganizacji Urzędu Miasta. Z pensją wynoszącą ponad 5 tys. zł na rękę miesięcznie.

Napisz komentarz »