REKLAMA

Kronika policyjna

Potrącił dziewczynkę i uciekł

Opublikowano 15 listopada 2019, autor: Michał Szczęch

– Prosiłam, żeby tylko nie ruszała nogami i żeby nie patrzyła na nie. Z jednej nogi kość jej wyszła przez spodnie – mówi Barbara Stefaniszyn. Pierwsza udzielała pomocy 11-letniej Julii, w którą uderzył motocykl.

Dziesięć minut przed wypadkiem Julia rozmawiała z mamą przez telefon. Opowiadała, że była na meczu piłki nożnej, że zjadła tosta, a teraz idzie z koleżankami na spacer. Był 11 listopada, po godzinie czternastej. Świeciło piękne słońce. W okolicach placu zabaw w Niedoradzu, tuż przy figurze Matki Boskiej, przechodziła przez drogę, gdy z dużą siłą uderzył w nią motocykl.

Nie pozwólcie mu uciec!

– Usłyszałam, że coś szura po jezdni – opowiada Barbara Stefaniszyn. Wyjrzała przez okno. Dzieci krzyczały, a niedaleko stał motor. Barbara wybiegła przed dom. Zobaczyła Julię. Leżała przy asfalcie, na kamieniach. Podbiegła. Złapała Julię za rękę. – Prosiłam, żeby tylko nie ruszała nogami i żeby nie patrzyła na nie. Z jednej nogi kość jej wyszła przez spodnie. Bałam się, że może ma połamany kręgosłup, ale na szczęście mogła ruszać rękami.

Zaczęli schodzić się ludzie. Sąsiad Barbary, z naprzeciwka, zadzwonił po pogotowie i policję.

– Nie pozwólcie mu uciec! – ktoś krzyknął i palcem wskazał na motocyklistę.

– To mój wujek! – krzyknęło jakieś dziecko.

Mężczyzna wsiadł na motor i odjechał. Podobno zapewniał, że wróci niedługo rowerem. Ale nie wrócił. Wcześniej, tuż po potrąceniu, podobno wrzasnął na leżącą Julię, że to jej wina. Później odjechał, a ludzie nie zdążyli go zatrzymać.

– Żałuję, że ja go nie zwaliłam z tego motoru, jak uciekał. Przejechał tuż obok – mówi Barbara. Ktoś przybiegł z kocem. Okryła nogi Julii i przytrzymywała aż do przyjazdu pogotowia.

Przez łzy

Przyleciał helikopter. Przetransportowali Julię do szpitala w Gorzowie Wlkp.

– Jedną nogę córka miała złamaną w środku, z odłamkami. W drugiej było złamanie otwarte. A do tego poszarpane mięśnie i nerwy – mówi pani Wioleta, mama dziewczynki.

W szpitalu Julia natychmiast trafiła na stół operacyjny. Na piątek (15.11) zaplanowano kolejną operację.

– Córka gra w piłkę nożną. We wtorek miała być zapisana do klubu Zorza Niedoradz. Świetnie biega i skacze wzwyż. Kocha sport. A teraz czeka ją bardzo długa rehabilitacja. Najważniejsze, żeby stanęła na nogi i była w pełni sprawna. Nie wiadomo jeszcze, co będzie z jej prawą nogą. Żeby tylko nie miała teraz problemów z prawidłowym wzrostem. Pani doktor każe czekać. Na szczęście nie ma paraliżu. Córka cały czas jest na morfinie – mówi pani Wioleta przez łzy.

Ukrywa się

To szczęście w nieszczęściu, że nie stało się nic gorszego, że Julia żyje.

Mężczyzna, który potrącił dziewczynkę i uciekł, nie jest z Niedoradza. Przyjechał tu tylko do siostry. Nie wiadomo, gdzie teraz się ukrywa.

– Trwają czynności, cały czas szukamy sprawcy – poinformowała w czwartek (14.11) Renata Dąbrowicz-Kozłowska z Powiatowej Komendy Policji w Nowej Soli.

Napisz komentarz »