REKLAMA

Wasze sprawy

Poczułam się jak powietrze

Opublikowano 15 listopada 2019, autor: jb

Żali się Elżbieta Kaleta, była sołtys Miodnicy, która pracowała jako palacz w świetlicy i bibliotece we wsi.

W ubiegłym tygodniu dostaliśmy zgłoszenie od mieszkańców Miodnicy, którzy skarżyli się, że marzną w miejscowej bibliotece. Wójt Leszek Ochrymczuk tłumaczył, że gmina miała problem ze znalezieniem palacza i ogrzewanie uruchomiono dopiero, gdy udało się kogoś zatrudnić. Że wcale tak nie było, twierdzi była sołtys.

– 14 października złożyłam podanie o pracę na stanowisku palacza. Z dokumentami poszłam osobiście do wójta – mówi Elżbieta Kaleta. I dodaje: – Przez ostatnich 16 lat byłam sołtysem Miodnicy, od 8 lat dorabiałam jako palacz. Wójt w kotłowni widział mnie wiele razy. Na spotkaniu w urzędzie zapytał mnie, gdzie pracowałam jako palacz. Poczułam się jak powietrze, jakby przez te ostatnie lata we wsi mnie nie było – żali się i przypomina, że wójt też mieszka w Miodnicy.

Zdziwiona jest też radna Jolanta Czarnogrodzka, radna z Miodnicy.

– Sama pytałam wójta, kiedy zapadnie decyzja w sprawie palacza. Usłyszałam, że oprócz pani Elżbiety jeszcze ktoś złożył podanie. To o jakim braku chętnych mówimy? – dziwi się J. Czarnogrodzka.

– Mój mąż jest bez nóg, mam chorego syna. Praca palacza ułatwiała mi życie. Kiedy pod koniec października decyzji w sprawie przyjęcia nie było, po prostu zabrałam dokumenty. Praca to nie jest jałmużna. Wójt może zatrudniać, kogo chce, ale nie powinien mówić, że nie było nikogo chętnego – mówi E. Kaleta.

 

Kręcenie na siłę

Co do powiedzenia ma w tej sprawie wójt?

– Dla mnie to jest kręcenie sprawy na siłę. Pani sołtys mówi o tym, że złożyła podanie. Pamiętajmy też, że potem je wycofała. A my musieliśmy szukać pracownika dalej – odpowiada wójt Leszek Ochrymczuk.

Napisz komentarz »