REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Dlaczego Mateusz się powiesił?

Opublikowano 22 listopada 2019, autor: Piotr Piotrowski

28-letni mieszkaniec Miodnicy powiesił się w swoim pokoju, na rurze od ogrzewania. Kilka godzin wcześniej Mateusz Osiński jako didżej prowadził w Żaganiu dyskotekę.

Martwego mężczyznę znalazła jego matka, w niedzielę, 17 listopada, rano. 

– Mateusz wrócił w nocy z klubu w Żaganiu, gdzie co tydzień w soboty prowadził dyskoteki – opowiada Grażyna Osińska, matka 28-latka. – Rano zrobiłam śniadanie. Myślałam, że zje jajecznicę, ale on nie otwierał drzwi. Zaczęłam mocniej stukać, bo zaniepokoiłam się, że tak długo nie wstaje.

Pani Grażynie w końcu weszła do pokoju. I zastała makabryczny widok. Jej syn wisiał na kablu od sprzętu muzycznego, który przywiązał do rury od ogrzewania. Wezwała pogotowie, ale nie udało się odratować jej syna.

– Nie wiem, co się stało. Mateusz nie zostawił listu pożegnalnego – płacze kobieta. – Ani mi, ani rodzeństwu nie żalił się, że ma jakieś problemy. W sobotę, przed wyjazdem do klubu w Żaganiu, gdzie prowadził dyskoteki, zjadł obiad. I chwalił mnie: „Mamuś, jaki pyszny żur zrobiłaś” – opowiada.

– Brat był otwartym człowiekiem, kochał życie. Dlatego jesteśmy wszyscy w szoku  – dodaje siostra 28-latka, Joanna Skuła. – Poznał fajną dziewczynę, planował założyć rodzinę, miał dobrą pracę w Niemczech, w weekendy prowadził dyskoteki. Wieczorem, dzień przed samobójstwem, rozmawialiśmy ze sobą przez SMS-y. Szykował się na dyskotekę, był w dobrym nastroju. Za to o godzinie 5 rano wysłał mojemu synowi SMS-a z treścią: „Przemyślałem to. Koniec”. Gdy rano syn się obudził, próbował się do niego dodzwonić, wyjaśnić, o co mu chodziło. Nie udało się.

 

Całe życie było przed nim

Pani Grażyna dodaje, że Mateusz żył pełnią życia. Zawód spawacza zdobył w Hiszpanii, znał trzy języki obce, ostatnio miał dobrze płatną pracę operatora wózka widłowego w Niemczech. Pracę łączył z muzyczną pasją. Do rodzinnego domu przyjeżdżał w weekendy.

– Uwielbiał muzykę klubową, jeździł na festiwale i występy didżejów. Kochał to. Całymi godzinami miksował utwory na swojej konsoli – dodaje jego matka. – Marzył o tym, aby zostać profesjonalnym didżejem. Chwalił się też, że w pracy w Niemczech będzie miał wyższe zarobki. Gdy teraz przyjechał na weekend, podkreślał, że jest szczęśliwy w nowym związku, chciał mnie zapoznać z nową partnerką. Dla mnie świat się totalnie zawalił. To coś strasznego stracić własne dziecko – płacze.

Sekcja prokuratorska wykluczyła udział osób trzecich. 28-latka rodzina pochowała w środę, 20 listopada. Najbliżsi dziękują wszystkim za udział w ostatniej drodze Mateusza.

Napisz komentarz »